Cracovia bez Szwajdycha

- O czym mam z panami rozmawiać, skoro dziś jeszcze nie czytałem gazet? - w swoim stylu zagadnął czekających po poniedziałkowym treningu dziennikarzy trener Cracovii Stefan Majewski. A zaraz potem, wyprzedzając ich pytania, dorzucił: - Nie pomyliłem się, mówiąc, że mecz z Górnikiem Łęczna będzie bardzo trudny. To nasza polska mentalność: jak nam woda sięga do szyi, łapiemy wszystko, jeśli jest trochę lepiej, to sobie odpuszczamy.
Majewski przewiduje, że sobotnie spotkanie z Widzewem będzie jeszcze trudniejsze. Dlaczego? - Po pierwsze, to ostatni mecz sezonu. Po drugie, Widzew jest w dołku, bo przegrał trzy mecze z rzędu i zagra z olbrzymią determinacją - argumentował szkoleniowiec "Pasów", który zna Widzew, gdyż dopiero co wprowadził go do ekstraklasy ("ale połowy piłkarzy już nie ma").

Martwi kontuzja świetnie grającego Szwajdycha. Już w 36. minucie pomocnik "Pasów" opuścił boisko w Łęcznej z powodu wybitego palucha w stopie. I nie będzie go w składzie na mecz z Widzewem. Dariusz Pawlusiński jeszcze raz musi uporać się z bólem od strony kręgosłupa ("może to przepuklina?"), Jest nadzieja na powrót do składu Piotra Bani.

Trener Majewski przyznawał się po pojedynku z Górnikiem do błędów w ustalaniu składu. Teraz nie chce jednoznacznie powiedzieć, kto może wskoczyć do drużyny. - Krótki występ Sebastiana Kurowskiego można uznać za udany, Paweł Nowak zagrał z konieczności na lewej stronie obrony, dobre mecze miał w środku boiska - ocenił trener Cracovii.

Dwa tygodnie temu Majewski zapowiadał monitoring swoich podopiecznych w meczu z Widzewem. Piłkarze mieli biegać z chipami w spodenkach. Sprawa odwlecze się do rundy rewanżowej. - Takie analizy robiłem, choć w trochę innej formie, od 1999 roku. To jest pomoc nie tyle dla trenerów, ile dla zawodników - przekonywał Majewski.