Sport.pl

Złotka niewinne, związek też, zawinił Niemczyk?

Kto może być nowym selekcjonerem Złotek? - Może komik telewizyjny Szymon Majewski - zastanawia się Maria Liktoras. Polskie siatkarki przegrały na mundialu prawie wszystko, co mogły, ale humor ich nie opuszcza.
Mecz z Turcją dawał jeszcze Polkom nadzieję na walkę o miejsca 9.-12. Mimo kłopotów, nie najlepszej atmosfery, psychicznego dołka po kilku porażkach z rzędu faworytem była drużyna Ireneusza Kłosa. Turczynki po raz pierwszy zagrały na mundialu, ich największym sukcesem był przegrany finał mistrzostw Europy w 2003 roku z Polską, także w Japonii nie spisywały się nadzwyczajnie. Ale na Złotka w tym mundialu wiele nie trzeba - tak jak we wcześniejszych spotkaniach fazy grupowej Polki przegrały wyraźnie, tracąc tym samym szanse na późniejszy powrót do kraju.

Porażka następnego dnia z Kubą była w tej sytuacji czymś oczywistym, ale to właśnie w tym meczu Polki zasłużyły na wygranie choćby seta. Nie udało się, ale jeszcze gorszą wiadomość Złotka i ich trener dostali kilka godzin później. Okazało się, że Turcja łatwo przegrała z najsłabszą dotąd w grupie E Koreą i zamiast miejsca 13.-14., Polska wraca z mundialu na 15. pozycji.

Mimo to zawodniczki nie traciły humoru.

Władze PZPS chcą zorganizować konkurs na selekcjonera - rzuciliśmy do Sylwii Pyci.

- Niech wybiorą najlepszego.

Może chcecie mieć wpływ na ten wybór?

Izabela Bełcik: - Już nie.

Kto może zostać selekcjonerem?

Maria Liktoras: - Może Szymon Majewski [telewizyjny komik].

Jeszcze na koniec Pycia dodała, że to chyba jej ostatnia wizyta na reprezentacyjnym zgrupowaniu.

Trener Kłos mówił niewiele, ale on już od kilku dni stara się nie zabierać głosu, zwłaszcza po niefortunnych wypowiedziach niektórych siatkarek. Np. Katarzyna Skowrońska-Dolata powiedziała, że trener może i chce im pomóc, ale nie potrafi, a kapitan Joanna Mirek stwierdziła, że zespół nie ma sobie nic do zarzucenia.

Mimo to Kłos stwierdził, że jest gotowy nadal prowadzić reprezentację. Na pewno nie zaproponują mu tego władze PZPS, które chcą - jak w przypadku męskiej reprezentacji - ogłosić konkurs. Nie zgłosi się do niego poprzedni selekcjoner Andrzej Niemczyk. - Działacze znają mój warsztat, nie muszę im tego przypominać - ucina krótko. Dodaje też, że bierze na siebie wszystkie niepowodzenia reprezentacji. Ale władz PZPS to nie przekonuje.

- Daliśmy mu zbyt wiele swobody, nie kontrolowaliśmy tego, co robi - uważa Mirosław Przedpełski, prezes PZPS. - Poza tym zawiódł nas, komentując w telewizji występy reprezentacji. Umawialiśmy się inaczej.

- Robił krecią robotę swoimi wywiadami i wypowiedziami - twierdzi Waldemar Wspaniały, wiceprezes PZPS, który pojechał do Japonii w roli koordynatora. Pytany o powody fatalnej postawy wskazuje na Niemczyka.

Były selekcjoner Złotek spotka się dziś z szefem PZPS Mirosławem Przedpełskim. - Do tego czasu nic nie powiem, bo tak się umawialiśmy, a ja jestem lojalny - mówi Niemczyk. - Po spotkaniu powiem wszystko.

Być może dojdzie do bezpośredniej konfrontacji między Niemczykiem a Wspaniałym. Obaj zostali zaproszeni do studia Polsatu Sport, by na antenie wyjaśnić nieporozumienia, zastanowić się nad przyczynami porażki.

Takich problemów nie mają Serbki, które zagrały na mundialu po raz pierwszy od 1978 roku i niespodziewanie awansowały do półfinału. Pierwszą porażkę (z Japonią 2:3) poniosły dopiero w przedostatnim meczu fazy grupowej, a wejście do strefy medalowej przypieczętowały w spotkaniu z inną azjatycką drużyną - Tajwanem.

Grupę E wygrały Włoszki, które trafiają na Rosjanki. Serbia zmierzy się z Brazylią, co znacznie zmienia siatkarską geografię. O medal nie zagrają m.in. mistrzynie olimpijskie Chinki, smakiem muszą się też obejść srebrne medalistki poprzednich mistrzostw świata - Amerykanki.

Czy trener Niemczyk powinien wrócić na stanowisko trenera reprezentacji siatkarek?