Briggs wyrzucił mistrza z ringu

Białorusin Sergiej Lachowicz wyleciał z ringu w ostatniej sekundzie ostatniej rundy walki z Shannonem Briggsem.
Lachowicz stracił tytuł, którego bronił, i nie ma już czterech mistrzów wagi ciężkiej z byłego ZSRR. Tytuły w najwyższej kategorii mają teraz tylko Ukrainiec Władimir Kliczko, urodzony w Kazachstanie Oleg Maskajew i Rosjanin Nikołaj Wałujew.

Przez 11 rund pojedynku Lachowicz - Briggs w Phoenix publiczność gwizdała i buczała wściekła, bo walka rozgrywała się w zwolnionym tempie. Kibice gremialnie buczeli też przed ostatnią rundą, która nieoczekiwanie swoim dramatyzmem przerosła ich wyobraźnię.

W chwili rozpoczęcia tego starcia Lachowicz prowadził na punkty u wszystkich sędziów. Musiał tylko ustać przez trzy minuty. Ale był już całkowicie wyczerpany. Ustał 2 i pół minuty. Wtedy goniący również resztkami sił Briggs posłał go na deski pierwszy raz. Białorusin podniósł się i doskonale wiedział, że teraz jedyne, co musi zrobić, to wytrzymać na nogach przez zaledwie 26 s.

I znów trochę zabrakło do szczęścia - wytrzymał 25 s. Po wznowieniu walki przez sędziego Bobby'ego Ferrarę po pierwszym nokdaunie Lachowicz zasłonił głowę i cofnął się na liny, ustępując przed huraganowym, desperackim atakiem Amerykanina. Wtedy kolejne cztery ciosy Briggsa wysłały Białorusina między linami wprost na sędziowski stolik, a głowa opadła na blat tuż przy gongu. Lachowicz przedostał się z powrotem na ring, ale sędzia uznał, że nie nadaje się do walki.

- Jakbym przegrał tę walkę, to poszedłbym do domu i strzelił sobie w łeb - powiedział 35-letni Briggs (48 zwycięstw, 4 porażki, 42 nokauty). 30-letni Lachowicz (23 zwycięstwa, 2 porażki), który niedawno zdobył tytuł, wspaniale pokonując Lamona Brewstera, teraz też był lepszym pięściarzem od rywala - w chwili kuriozalnego nokautu prowadził 106:103 u dwóch sędziów i 105:104 u trzeciego.

Zaraz po zakończeniu pojedynku promotor Briggsa Don King krzyczał: - Teraz chcemy Kliczkę, chcemy Maskajewa.

Briggs, wychowanek ulicy w najgorszym kwartale Nowego Jorku Brownsville na Bronksie, powiedział: - Byłem bezdomny, a jestem mistrzem świata. Teraz mogę umrzeć choćby dziś ze świadomością, że czegoś w życiu dokonałem.