Sir Alex wszech czasów

Dziś mija 20 lat od dnia, w którym sir Alex Ferguson rozpoczął pracę w Manchesterze United. Gdy w 2004 r. przebąkiwał o odejściu, kibice na Old Trafford natychmiast wywiesili transparent: "Nawet o tym nie myśl", a akcje Manchesteru United na giełdzie zaczęły lecieć w dół na łeb na szyję. - Emerytura? To żart. Zwłaszcza gdy alternatywą dla pracy jest siedzenie w domu z moją żoną - mówi dzisiaj Alex Ferguson
Jego dom w Wilmslow pod Manchesterem nosi nazwę "Fairfields" - tak jak stocznia, w której jego ojciec pracował jako ślusarz. Tata, kibic Celtiku Glasgow, nie miał wpływu na piłkarskie fascynacje syna, który wybrał Rangersów, a nawet został ich zawodnikiem. Kiedy skończył karierę, został właścicielem pubu z zamiarem, by już nigdy nie zajmować się futbolem. Jego hobby to muzyka klasyczna, wciąż uczy się grać na pianinie. Każde wakacje spędza na południu Francji, w Prowansji. Jest znawcą win, piwnice pod domem rozbudował tak, że są większe niż powierzchnia mieszkalna.

Uważa się za szkockiego socjalistę. Popiera Partię Pracy Tony'ego Blaira. Ma kilka koni wyścigowych i regularnie ogląda je w akcji. Kiedy wkurzy się na piłkarza, wykrzykuje pretensje, zbliżając twarz do twarzy delikwenta. Zawodnicy nazywają to "metodą suszarki".

Jest honorowym obywatelem Manchesteru, Glasgow i Aberdeen. I najbardziej utytułowanym trenerem w historii futbolu na Wyspach. Przez 20 lat pracy w Manchesterze United zdobył osiem tytułów mistrza Anglii, pięć Pucharów Anglii, sześć Tarcz Dobroczynności, wygrał Ligę Mistrzów, Puchar Zdobywców Pucharu, dwa Superpuchary Europy i Puchar Interkontynentalny. Kibice "Czerwonych Diabłów" podczas każdego meczu na Old Trafford śpiewają mu piosenkę: "Now every single one of us, loves Alex Ferguson" ("Teraz każdy z nas kocha Aleksa Fergusona").

Sir Alex i wyrzucony medal

- Ruud jest niezły, ale nie pobił mojego rekordu. Gdy grałem w Dunfermline, strzeliłem 45 goli w 51 meczach - żartował kiedyś z van Nistelrooya, który w barwach MU zdobył w pięciu sezonach 107 bramek. Ferguson - tak jak Holender - był napastnikiem. Karierę zaczynał w Queens Park jako 16-latek. Był amatorem, jednocześnie - kontynuując tradycje rodzinne - pracował jako ślusarz w stoczni w Clyde. Po zdobyciu 15 bramek w 31 meczach przeniósł się do St. Johnstone. Tam ustrzelił hat tricka w spotkaniu z Glasgow Rangers. Władze Rangersów postanowiły za wszelką cenę sprowadzić utalentowanego gracza. Zapłaciły 65 tys. funtów, co w 1967 r. było transferowym rekordem szkockiego futbolu.

Ferguson trafił do klubu, któremu kibicował od dziecka, i mocno się sparzył. W 1969 r. Rangersi przegrali finał Pucharu Szkocji ze znienawidzonym Celtikiem 0:4, a trener właśnie Aleksa uczynił kozłem ofiarnym porażki. Stwierdził publicznie, że odpowiada - on, środkowy napastnik! - za stratę każdego gola. Ferguson był tak wściekły, że wyrzucił na śmietnik medal za zajęcie drugiego miejsca. Kilka miesięcy później chciał go pozyskać Nottingham Forrest, ale żona sir Alexa, Cathy, odmówiła przeprowadzki do Anglii. Ferguson przeniósł się do Falkirk, a potem do Ayr United, gdzie w 1974 r. zakończył karierę i został właścicielem pubu.

Nie dotrzymał danej żonie obietnicy zerwania z futbolem. Został trenerem klubiku East Stirling. Miał 32 lata i zarabiał 40 funtów tygodniowo. Za namową trenera reprezentacji Szkocji Jacka Steina odszedł do St. Mirren, które wprowadził do pierwszej ligi. Już wtedy zaczęto mówić o jego niezwykłych zdolnościach taktycznych i do pracy z ludźmi. Ta opinia potwierdziła się, gdy objął Aberdeen i po roku wygrał z nim ligę szkocką, przełamując 15-letnią dominację Celtiku i Rangersów. Już wówczas dał też o sobie znać jego porywczy charakter - prasa nazywała go "Furious Fergie" ("Wściekły Fergie"). A w 1983 r. zdobył z Aberdeen Puchar Zdobywców Pucharów, pokonując po drodze Bayern Monachium, a w finale Real Madryt.

W 1986 r. zastąpił Rona Atkinsona na stanowisku trenera Manchesteru United. Żona tym razem nie protestowała. Wolała już leżący niedaleko szkockiej granicy Manchester niż Londyn (Ferguson miał też propozycję z Arsenalu), nie mówiąc o Barcelonie.

Sir Alex i jego dzieciaki

Walijski skrzydłowy MU Ryan Giggs tak opisuje w autobiografii swoje 14. urodziny w 1987 r. - To było słoneczne popołudnie. Siedziałem przy torcie z grupą przyjaciół w mieszkaniu w Swinton pod Manchesterem. Nagle dzwonek do drzwi. Wszyscy milkną, jakby przeczuwając, że za chwilę coś się wydarzy. Wszyscy zaproszeni goście już byli przy stole, więc to musiał być ktoś szczególny. Otwieram i widzę przed sobą... Aleksa Fergusona, trenera najsłynniejszego klubu Anglii. Przyszedł osobiście, żeby zaproponować mi naukę w szkółce piłkarskiej Manchesteru United. To była "propozycja nie do odrzucenia". I najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem na urodziny. Do dziś nikt tego nie przebił - wspomina Giggs.

Ferguson krótko trzymał go w akademii. Profesjonalny kontrakt podpisał z Giggsem dzień po 17. urodzinach. W następnym sezonie oddał mu lewe skrzydło na własność, a Walijczyk odpłacił mu rzadko spotykaną lojalnością. We wrześniu rozegrał w barwach "Czerwonych Diabłów" 600. spotkanie, zdobywając po drodze siedem tytułów mistrza Anglii, wygrywając Ligę Mistrzów i odrzucając lukratywne oferty Interu, Juventusu i Lazio.

Również podczas swych 14. urodzin sir Aleksa poznał osobiście inny wychowanek Man Utd., Paul Scholes. Nie mniej lojalny niż Giggs - w październiku rozegrał mecz nr 500 w barwach ManUtd. David Beckham dostąpił tego zaszczytu jako 12-latek, a nawet wcześniej, bowiem tuż po objęciu Man Utd. przez Fergusona kilka razy wystąpił w roli maskotki klubu. Pozostali najsłynniejsi wychowankowie Szkota to bracia Gary i Philipe Neville oraz Nicky Butt.

To właśnie owymi pięcioma 20-latkami Ferguson zastąpił w sezonie 1995/96 trzech ówczesnych gwiazdorów Man Utd.: Marka Hughesa, Paula Ince'a i Andrieja Kanczelskisa. Media podniosły larum. - Fergie zbytnio zawierzył młodości. Dzieciakami niczego nie wygra - wieszczył były gwiazdor Liverpoolu, Alan Hansen.

Osiem miesięcy później dzieciaki w pamiętnym pościgu po tytuł dogoniły Newcastle United Kevina Keegana, choć traciły do "Srok" już 14 pkt. Może dlatego i dziś sir Alex stawia na wychowanków. W obecnej drużynie po akademii piłkarskiej w Carrington są John O'Shea, Darren Fletcher, Wes Brown i Kieran Richardson.

Sir Alex i interesy stulecia

Równie dobrą rękę Ferguson miał do transferów. Do dziś fani Man Utd. za najlepszego zawodnika w historii klubu uznają Erika Cantonę, którego przedkładają nad "piątego beatlesa" George'a Besta czy mistrza świata z 1966 r. Bobby'ego Charltona. Kiedy w 1992 r. Ferguson płacił Leeds za 26-letniego Francuza milion funtów, eksperci źle wróżyli temu transferowi. Cantona miał za sobą pobicie podczas meczu bramkarza własnej drużyny, nazwanie trenera reprezentacji Francji Henri Michela "workiem gówna", a także wyrzucenie bez rozegrania jednego meczu z Sheffield Wednesday.

- Trzeba nauczyć się żyć z gwałtownym charakterem Cantony. Czasami widać, że tak mu się w czerepie zagotuje, że musi się przelać. Ale ten temperament zrobił z niego wielkiego zawodnika - tłumaczył Ferguson.

Wiedział, co mówi. Gdy Manchester został wyeliminowany z Pucharu Europy przez Galatasaray Stambuł, Cantona zarzucił niemieckiemu sędziemu Kurtowi Rothlisbergerowi przekupstwo. Ferguson twierdził, że wypowiedź Francuza została źle przetłumaczona, ale i tak skończyło się na dyskwalifikacji i grzywnie.

26 stycznia 1995 r., w 48. minucie meczu z Crystal Palace, Cantona dostał czerwoną kartkę. Idąc do szatni, przeskoczył ogrodzenie i ciosem kung-fu uderzył urągającego mu kibica prosto w pierś. Chamski wyczyn kosztował Francuza osiem miesięcy dyskwalifikacji i 30 tys. funtów grzywny. Sąd skazał go na dwa tygodnie więzienia, które w wyniku apelacji zmieniono mu na 120 godzin prac społecznych. W ich trakcie Cantona szkolił trampkarzy Manchesteru.

Ferguson twardo wspierał Francuza. A Cantona w ciągu pięciu lat pobytu na Old Trafford poprowadził Man Utd. do czterech tytułów mistrzowskich i dwóch Pucharów Anglii. W 2000 r. Ferguson namaścił Francuza na swego następcę. - Byłby idealnym trenerem Manchesteru - powiedział Szkot.

Ale za swój najlepszy transfer uznał sprowadzenie bramkarza Petera Schmeichela. - To był interes stulecia - powiedział o Duńczyku w 2000 r., dziewięć lat po tym, jak zapłacił za niego Broendby Kopenhaga 553 tys. funtów. Mało brakowało, a Schmeichel stałby się jednym z najwybitniejszych bramkarzy świata w barwach innego klubu, bo w 1994 r. Ferguson chciał go zwolnić. Po 45 minutach spotkania z Liverpoolem Manchester prowadził 3:0, ale po przerwie Duńczyk popełnił dwa fatalne błędy i skończyło się remisem 3:3. Szkot podobno już podjął decyzję, ale po kilka dniach podsłuchał, jak Schmeichel przeprasza w szatni kolegów z drużyny i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy.

Duńczyk został na Old Trafford do 1999 r. W ostatnim sezonie zdobył mistrzostwo i Puchar Anglii, wygrał też Ligę Mistrzów po niezapomnianym finale z Bayernem Monachium i dwóch bramkach w ostatniej minucie. - Będę tęsknił za Peterem. To najlepszy bramkarz, jakiego kiedykolwiek widziałem - powiedział wówczas Ferguson. Kibicie wyliczyli, że w każdym sezonie interwencje Schmeichela zapewniają drużynie 12 pkt. Do dziś Ferguson nie znalazł następcy dla świetnego bramkarza. Ostatnim kandydatem jest Tomasz Kuszczak, którego do "The Great Dane" porównuje zarówno Ferguson, jak i kibice "Czerwonych Diabłów".

Sir Alex i Skała Gibraltaru

Sam Ferguson przyznał, że tylko dwa razy w karierze był bliski utraty posady. Po raz pierwszy w 1990 r., gdy ze względu na problemy alkoholowe pozbył się z klubu ulubieńców kibiców Normana Whiteside'a i Paula McGratha. Odszedł też Gordon Strachan. Wściekli fani wywieszali podczas meczów transparenty "Fergie out", obrażali trenera w przyśpiewkach i odwracali się tyłem do murawy. Tym bardziej że drużyna grała słabo, w derbach Manchesteru w kompromitującym stylu uległa City 1:5.

Szkot dostał ultimatum - w razie porażki z Nottingham Forest w 3. rundzie Pucharu Anglii wylatuje. Man Utd. po wielkiej męce wygrało 1:0, sędzia niesłusznie nie uznał gola Forest. Ale później drużyna zdobyła trofeum.

Drugi raz miał miejsce w grudniu ubiegłego roku, kiedy to Man Utd. przegrał z Benfiką Lizbona 1:2 i nie wyszedł z grupy w Lidze Mistrzów po raz pierwszy od 10 lat. Dodatkowo "Czerwone Diabły" kompromitował fakt, że w tym spotkaniu mieli uczcić pamięć zmarłego właśnie George'a Besta. "Pomocy! Ten klub potrzebuje trenera!" - napisał "Times". Specjaliści z Kingston Business School obliczyli, że odpadnięcie z LM będzie kosztować Man Utd. 70-80 mln funtów. Amerykański biznesmen Malcolm Glazer, który latem kupił klub za 790 mln funtów, w biznesplanie założył, że klub co rok będzie awansował minimum do 1/8 finału.

Na wieść o odpadnięciu ze sponsorowania wycofała się firma Vodafone, co oznaczało dodatkową stratę 9 mln funtów rocznie. Gazety pisały, że Glazer rozważa sprzedanie sponsorom nazwy stadionu Old Trafford. - Na szczęście to były tylko plotki brukowców. Bo właściciel o takiej mentalności wyrzuciłby mnie w ciągu minuty. A Mr. Glazer to dżentelmen wielkiej klasy - stwierdził Ferguson, nie wspominając, że niechciany przez kibiców Amerykanin po prostu nie zamierzał zadzierać z legendą.

Tak naprawdę sir Alex jeszcze bliższy utraty posady był w styczniu 2004 r. Z powodu namiętności do... koni wyścigowych, a zwłaszcza jednego o imieniu Rock of Gibraltar. Był to zwycięzca niezliczonej ilości prestiżowych gonitw, uznany za Najlepszego Konia Europy 2002 r., który na torze zarobił 100 mln funtów. W 2003 r. jego właściciel John Magnier, a zarazem główny wówczas udziałowiec Man Utd. (25 proc. akcji) w przypływie zachwytu nad sukcesami Fergusona przekazał trenerowi 50 proc. praw do nagród, jakie wywalczy Skała. Ferguson zarobił dzięki temu 1,1 mln funtów.

Po roku koń skończył jednak karierę i Magnier uznał, że jego umowa z trenerem wygasła. Szkot zażądał jednak 50 proc. zysków z... reprodukcji, czyli wpływów za pokrywanie klaczy. Specjaliści uznali, że mogą one sięgnąć w najbliższych latach nawet 80 mln funtów. Magnier nie chciał o tym słyszeć, więc Ferguson pozwał go do sądu. Wściekły Irlandczyk postanowił pozbyć się z klubu sir Aleksa, który właśnie negocjował nowy kontrakt. Magnier groził, że jeśli działacze pozostawią Fergusona na stanowisku choćby rok dłużej, zwoła nadzwyczajny zjazd akcjonariuszy i złoży wniosek o wotum nieufności wobec zarządu.

Szkoleniowca w obronę wzięli kibice. Podczas meczów na Old Trafford wywieszali transparenty z napisem: "Fuck off, John Magnier" (Odp... się), "Kochamy cię, Fergie". Jak ujawniły media, trenera poparli też zawodnicy, którzy gotowi byli nawet do strajku, gdyby sir Alex stracił posadę. Wkrótce w klubie pojawił się Malcolm Glazer i było po sprawie.

Alex Ferguson i syn marnotrawny

Magnier i tak się zemścił - do mediów przeciekły informacje o nieprawidłowościach przy transferach piłkarzy, przy których pośredniczył syn trenera, Jason. Już w 2001 r. wyszło na jaw, że firma należąca do Fergusona juniora o nazwie Elite sprzedaje za 275 funtów koszulki z autografami piłkarzy Manchesteru. Klub nie dostawał z tego tytułu ani grosza. W sklepiku klubowym takie same stroje, ale bez podpisów zawodników, kosztowały wówczas 30 funtów. Okazało się, że w zarządzie firmy zasiadają przyjaciele Beckhama i Giggsa, którzy pomagali zbierać podpisy graczy. Kilka miesięcy później Fergusonowie zostali oskarżeni o konflikt interesów, gdy okazało się, że syn negocjował kontrakt ojca oraz że pomagał klubowi w ściągnięciu m.in. Laurenta Blanca, Jaapa Stama czy Roya Carrolla.

W 2004 r. telewizja BBC ujawniła, że sir Alex miał namawiać młodych graczy - m.in. Danny'ego Pugha, Marka Lyncha, Jonathana Greeninga i Marka Wilsona - by podpisali kontrakty z jego synem. Junior z kolei był zamieszany w ściągnięcie na Old Trafford m.in. Tima Howarda, Davida Belliona i Klebersona. Zarząd Manchesteru badał w jaki sposób 139 tys. funtów z transferu amerykańskiego bramkarza trafiło, przez szwajcarskiego pośrednika, do syna szkoleniowca. Za "negocjacje kontraktowe" w sprawie Belliona firma Elite skasowało 237 tys. funtów. Okazało się, że ze 158 mln funtów wydanych na transfery w latach 2001-03, aż 13,4 mln trafiło do kieszeni pośredników. W pewnym momencie syn Fergusona był agentem 13 graczy Manchesteru. Po ujawnieniu skandalu Man Utd. zerwał kontakty z Fergusonem juniorem, a jego ojciec z... BBC. Przez ostatnie cztery lata sir Alex nie udzielił stacji ani jednego wywiadu.

Serdecznie nie znosi mediów. Kiedy jakiś dziennikarz spytał go kiedyś, co ma zrobić, żeby poprawić współpracę z trenerem, Ferguson odparł mu: "Spróbuj umrzeć".

- Nie zamierzam z wami o tym rozmawiać. On jest pier... dobrym piłkarzem, a wy jesteście pier... idiotami - mówił Ferguson, gdy dziennikarze pytali o sprowadzonego z Lazio za 28,1 mln funtów Juana Sebastiana Verona.

Sir Alex i emerytura

Gdy w 2004 r. przebąkiwał o odejściu, kibice natychmiast wywiesili transparent z napisem: "Don't even think about it" ("Nawet o tym nie myśl"), a akcje Man Utd. na giełdzie zaczęły szybować w dół. - Emerytura? To żart. Zwłaszcza gdy alternatywą dla pracy jest siedzenie w domu z moją żoną - mówi dzisiaj Szkot.

Być może do przejścia na emeryturę zmusi jednak Fergusona UEFA. Europejska federacja wymaga, by trenerzy pracujący w klubach pierwszoligowych posiadali wydawaną przez nich licencję trenerską. W 2010 r. kończy się okres przejściowy dla szkoleniowców bez tego dokumentu. Jeśli 64-letni trener chce pobić rekord słynnego Matta Busby'ego, który prowadził "Czerwone Diabły" przez 25 lat, musi udać się na roczny kurs. - Wyobrażacie sobie, że ktoś pójdzie do Aleksa i powie mu, że nie może pracować bez jakiegoś papierka? Nie wydaje mi się, by ktoś był tak odważny. Albo głupi - powiedział Neil Warnock z Sheffield United, który zdobył już potrzebny dokument.

- Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby sir Alex nie pracował w Man Utd. co najmniej 30 lat. Bo niby dlaczego ma odchodzić? Jest zmotywowany jak nigdy wcześniej - twierdzi Gary Neville.

Ferguson mówi, że sam wybierze moment, kiedy powie: "dość!" Może zostanie wtedy ambasadorem Man Utd.? - Chcę wreszcie zobaczyć świat - Australię, RPA, Amerykę Południową i Chiny - bo choć przez 20 lat pracy kilka razy objechałem z klubem kulę ziemską, nie zwiedziłem ani jednego zabytku. Ciągle tylko futbol i futbol - tłumaczy sir Alex.

Sir Alex powiedział

"Nie mogę w to uwierzyć, nie mogę w to uwierzyć. Piłka nożna. Jasna cholera" - zaraz po wygraniu Ligi Mistrzów w 1999 r.

"Pod koniec gry Puchar Europy będzie zaledwie kilka metrów od was, a wy nie będziecie mogli go nawet dotknąć, gdy przegracie. Dla wielu z was taka okazja się już nie powtórzy. Nie ważcie się tutaj wracać z pustymi rękami" - w monologu do swoich piłkarzy podczas przerwy finałowego meczu Manchester United - Bayern Monachium.

"Moim największym wyzwaniem było zdetronizowanie Liverpoolu z ich pieprzonego miejsca w Premiership... Możecie to wydrukować" - w wypowiedzi dla jednej z angielskich gazet w 2002 r.

"Jeżeli byłby o kilka centymetrów wyższy, to byłby najlepszym stoperem w Wielkiej Brytanii. Jego ojciec ma ponad 190 cm wzrostu. Chyba będę musiał sprawdzić dostawcę mleka" - o Garym Neville'u w 1996 r.

Najlepsza 11 Alexa Fergusona wg "Gazety"

Peter Schmeichel - Denis Irwin, Rio Ferdinand, Gary Pallister, Gary Neville - David Beckham, Paul Scholes, Roy Keane, Ryan Giggs - Ruud van Nistelrooy, Eric Cantona.

Liczby Fergusona

MANCHESTER UNITED

8 - mistrzostw Anglii (1992/93, 1993/94, 1995/96, 1996/97, 1998/99, 1999/00, 2000/01, 2002/03)

5 - Pucharów Anglii (1989/90, 1993/94, 1995/96, 1998/99, 2003/04)

2 - Puchary Ligi (1991/92, 2005/06)

5 - Tarcz Dobroczynności/Wspólnoty (1993, 1994, 1996, 1997, 2003)

1 - Puchar Mistrzów (1998/99)

1 - Puchar Zdobywców Pucharów (1990/91)

1 - Puchar Interkontynentalny (1999)

1 - Superpuchar Europy (1991/92)

ABERDEEN

3 - Mistrzostwa Szkocji (1979/80, 1983/84, 1984/85)

4 - Puchary Szkocji (1981/82, 1982/83, 1983/84, 1985/86)

1 - Puchar Ligi Szkockiej (1985/86)

1 - Puchar Zdobywców Pucharów (1982/83)

1 - Superpuchar Europy (1983/84)

Man Utd. w lidze

779 meczów

444 zwycięstwa

138 porażek

197 remisów

1399 goli zdobytych

721 goli straconych

1529 punktów

1.95 punktu na mecz

Man Utd. w europejskich pucharach

148 meczów

77 zwycięstw

29 porażek

42 remisy

259 goli zdobytych

133 gole stracone

Man Utd. w Pucharze Anglii

82 mecze

55 zwycięstw

16 porażek

11 remisów

160 goli zdobytych

67 goli straconych

Man Utd. w Pucharze Ligi

76 meczów

48 zwycięstw

19 porażek

9 remisów

133 goli zdobytych

77 goli straconych

Man Utd. w sumie

1085 meczów

624 zwycięstwa

202 porażki

259 remisów

1951 goli zdobytych

998 goli straconych