Nastula na koksie?

Aż nie chce się w to wierzyć: legenda judo, mistrz olimpijski Paweł Nastula stosował doping
Tydzień temu "Nastek" stoczył kolejny pojedynek na gali Pride, japońskiej organizacji specjalizującej się w walkach na zasadach MMA (Mixed Martial Arts - mieszane sztuki walki). Na ringu w Las Vegas przegrał z Joshem Barnettem. Za swoją postawę zebrał jednak sporo pochlebnych opinii, fachowcy docenili postęp, jakiego dokonał od debiutu w zawodach MMA przed rokiem. W Pride nie ma mowy o sztucznie pompowanych rekordach walk bez porażek, jak na przykład w boksie zawodowym. Nastuli wróżono więc wspaniałą karierę...

Teraz wszystko to traci na znaczeniu. Okazało się bowiem, że w organizmie Polaka wykryto niedozwolony środek - nadrolon. Ten steryd anaboliczny powoduje nie tylko znaczny przyrost tkanki mięśniowej, łagodzi także bóle stawów - nieodłączny element ciężkich treningów siłowych.

Na testach po gali "Pride 32: Real Deal" wpadł też Vitor Belfort. Co ciekawe - ośmiu innych zawodników okazało się czystych. Dlaczego to takie ciekawe? Doping w zawodach MMA to tajemnica poliszynela. Rzecz jasna nikt oficjalnie na niego nie pozwala, ale na zawodach w Azji nikt nawet nie bawi się w robienie testów. Teraz przeprowadzono je tylko dlatego, że zawody odbywały się w USA i taki wymóg nałożyła na organizatorów komisja sportowa stanu Nevada.

Co dalej z "Nastkiem"? Jeśli badania próbki B też potwierdzą obecność dopingu, a takie złoty medalista igrzyska na pewno musi przeprowadzić, na galach Pride w USA szans na występ już raczej nie ma. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to kara finansowa. Rysy na legendzie nie da się jednak usunąć.