Odra wreszcie wygrała

Opolska Odra po ponad dwóch miesiącach znów zwyciężyła na stadionie przy ul Oleskiej. Opolanom udało się to w meczu z Piastem Gliwice, a zwycięstwo zapewnił im ekwilibrystycznym strzałem Ugochukwu Enyinnaya.
84. minuta. Marek Tracz dośrodkowuje z rzutu wolnego w okolicach środka boiska, obrońcom z Gliwic ucieka Marcel Surowiak, który głową zgrywa piłkę do Enyinnayi. Nigeryjczyk uderza ją ni to przewrotką, ni to wolejem - tak, że nogę ma ponad swoją głową - i daje Odrze prowadzenie, a jak się później okazało, także zwycięstwo. - Od dwóch lat wiem, że drużyny trenera Miroslava Copjaka tak grają rzuty wolne, moi piłkarze wiedzieli to od dwóch dni. Mimo to straciliśmy bramkę - ubolewał po meczu trener gliwiczan Bogusław Pietrzak.

To był jedyny celny strzał gospodarzy w całym spotkaniu. - Jestem bardzo szczęśliwy, najważniejsze, że wygraliśmy. W tej akcji piłka już właściwie była za mną i musiałem zrobić coś, by ją uderzyć. Dobrze, że się udało - mówił po meczu popularny Ugochukwu. Co ciekawe, gola zdobył już wcześniej, bo w 32. minucie. Po rzucie rożnym czarnoskóry napastnik Odry pokonał bramkarza gości, jednak sędzia Włodzimierz Bartos uznał, że wcześniej faulował rywala. - Odepchnąłem go, bo on mnie trzymał, czego sędzia nie widział. Próbowałem się od niego uwolnić - tłumaczył Ugochukwu, dla którego jest to druga bramka w barwach niebiesko-czerwonych.

Jak widać, opolanie zagrożenie stwarzali głównie po stałych fragmentach gry. Oprócz dwóch wspomnianych sytuacji swoją szansę miał także Łukasz Ganowicz, który w 35. minucie przeniósł piłkę minimalnie ponad poprzeczką. - Zrobiłem w tej akcji wszystko, co mogłem. Najważniejsze, że zagraliśmy na zero z tyłu i udało się wygrać - mówił zadowolony Ganowicz, który z konieczności tworzył parę stoperów z Marcelem Surowiakiem. I choć to dość nietypowe zestawienie, to obaj byli bezbłędni.

W meczu z Piastem długimi momentami nie działo się nic ciekawego, a szczególnie nudne było pierwsze pół godziny. Kibice najczęściej narzekali na to, że Odra zbyt często gra do tyłu. - Gramy do tyłu, by przygotować atak pozycyjny. Tak się robi w Europie, a kibice w Polsce nie chcą tego zrozumieć - tłumaczy trener Odry Miroslav Copjak.

Piast miał swoje szanse głównie po strzałach z dystansu, ale bez zarzutu spisywał się bramkarz Pavol Pronaj. Najlepszą sytuację zmarnował w 64. minucie były piłkarz Odry Dariusz Solnica. Piłka trafiła do niego przypadkowo po strzale Jarosława Kaszkowskiego, Solnica uderzył, Pronaj nawet się nie ruszył, na szczęście piłka przeszła obok słupka. Były król strzelców II ligi w barwach ekipy z Opola był krytyczny wobec swojej drużyny. - Gramy słabo i nie wiem, z czego to wynika. Dzisiaj niestety nie stworzyliśmy sobie nawet pół stuprocentowej sytuacji. Mimo to takich spotkań nie możemy przegrywać - zakończył Solnica.



Odra Opole 1 (0)

Piast Gliwice 0

Bramka: Ugochukwu Enyinnaya (84.).

Żółte kartki: Enyinnaya, Dzierżenga, Tracz (Odra) - Kompała (Piast).

Odra: Pronaj - Orłowicz, Ganowicz, Surowiak, Stępień, Tracz, Filipczak, Plewnia (66. Dzierżenga), Dzierżęga - Kalu, Enyinnaya (90. Kochanowski).

Piast: Kozik - Michniewicz (77. Filipowicz), Banaś, Kędziora, Zadylak, Kaszowski, Widuch, Podgórski, Kompała, Kukulski, Solnica (65. Wesecki).



Zdaniem trenerów

Miroslav Copjak (Odra): Dzisiaj graliśmy o sześć punktów i udało się wygrać. Mecz stał na dobrym poziomie i było w nim wszystko, co trzeba. Po remisie z KSZO wywarłem na chłopaków presję, jakiej jeszcze nie było za mojej kadencji. To, co straciliśmy w Ostrowcu, odzyskaliśmy tutaj. Dobrze, że zagraliśmy na zero z tyłu, chociaż nasza obrona przypominała jakby zupę bez wody, bo przecież ani Ganowicz, ani Surowiak nie są stoperami.



Bogusław Pietrzak (Piast): Nie spodziewałem się widowiska i go nie było, gra była raczej szarpana. Wynik jest jednak niesprawiedliwy. Gdybyśmy stracili bramkę w pierwszej połowie, to nie miałbym pretensji, ale nie w drugiej, kiedy przeważaliśmy. Spotkały się dwie drużyny, które potrzebują punktów, ale to niestety my wracamy do domu z opuszczonymi głowami.