Listkiewicz wiecznie żywy

Cała piłkarska Polska myśli, że 2 grudnia Michał Listkiewicz przestanie być prezesem PZPN. A to nieprawda! Zostanie na stanowisku co najmniej do kwietnia przyszłego roku, po czym być może zostanie wybrany na nową kadencję
Miesiąc temu Listkiewicz ogłosił, że jest zaszczuty przez media i rozważa dymisję. Ostatecznie wstrzymał się do walnego zgromadzenia sprawozdawczo-wyborczego 2 grudnia. Wówczas działacze mieli wybrać na prezesa kogoś innego. Ale wyborów nie będzie, bo jest to niemożliwe ze względów prawnych. - Do odwołania Listkiewicza i wyboru nowego prezesa nie dojdzie, to pewne - twierdzi Ryszard Czarnecki, europoseł Samoobrony, wiceprzewodniczący komisji zagranicznej PZPN. - Na 27 października zaplanowano zatwierdzenie nowego statutu związku, ale jestem przekonany, że uda się zatwierdzić tylko część. Poza tym statut musi być zarejestrowany w sądzie, a to potrwa kilka miesięcy. 2 grudnia nie będzie wyborów. Wszystko przesunie się do wiosny albo do lata - mówi Czarnecki.

Bez nowego statutu nie można wybrać prezesa związku. Byłoby to niezgodne z prawem. Oprócz tego nie uda się również przeprowadzić wyboru delegatów na grudniowy zjazd, który ma odwołać Listkiewicza i powołać jego następcę. - Na walny zjazd trzeba wybrać nowych delegatów, a wojewódzkie związki piłkarskie nie zdążą tego zrobić. Między 27 października a 2 grudnia jest za mało czasu - mówi jeden z działaczy piłkarskich, zastrzegając anonimowość.

Z zatwierdzeniem statutu też mogą być problemy, gdyż piłkarscy działacze toczą spory, jak podzielić mandaty delegatów. Część jest za tym, aby zwiększyć rolę klubów Orange Ekstraklasy kosztem związków wojewódzkich reprezentujących kluby z niższych klas. - Listkiewicz zrozumiał, że potrzebny jest kompromis, i chce zwiększyć rolę klubów pierwszoligowych. Ale inni są temu przeciwni i stawiają na "teren" - opowiada Czarnecki. Na pytanie, czy zwolennikiem działaczy z terenu jest wiceprezes związku Eugeniusz Kolator, Czarnecki odpowiada: - Bingo.

Przedstawiciele PZPN od kilku miesięcy zapewniali, że do personalnego przełomu w polskim futbolu dojdzie właśnie 27 października i 2 grudnia. W tym pierwszym terminie miał powstać nowy statut, a w grudniu miał odejść Listkiewicz. Ci sami działacze od dawna dobrze wiedzą, że odwołanie Listkiewicza będzie niemożliwe. Celowo okłamywali opinię publiczną? - Tego nie wiem - odpowiada Czarnecki. - Ale przecież Listkiewicz sam wielokrotnie mówił, że zrezygnuje, byle nie w atmosferze medialnej nagonki, tylko podczas grudniowego zjazdu. A z tym zjazdem PZPN jest jak z króliczkiem, którego się goni, ale nie można go złapać.

Scenariusz zakładający jak najdłuższe "przetrwanie" Listkiewicza powstał w PZPN dawno temu. Zmiany w statucie i zatwierdzenie go przez sąd będą trwały kilka miesięcy, co najmniej do kwietnia 2007 r. Wówczas UEFA podejmie decyzję o przyznaniu organizacji Euro 2012. Kandydatura Polski i Ukrainy ma duże szanse.

- W PZPN zwyciężył pogląd, że przed decyzją o Euro 2012 nie można zmieniać prezesa Listkiewicza, bo nowy prezes może nie mieć tak dobrych kontaktów w UEFA jak Listkiewicz - zaznacza europoseł Czarnecki.

Do wyboru nowego prezesa dojdzie prawdopodobnie w maju lub czerwcu. Jednym z kandydatów będzie Ryszard Czarnecki. - Podjąłem taką decyzję i wystartuję w wyborach - przyznaje. Innym kandydatem będzie Andrzej Rusko, obecny prezes Orange Ekstraklasy, oraz ... Michał Listkiewicz.