CWKS Legia umiera

Klub ma tylko historię, nazwę, logo i długi - mówi prezes Jacek Gmoch. CWKS Legia na 90-lecie istnienia może ogłosić upadłość. Lada dzień na Fortach Bema wyłączą prąd i dopływ wody
Legia jest zadłużona na 6,5 mln zł (ale dwa lata temu miała długów 24 mln). Budynki na terenie Fortów Bema są w stanie opłakanym. Klub nie ma pieniędzy na ich utrzymanie, a już na pewno nie na kapitalne remonty. Dwa lata temu, gdy prezesem klubu został Gmoch, podjęto plan naprawczy. Znaleziono inwestora (firmę Echo Investment SA), który zgodził się pokryć długi oraz wyłożyć 19 mln zł na przejęcie terenów w użytkowanie wieczyste. Właściciel, czyli Agencja Mienia Wojskowego, wyraził zgodę, ale teraz się wycofuje. Bez prawa własności inwestor Legii nie pomoże. Bez inwestora Legia zginie. Od grudnia 2005 r. działa na zajętych kontach bankowych. Wszystkie dotacje z budżetu zabiera komornik.

- Sytuacja jest dziwna, bo klub stworzony przez wojsko jest jakby przez nie likwidowany. Najpierw zostaliśmy pozbawieni obiektów przy Łazienkowskiej. Rok temu podpisaliśmy umowę z AMW. Zapłaciliśmy za wyceny techniczne budynków, za wszystkie procedury, a teraz oni chowają głowy w piasek. Słyszymy o zarzutach wobec nas, że chcielibyśmy na tych terenach prowadzić działalność gospodarczą, a przecież w porozumieniu z AMW jest zapisane, że teren musi mieć przeznaczenie głównie sportowe. Że 60 proc. terenów musi być ekologicznie czynne, a ponieważ nad tym miejscem przebiega korytarz powietrzny, nie można postawić budynku wyższego niż dwupiętrowy. Gdybyśmy nie dotrzymali ustaleń, AMW mogłaby porozumienie unieważnić. Jednak od czasu zawarcia porozumienia szef AMW nie znalazł dla nas... czasu - mówi dyrektor CWKS Legia Janusz Dorosiewicz. - Minister Sportu też nie może z nami się spotkać. Jedyną osobą, która znalazła czas, był prezydent Kaczyński. Ale to było wtedy, kiedy jeszcze żył Kazimierz Górski i wiele drzwi było dla nas otwartych. Przyrzekł, że nie skrzywdzi Legii. I co to znaczy? Nic. Pełniący obowiązki prezydenta stolicy Kazimierz Marcinkiewicz z kolei powiedział, że nigdy w życiu nie był na Bemowie. Tak najłatwiej - dodaje.

Z inicjatywy szefów poszczególnych sekcji CWKS Legia na terenie Fortów Bema zorganizował konferencję prasową. Zmobilizowano wszystkie siły, z wiceprezesem PKOl., eks-legionistą mecenasem Ryszardem Parulskim oraz mistrzem olimpijskim w podnoszeniu ciężarów, obecnie trenerem reprezentacji Zygmuntem Smalcerzem. Przedstawiciele AMW zapowiedzieli obecność i... nikt nie przyszedł. Wyłączyli też telefony.

Legia mówi

Michał Kwaśniewski (kierownik sekcji bokserskiej): Sytuacja jest tragiczna. Większość sekcji nie wie, czy przetrwa zimę. Jesteśmy w tym samym punkcie co na początku 2005 r. Na naszą korespondencję nie ma odpowiedzi. Już nawet zaczynamy snuć wobec AMW obraźliwe domysły.

Jan Żółkiewski (trener pięcioboju nowoczesnego): U nas trener musi być jednocześnie trenerem, magazynierem, zaopatrzeniowcem, musi organizować pieniądze. Warszawa dotuje sport młodzieżowy, ale skończy się 18 lat i zaczynają się kłopoty. Największe obciążenie to media: woda, światło. Lada dzień mogą nam to wyłączyć.

Tadeusz Samul (dział sportu): Gdy wychodziliśmy z Łazienkowskiej, przy Powązkowskiej miał powstać Centralny Park Sportowo-Wypoczynkowy. Miały powstać baseny, hale sportowe. Dziś głupio pokazywać budynki użytkowane przez sekcje. To baraki z warstwą desek przykrytych papą. W takich warunkach trenują medaliści olimpijscy i mistrzostw świata. Sekcja lekkoatletyczna została przy Łazienkowskiej. Tam tynk się sypie, brakuje ogrzewania. Władz miasta to nie interesuje. Wnioskowaliśmy, aby lekkoatletów razem z zapaśnikami i ciężarowcami przenieść tam, gdzie kiedyś był budynek klubowy piłkarzy, czyli za trybunę otwartą stadionu. Odpowiedź brzmi: "Ponieważ nie płacimy podatków, to zgody nie ma". Lepiej, żeby to niszczało. Teraz STOEN poinformował nas, że na terenie Fortów Bema odetnie dopływ wody, prądu, nie będzie ogrzewania. To może być koniec.

Tak było

CWKS Legia został założony w 1916 r. jako pierwszy wojskowy klub przez marszałka Józefa Piłsudskiego i żołnierzy Legionów Polskich. Na początku lat 20. przy pomocy władz otrzymał stadion sportowy przy ul. Łazienkowskiej, wraz z torem kolarskim. Od grudnia 1947 r. Legia stała się jednostką wojskową podległą bezpośrednio dowódcy wojsk lądowych. W listopadzie 1949 r. WKS został przekształcony w Centralny Wojskowy Klub Sportowy "Legia". Z uwagi na brak zabezpieczenia wszystkich potrzeb klubu w 1978 r. przydzielono mu tereny na Bemowie (Forty Bema) przy ul. Powązkowskiej o łącznej powierzchni 51,5 ha.

Trudności finansowe uniemożliwiające zagospodarowanie terenu doprowadziły do podjęcia w roku 1988 decyzji o budowie Centralnego Parku Sportowo-Wypoczynkowego im. Wojska Polskiego o powierzchni 156,4 ha. Powołano nawet komitet ds. budowy pod kierownictwem gen. broni Wojciecha Barańskiego. W ramach tego parku wydzieloną część miały stanowić tereny sportowe CWKS o powierzchni 52 ha. Pozostałe tereny planowano przeznaczyć na część rekreacyjną - 42,5 ha i część rozrywkową - 61 ha.

Na początku lat 90. władze wojskowe dokonały podziału na CWKS Legia i Wojskowy Ośrodek Szkolenia Sportowego Warszawa. W 1996 r. powołano stowarzyszenie kultury fizycznej CWKS Legia. Od tego momentu klub zaczął podupadać. Gdy w 2002 r. rozwiązano WOSS, klub pozostał z nierozwiązanymi problemami własności gruntów oraz kolosalnego zadłużenia.

W trakcie 90-lecia istnienia prezesem klubu zawsze był reprezentant Ministerstwa Obrony Narodowej. Pięć lat temu władzom cywilnym Warszawy przekazano tereny przy ul. Łazienkowskiej, na co zarząd klubu się nie zgadzał (kilka sekcji musiało stamtąd się wyprowadzić). W 2003 r. zapadła kolejna decyzja władz MON o przekazaniu znacznej części terenów przy ul. Powązkowskiej 59 wraz z halą sportową przy ul. Obrońców Tobruku.

Po rezygnacji ostatniego wojskowego prezesa CWKS Legia gen. bryg. Witolda Szymańskiego pełniącym obowiązki prezesa został Jacek Gmoch, w przeszłości piłkarz Legii i trener reprezentacji Polski. Opracowany został plan naprawczy klubu. Nie został jednak wprowadzony w życie. I nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostanie.

CWKS LEGIA WARSZAWA

Jego zawodnicy zdobyli 86 medali olimpijskich (zawodnicy wszystkich pozostałych klubów - 165) - 15 złotych, 27 srebrnych i 44 brązowe. 89 razy zdobywali mistrzostwo świata (275 wszystkich medali) i 91 razy mistrzostwo Europy (łącznie 342 medale).

Najwybitniejsi w historii

Kazimierz Deyna (piłka nożna): mistrz olimpijski z Monachium 1972 i Montrealu 1976, trzeci na mistrzostwach świata w 1974

Józef Grudzień (boks): mistrz z Tokio '64 i wicemistrz z Meksyku '68, mistrz i wicemistrz Europy

Jan Kowalczyk (jeździectwo): mistrz olimpijski z Moskwy '80

Janusz Peciak (pięciobój nowoczesny): mistrz olimpijski z Montrealu '76, dwukrotny indywidualny i trzykrotny drużynowy mistrz świata

Jerzy Pawłowski (szermierka): mistrz olimpijski z Meksyku '68 i wicemistrz '56 z Melbourne

Zygmunt Smalcerz (podnoszenie ciężarów): mistrz olimpijski z Monachium '72, mistrz świata i czterokrotny mistrz Europy

Edward Skorek (siatkówka): mistrz olimpijski z Montrealu '76 i mistrz świata

Andrzej Wroński (zapasy): mistrz olimpijski z Seulu '88 i Atlanty '96, mistrz świata i czterokrotny mistrz Europy

CWKS Legia prowadzi nadal 16 sekcji sportowych: boks, gimnastyka sportowa i artystyczna, hokej na lodzie, jeździectwo, kolarstwo, koszykówka, lekkoatletyka, pięciobój nowoczesny, podnoszenie ciężarów, siatkówka, strzelectwo, szermierka, tenis, zapasy i... piłka nożna - drużyna CWKS Legia gra w VI lidze, czyli okręgowej. CWKS w pierwszoligowym Klubie Piłkarskim Legia SSA jest partnerem mniejszościowym - ma 2,4 proc. udziałów.

Telefon do ministra

Szefowie CWKS Legia nie kryli rozżalenia, że władze nie interesują się losami najbardziej zasłużonego polskiego klubu. Także tym, że Ministerstwo Sportu w sprawie Legii nie zamierza kiwnąć palcem, a minister i jego zastępcy nie są w stanie znaleźć chwili na rozmowę. Tymczasem podczas wczorajszej konferencji do władz dodzwonił się Andrzej Piórkowski, prezes Stowarzyszenia Kibiców Legii. Wystarczył jego jeden telefon, aby wiceminister sportu Radosław Parda zgodził się porozmawiać z przedstawicielem klubu.

- Dziś jestem chory, ale postaram się doprowadzić do spotkania z panem ministrem sportu we wtorek - powiedział przez telefon Januszowi Dorosiewiczowi.

- Kabaret - stwierdził dyrektor klubu. - Ale zaproszenie oczywiście przyjmiemy.

Swoją drogą dziwne, że telefonów od szefów klubu w ministerstwie nie przyjmują, a od "Bosmana" [właściciela sklepu z pamiątkami piłkarskiej Legii i nieformalnego lidera jej kibiców] - od razu...