Drużyna Beenhakkera otarła się o doskonałość

Triumf polskich piłkarzy nad czwartą drużyną świata był sensacją, ale styl gry wprowadził w osłupienie nawet optymistów. Drużyna Leo Beenhakkera w pojedynku z Portugalią otarła się o ideał.
Czwartek, trzecia nad ranem, stacja benzynowa przy trasie katowickiej, minibus z transparentem "Kościerzyna", a przy nim kilku mężczyzn w biało-czerwonych strojach bije pasami innego. Bity nie wzbrania się, a po każdym ciosie odwraca z uśmiechem. Przegrał zakład, nie wierzył w zwycięstwo nad Portugalią, więc poniósł konsekwencje.

Dwanaście godzin wcześniej w restauracji przy tej samej trasie fotoreporter jadący na Stadion Śląski wyznaje: - Mnie tam mecz w ogóle nie interesuje, mam zrobić zdjęcie załamanego Beenhakkera do tekstu o jego dymisji.

A kilkadziesiąt minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego Starka z Niemiec pewna telewizja namawiała dziennikarza ogólnopolskiej gazety do komentarza "o porażce", by wykorzystać go natychmiast po spotkaniu.

Te trzy incydenty uzmysławiają, jak bardzo piłkarze Beenhakkera wydawali się skazani na porażkę w konfrontacji z czwartą drużyną świata. I nic dziwnego. Kiedy w czerwcu Polacy kompromitowali się na mundialu w Niemczech, zespół Scolariego w epickich bataliach obracał w pył marzenia Holendrów i Anglików.

W środę plan był prosty. Beenhakker wiedział, że na otwarty mecz z tak wyszkolonymi rywalami, jak Deco, Cristiano Ronaldo albo Simao, jego graczy nie stać. Polacy czekali więc na swojej połowie, ale natychmiast po odbiorze piłki biegli do kontry. Ich akcje były płynne, każdy prowadzący piłkę rozumiał, że niechlujność w starciu z takim rywalem to najkrótsza droga do porażki. Gospodarze potrafili utrzymywać piłkę i wygrywać pojedynki, podejmując ryzyko, kiedy trzeba i tam gdzie trzeba (głównie na skrzydłach i pod bramką gości). Piłkarze z ligi polskiej - Bronowicki, Golański i Błaszczykowski - byli objawieniami, bohaterami wielu akcji w obronie i ataku. "Nie takich jak ja ośmieszał" - mówił o Ronaldo Bronowicki przed meczem, ale potem ani razu ośmieszyć się nie pozwolił.

Defensywa z bezbłędnymi Bąkiem i Radomskim była tak szczelna, że dopiero w 93. minucie Portugalczycy oddali pierwszy celny strzał i zdobyli bramkę. Po błędzie rezerwowego Jacka Krzynówka, który nie wrócił - choć przebywał na boisku tylko 25 minut - za akcją, zostawiając Bronowickiego samego przeciw dwóm Portugalczykom. Krzynówek zagrał w kadrze 65 razy, kiedyś był w niej nietykalny, ale dziś nie starcza mu determinacji. Beenhakker dobrze robi, szukając nowych, choćby na wszelki wypadek.

"Fantastycznie" - powtarzał Scolari, gdy mówił o przygotowaniu fizycznym i mentalnym oraz dyscyplinie taktycznej Polaków. Lewandowski, który do czasu objęcia kadry przez Holendra był w niej zapchajdziurą (u Janasa grał na stoperze, na środku pomocy, a nawet z boku) stał się tej jesieni liderem środka pola. Ale w środę powodów do przecierania oczu kibice mieli całą masę. Polscy piłkarze ani przez moment nie bronili rozpaczliwie, cały czas konstruowali natarcia, jakby wreszcie zrozumieli i poczuli, że każda chwila pasywności i bezruchu jest stracona. Nawet gdy prowadzi się 2:0.

Tak jak w pierwszej połowie meczu z Serbią, tak przez 90 minut z Portugalią gra drużyny Beenhakkera otarła się o doskonałość. Przynajmniej jeśli chodzi o wymagania, które można stawiać polskim piłkarzom. Czy z tego wykluje się styl i trwała tendencja, na razie nie wie sam trener. Na konferencji prasowej mówił, że oddaje teraz reprezentantów do klubów na pięć tygodni i nie ma pojęcia, w jakim stanie wrócą na listopadowy pojedynek z Belgią w Brukseli.

Polscy piłkarze znów są w grze o historyczny awans do finałów mistrzostwa kontynentu, choć droga na Euro 2008 wciąż wiedzie raczej pod górkę niż z górki. Są na czwartym miejscu w grupie, a w trzech meczach u siebie zdobyli tylko cztery punkty. Stracili ich za to aż pięć z Finlandią (Bydgoszcz) i Serbią (Warszawa) - rywalami, których trzeba będzie wyprzedzić. Gdyby jednak poziom gry z meczu z Portugalczykami udało się utrzymać, to kibice przeżyją jeszcze emocje, a pierwszy wyjazd na mistrzostwa Europy przestanie być zdarzeniem z kategorii cudów. Strata punktów z Portugalią zakończyłaby emocje już w środę.

Zwycięstwa Polaków z drużynami światowej czołówki w meczach o punkty

11 października 2006Polska - Portugalia 2:1el. ME 2008
7 czerwca 1986Polska - Portugalia 1:0MŚ 1986
10 lipca 1982Polska - Francja 3:2MŚ 1982
2 maja 1979Polska - Holandia 2:0el. ME 1979
10 września 1975Polska - Holandia 4:1el. ME 1976
6 lipca 1974Polska - Brazylia 1:0MŚ 1974
23 czerwca 1974Polska - Włochy 2:1MŚ 1974
15 czerwca 1974Polska - Argentyna 3:2MŚ 1974
6 czerwca 1973Polska - Anglia 2:0el. MŚ 1974