Śląsk Wrocław - Odra Opole 0:0

II liga piłkarska. W debiucie trener Jan Żurek zdobył tylko punkt. Śląsk był zespołem lepszym, przeważał, ale nie potrafił ani razu trafić do siatki Odry Opole
Debiut Jana Żurka w roli trenera Śląska nie wypadł najlepiej. Wrocławianie co prawda nie zagrali złego meczu i byli zespołem zdecydowanie lepszym od rywali, ale nie potrafili udokumentować swojej przewagi choćby jednym golem.

Remis nikogo w klubie z Oporowskiej nie zadowolił. W przeciwieństwie do gości, którzy przyjechali do Wrocławia z wyraźnym zamiarem wywalczenia punktu i swój cel osiągnęli.

Odra praktycznie przez cały mecz ograniczała się tylko do przeszkadzania i koncentrowała na obronie. Goście nie przeprowadzili ani jednej składnej akcji i tylko raz poważnie zagrozili bramce Śląska. Po błędzie wrocławskiej defensywy w środku pola piłkę przejął Michał Szeremet. Pomocnik Odry zdecydował się na indywidualną akcję, którą zakończył strzałem jeszcze zza pola karnego, a Radosława Janukiewicza wyręczył słupek. Później jeszcze raz po rzucie rożnym w polu karnym Śląska zrobiło się gorąco - i to wszystko, co można powiedzieć o ofensywnych dokonaniach opolan.

- Przyjechało 11 murarzy z Opola? Może i tak. Najważniejsze, że dopięliśmy swego i zdobyliśmy punkt na ciężkim terenie. Nie strzeliliśmy gola, ale też nie straciliśmy i z tego się cieszymy - stwierdził po spotkaniu Dariusz Filipczak, pomocnik Odry.

Śląsk atakował, przeważał i miał sytuacje, ale nie potrafił ich wykorzystać. Już w 7. min powinno być 1:0. Po prostopadłym podaniu Krzysztofa Ostrowskiego w sytuacji sam na sam ze Zbigniewem Smółką znalazł się Tomasz Szewczuk. Napastnik Śląska próbował minąć bramkarza gości i w tym momencie padł na murawę. Sędzia nie odgwizdał jednak faulu bramkarza Odry, za to ukarał Szewczuka żółtą kartką.

- To chyba duch złapał za nogi Szewczuka. Mało tego, że nie dostaliśmy rzutu karnego, to jeszcze Szewczuk został ukarany kartką - komentował po spotkaniu trener Jan Żurek.

Nawet dziennikarze z Opola twierdzili po meczu, że rzut karny był ewidentny. - Karny? Nie wiem, jak to wyglądało z trybun, ale sędzia nie gwizdnął i nie ma o czym mówić - stwierdził natomiast Tomasz Nakielski, obrońca Odry.

Sędzia Piotr Maurek podjął jeszcze kilka innych kontrowersyjnych decyzji. W 37. min Maxwel Kalu wślizgiem powalił na ziemię Roberta Szczota. Zagranie pomocnika Odry było na tyle ostre, że zawodnik Śląska nie dotrwał do przerwy i kontuzjowany musiał opuścić boisko. Kalu powinien dostać żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, bowiem już wcześniej za wymuszanie faulu został upomniany kartką przez sędziego. Poza tym sędzia Maurek podyktował dziwny rzut wolny pośredni dla Śląska po starciu Krzysztofa Ulatowskiego ze Smółką i podjął jeszcze kilka, tylko dla siebie zrozumiałych, decyzji.

- Nie oceniam sędziego. Od tego jest klasyfikator i on na pewno rzetelnie oceni pracę arbitra - skwitował wyczyny arbitra trener Żurek.

Niepodyktowanie karnego i brak czerwonej kartki dla Kalu w żaden sposób nie usprawiedliwia piłkarzy Śląska. Gospodarze grali bardzo nieskutecznie - co z tego, że groźnie strzelali między innymi Szewczuk, Ulatowski, Ostrowski oraz Sebastian Dudek, jeśli efektów bramkowych nie było.

Po zmianie stron Odra długimi momentami zamykana była w obrębie własnego pola karnego i wybijała piłki, aby dalej od własnej bramki. Śląsk uzyskał zdecydowaną przewagę i nadal nacierał, ale atakom wrocławian brakowało szybkości, pomysłu a przede wszystkim elementu zaskoczenia. Za dużo za to było schematu i kombinowania. Mimo wszystko Śląsk powinien zdobyć gola. Najlepsze okazje miał Ulatowski. Najpierw jednak z kilku metrów główką nie trafił do pustej bramki, a później po chyba jedynym niekonwencjonalnym zagraniu Dudka przegrał pojedynek sam na sam ze Smółką

- Bardzo chcieliśmy i walczyliśmy na całym boisku. Szkoda, że nie próbowaliśmy strzałów z dystansu, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy spadł deszcz. Szkoda, bardzo szkoda, bo na pewno ten wynik nie jest sprawiedliwy - stwierdził po meczu Dudek.

Jeszcze w doliczonym czasie gry wrocławianie mieli szansę na zwycięskiego gola, ale zmierzającą do bramki piłkę wybił Nakielski, wychowanek Śląska. - Serce zadrżało - śmiał się po meczu Nakielski. - Czuję ogromny sentyment do Śląska, bo tu się wychowałem i mieszkałem blisko stadionu. Już kilka razy grałem przeciwko Śląskowi i nigdy jeszcze nie przegrałem. Podtrzymałem passę - zakończył Nakielski.

Śląsk Wrocław - Odra Opole 0:0

Śląsk: Janukiewicz - Wołczek, Ignasiak, Solarz, Rudolf Ż - Ostrowski Ż (66. Kowal), Sztylka, Dudek Ż (81. Ilków), Szczot (43. Rosiński) - Ulatowski, Szewczuk Ż

Odra: Smóka Ż - Orłowicz, Nakielski, Zitka, Stępień - Szeremet (73. Plewnia), Filipczak, Kalu Ż, Sobotta (76. W. Dzierżęga), Surowiak (83. Ł. Dzierżęga) - Ugochukwu

Sędzia: Piotr Maurek. Widzów: 3000.

DWUGŁOS TRENERÓW

Miroslav Copjak

trener Odry Opole

Znowu zostałem wyrzucony przez arbitra na trybuny. To już trzeci raz mi się w Polsce przydarzyło. Myślę, że to dlatego, że nie jestem stąd. Ci ludzie tylko na to czekają, aby znaleźć pretekst i wyrzucić mnie na trybuny. To jest robione specjalnie. W przerwie krytykowałem swojego zawodnika na boisku, nie używając obraźliwych słów, i z tego powodu zostałem odesłany na trybuny. Jeśli chodzi o sam mecz, to pierwsza połowa była wyrównana, w drugiej połowie miał przewagę Śląsk. Rywale stworzyli kilka groźnych sytuacji. Cieszę się z remisu, bowiem Odra tutaj w ostatnich latach przegrywała. Ten wynik jest dla nas korzystny

Jan Żurek

trener Śląska Wrocław

Uważam, że ten wynik dla Odry nie jest korzystny, a bardzo korzystny. Jeśli chodzi o pierwszą połowę to dziwię się, że w sytuacji gdy rozpędzony zawodnik mija bramkarza, a gdy ten nie dotyka piłki, to czego może dotknąć? Przy tak grającym rywalu, który grał ciężką, defensywną piłkę, trzeba się bardzo napracować, żeby stworzyć sytuacje bramkowe. Mimo wszystko mieliśmy dzisiaj takie sytuacje, ale czeka nas praca nad poprawieniem gry w ofensywie. Jestem tutaj kilka dni i wszystkiego się od razu nie zrobi. Jesteśmy wszyscy źli, że nie wygraliśmy tego meczu. Z samej przewagi w posiadaniu piłki się nie wygrywa, chodzi o skuteczność rozegrania i wykończenia akcji ofensywnej. Spodziewałem się ciężkiego meczu, ale wierzyłem, że wygramy chociaż 1:0. Wierzyłem, że uda nam się strzelić bramkę. Liczyłem na stale fragmenty gry, ale rozgrywaliśmy je nie tak skutecznie, jakbym sobie tego życzył.

Rasistowska flaga na stadionie

Do niecodziennej sytuacji doszło w przerwie meczu. Piłkarze Śląska pojawili się po regulaminowym kwadransie na murawie, ale brakowało zawodników Odry. Goście nie chcieli wyjść na boisko i w tunelu trwały gorączkowe rozmowy. Kierownictwo zespołu z Opola protestowało przeciwko fladze z hasłem White Power, która wisiała na płocie oddzielającym boisko od trybun. Mimo iż transparent nie zniknął, ostatecznie goście wybiegli na murawę.

Na konferencji prasowej wiceprezes Odry Guido Vreuls nie krył jednak oburzenia. - W czasie przerwy mieliśmy dyskusję o fladze na stadionie z napisem White Power. Jest to napis o charakterze dyskryminacyjnym. My jako Odra dostaliśmy dwukrotnie karę za podobne transparenty. Dzisiaj od czwartej minuty na płocie wisiała taka flaga i zgłosiliśmy to sędziom. Ale sędzia na to w ogóle nie reagował. Delegat w przerwie powiedział, że ściągnięcie transparentu to za duże ryzyko, bo będą zadymy, i on pozwolił grać dalej. Dla mnie - jako Holendra - to jest szok. Nie rozumiem tego. Mamy dwóch piłkarzy z Nigerii, a na płocie wisi taka flaga widoczna dla wszystkich. A sędzia i delegat nic w tej sprawie nie robią.