Tomek, słuchaj trenera

To będzie rewanż za jeden z najkrwawszych pojedynków w historii boksu. W nocy z soboty na niedzielę Tomasz Adamek walczy z Paulem Briggsem w obronie tytułu mistrza świata


Walka z maja z zeszłego roku przeszła do legendy. Najbardziej prestiżowa federacja WBC uznała ją za pojedynek roku. Nic dziwnego. Polak, walcząc ze złamanym nosem, pokonał broczącego krwią Australijczyka na punkty po wyczerpujących 12 rundach. To miała być przepustka dla Adamka do walk z największymi bokserami świata. Jednak zamiast Antonio Tarvera czy Bernarda Hopkinsa "Góral z Gilowic" obić musiał nieznanego za oceanem Thomasa Ulricha. Potem po trwających kilka miesięcy targach z promotorem Donem Kingiem i naciskach federacji WBC zgodzić się musiał na rewanż z Briggsem. Czego można spodziewać się po tej walce? - Nie tylko polskim fanom chcę udowodnić na co mnie stać, chce żeby przekonali się o tym tez Amerykanie - mówił polski mistrz świata w błysku fleszy na oficjalnej konferencji prasowej. Do walki z Australijczykiem przygotowywał się pod okiem Buddy'ego McGirta. Jednak w Chicago nie mogło zabraknąć Andrzeja Gmitruka. Trener i menedżer Tomka nie zważając na zalecenia lekarzy obawiających się o jego serce - Gmitruk niedawno miał zawał - zdecydował się na wielogodzinny lot do Stanów Zjednoczonych i w sobotę stanie w narożniku swojego podopiecznego. - Mam nadzieję, że Tomek się zlituje i wygra przez nokaut w pierwszej rundzie - powiedział nam Gmitruk.

Transmisja gali z Chicago, Polsat, godz. 2.45.



Wierzą w Adamka

Józef Grudzień, mistrz olimpijski IO w Tokio w 1964 r., srebrny medalista igrzysk w Meksyku w 1968 r., mistrz Europy z 1967r.

Adamek to myślący facet i to widać na ringu. W boksie liczy się nie tylko zadawanie ciosów. Trzeba też umieć się bronić, podpuścić rywala, pozornie oddać mu pole, a potem nagle bezlitośnie go zaskoczyć. Tomasz umie to doskonale. Cieszą mnie wieści, że trenował pod okiem amerykańskiego fachowca [Buddy'ego Mc Girta]. Jeśli do jego wyśmienitej lewej ręki dodamy amerykański taniec w ringu, tę elastyczność charakterystyczną dla pięściarzy zza oceanu - nie musimy drżeć o wynik. Nie uważam, że wadą jest zmienianie metod treningowych czy tym bardziej uczenie się nowych technik. Adamek to ukształtowany bokser, a teraz będzie umiał jeszcze więcej. Zaskoczyć go będzie jeszcze trudniej. Tomek, trzymam kciuki, podobnie jak moja rodzina i sąsiedzi (śmiech).

Krzysztof Kosedowski, brązowy medalista IO w Moskwie w 1980 r.

Przyznam, że jestem trochę niepewny przed tą walką. Briggs to kawał pięściarza, widziałem go na żywo, więc wiem, o czym mówię. Dla Australijczyka to ostatnia szansa na tytuł. Jak nie wygra teraz, nie wygra już nigdy. Jego atutem jest też to, że w ciągu ostatniego roku walczył, a Tomek nie. Niepokoi mnie też trochę, że tak niewiele wiadomo o przygotowaniach Tomka do tej walki. Nie brał w nich udziału Andrzej Gmitruk, a nikt nie zna Tomka tak dobrze jak on. To moje wątpliwości, ale nie zapominam, że to Tomek jest mistrzem. To uparty góral, który potrafi boksować wprost pięknie. W sobotę będzie walczył nie tylko z Briggsem, ale i z Donem Kingiem. Zrobi wszystko, by pokazać mu, kto tu jest mistrzem. Będzie ciężko, ale wierzę w Adamka.

Dawid Kostecki, młodzieżowy mistrz świata w boksie

Po pierwszej walce nie brakowało kontrowersji. Jedni mówili, że Tomek wygrał niezasłużenie. Inni, że był lepszy, zadał więcej ciosów i dlatego on jest mistrzem. Ja jestem w tej drugiej grupie. W boksie nie liczą się wrażenia artystyczne, a to Adamek częściej punktował. Oby w sobotę było podobnie. Obawiam się jednak, że to może nie wystarczyć. Donowi Kingowi może zależeć na tym, by Polak przegrał. Przecież obaj panowie właśnie się sądzą. Ale Tomek doskonale o tym wie. Na pewno zrobi wszystko, by nikt nie miał wątpliwości, kto tu jest czempionem. Nokaut byłby idealnym rozwiązaniem. O to będzie ciężko, bo naprzeciw siebie staną dwaj twardziele. Tomek walczył ze złamanym nosem, Briggs od bodajże trzeciej rundy miał rozwalony łuk brwiowy. To będzie bitwa. Całym sercem jestem za Tomkiem.

Daniel Olbrychski, legendarny Tolek Szczepaniak z filmu „Bokser" Juliana Dziedzina, wielki fan pięściarstwa

Wielka szkoda, że pan Tomek miał tak długą przerwę. Rok w boksie zawodowym to strasznie dużo. Żadne sparingi nie zastąpią walki w ringu. Ala Adamek to rasowy pięściarz, świetnie wyszkolony technicznie i wątpię, by Australijczyk potrafił go czymś zaskoczyć. Nie przejmowałbym się nawet tym, że w pojedynku przed rokiem niebezpiecznie opuszczał lewą rękę, bo na pewno już to poprawił. Cieszę się, że mamy kolejnego po Darku Michalczewskim godnego spadkobiercę polskiej szkoły boksu. Choć oczywiście tylko liznąłem boksu i nie chcę się wymądrzać, to absolutnie nie dopuszczam do siebie myśli, że Adamek może przegrać.



.