Bettini przechytrzył Zabela

Włoch Paolo Bettini mistrzem świata ze startu wspólnego. Przemysław Niemiec - jedyny z Polaków, który w Salzburgu dojechał do mety - był bliżej setnego miejsca niż zwycięzcy.
Mimo że wyścig liczył 266 kilometrów, decydująca rozgrywka nastąpiła na ostatnim. Przed czołową grupą znalazła się czwórka kolarzy - Hiszpanie Alejandro Valverde i Samuel Sanchez, Niemiec Eric Zabel i Bettini. Nikt nie mógł być w tej sytuacji pewny zwycięstwa, bo każdy miał atuty. Teoretycznie w najlepszej sytuacji ze względu na przewagę liczebną byli Hiszpanie. Zabel to świetny, najlepszy z tej czwórki sprinter. Bettini co prawda leciutki jak piórko - waży ledwie 58 kilogramów - ale ma siłę konia, wygrywał trudne klasyki Milan - San Remo, Liege - Bastogne - Liege, Giro di Lombardia. Dwa lata temu zdobył w Atenach złoty medal olimpijski.

Sprint rozpoczął Zabel, chyba za wcześnie. Bettini, wierzgając rowerem, dopadł go i wyprzedził o półtora koła. Za metą czekał go nie mniej trudny, choć przyjemny wyścig. Zanim dotarł na podium, wjechał w tłum ściskających go i całujących kolegów z ekipy, dziennikarzy, rodziny, znajomych.

Włosi wpadli w szał radości. Mimo że to nie piłkarskie mistrzostwo świata, to złoty medal Bettiniego ma w tym kraju wysoką rangę. Niektórzy mówią, że w Italii ten, kto nie gra w futbol, ściga się albo samochodami, albo na rowerze. Jest też pewne podobieństwo w sytuacji, w jakiej znalazły się w tym roku włoski futbol i kolarstwo. W przededniu mistrzostw świata w Salzburgu karabinierzy przeszukali mieszkania kilku znanych kolarzy, w tym zwycięzcy Giro d'Italia Ivana Basso, który zamieszany jest w aferę dopingową związaną z hiszpańskim lekarzem Eufemiano Fuentesem. Piłkarze mieli swoją aferę korupcyjną i... wygrali mundial.

32-letni Bettini jest jak dotąd poza wszelkimi podejrzeniami, choć nie jak żona Cezara. Przed kilkoma laty - jeszcze jako amator - współpracował z doktorem Luigi Cecchinim, przyjacielem doktora Fuentesa. Mistrzostwo świata od kilku lat przechodziło mu koło nosa, najbliżej niego był w 2001 r., gdy wywalczył srebrny medal. W końcu się doczekał.

Coraz mniejsze szanse na tytuł ma Zabel. Jego kariera ma się ku schyłkowi - 36-letni Niemiec w niedzielę "tylko" powtórzył swój wyczyn sprzed dwóch lat. Brązowy medal dla Valverde to dla Hiszpana ukoronowanie udręki ostatnich dni. Przez 48 godzin poprzedzających niedzielny wyścig przeszedł przez trzy kontrole antydopingowe, podczas których pobierano mu krew.

Polacy start swój zaznaczyli w pierwszej części wyścigu. Robert Radosz z grupy DHL w ostatniej chwili włączony do drużyny uciekał, próbując dopaść 12-osobową wówczas czołówkę. Kosztowało go to zbyt wiele sił. Gdy peleton go dogonił, zjechał z trasy. Potem tempa nie wytrzymali inni. Wyścig ukończył tylko Przemysław Niemiec - 79. ze stratą 3.43 minuty do Bettiniego. Tak źle z polskim kolarstwem jeszcze nie było.

Wyniki wyścigu elity (265,9 km):

1. Paolo Bettini (Włochy) - 6:15.36

2. Erik Zabel (Niemcy)

3. Alejandro Valverde (Hiszpania) ten sam czas

4. Samuel Sanchez (Hiszpania) strata 2 s

5. Robbie McEwen (Australia)

6. Stuart O'Grady (Australia)

7. Uros Murn (Słowenia)

8. Aleksandr Botczarow (Rosja)

9. Tom Boonen (Belgia)

10. Władimir Gusiew (Rosja) ten sam czas

...

79. Przemysław Niemiec (Polska) 3.43

123. Tomasz Marczyński (Polska) 8.45

Marek Rutkiewicz, Tomasz Kiendyś, Robert Radosz, Krzysztof Szczawiński - wycofali się

Wyścig ukończyło 126 ze 198 kolarzy.