Z kim i o co zagramy w ME koszykarzy?

Biało-czerwoni staną w przyszłym roku przed życiową szansą - siódme miejsce w ME da im prawo gry o igrzyska w Pekinie. Ale muszą pokonać jedną z kontynentalnych potęg
W sobotę w ostatniej kolejce eliminacji ME Polacy grają w Kijowie z Ukrainą, a w drugim meczu grupy A Szwedzi zmierzą się z Bułgarami. Pojedynki te nie ma już dla drużyny Andreja Urlepa znaczenia, bo i tak zapewniła sobie pierwsze miejsce i awans do finałów.

Przed ostatnią kolejką eliminacji tylko Chorwacja i Polska mogą być pewne startu w Eurobasket 2007. O krok od tego są także Rosjanie i Czesi, których tylko bardzo wysoka porażka (grają ze sobą) może wyeliminować z gry (jedna z drużyn awansuje z drugiego miejsca). Miejsce w finałach zajmą także zapewne Łotysze oraz zwycięzca bardzo zaciętej rywalizacji w grupie B (Macedonia, Portugalia, Bośnia i Hercegowina, Izrael), w której szanse na ME mają wszystkie cztery zespoły.

Wcześniej awans do finałów zapewniło sobie dziewięć zespołów, które grały w mistrzostwach świata. Koszyki do losowania czterech grup mistrzostw kontynentu powinny więc wyglądać mniej więcej tak (znaki zapytania stawiamy przy zespołach, które jeszcze nie wywalczyły awansu):

koszyk 1 - Hiszpania (mistrz świata), Grecja (mistrz Europy), Francja, Niemcy;

koszyk 2 - Turcja, Litwa, Słowenia, Włochy;

koszyk 3 - Serbia, Chorwacja, Rosja(?), Łotwa(?);

koszyk 4 - POLSKA, Czechy(?), Portugalia(?), zespół z dodatkowych eliminacji.

Z każdej grupy pierwszy zespół wchodzi od razu do ćwierćfinału, a drugi i trzeci grają w 1/8 finału. Żeby zatem nie odpaść z rywalizacji po trzech meczach, trzeba będzie wygrać co najmniej jedno spotkanie z jedną z europejskich potęg. Teoretycznie tylko Łotwa wydaje się obecnie w zasięgu Polaków, choć podczas ostatniego występu w finałach ME w 1997 r. biało-czerwoni pokonali nie tylko Łotyszy, ale i Chorwatów, Niemców i Turków, a byli także blisko zwycięstwa nad Grekami.

W Hiszpanii będzie o co walczyć, bo główną stawką obok mistrzostwa Europy jest wyjazd na igrzyska w Pekinie. Dlatego wszystkie czołowe zespoły powinny zagrać w najmocniejszych składach. Awans do olimpiady ma już zapewniony jako mistrz świata Hiszpania, z ME bezpośrednio wejdą dwie kolejne drużyny, a następne cztery znajdą się w specjalnym turnieju międzykontynentalnym, w którym niedługo przed igrzyskami toczyć się będzie walka o ostatnie wolne miejsca w Pekinie. A więc siódme miejsce, które w 1991 i 1997 r. zajmowali w ME Polacy, tym razem dałoby wielki sukces (zakładając, że Hiszpanie będą w czołowej siódemce), o którym biało-czerwoni - jeszcze rok temu zajmujący przecież ostatnie miejsce w eliminacjach mistrzostw kontynentu - mogli niedawno tylko pomarzyć.

Wczoraj Polacy przylecieli do Kijowa i trenowali w miejscowej hali, tuż obok ogromnego stadionu centralnego. W składzie nie ma tym razem Jeffa Nordgaarda i Andrzeja Pluty, którzy dostali już wolne. W ich miejsce trener Urlep powołał dwóch młodych rzucających, 20-letniego Pawła Kikowskiego z Kotwicy Kołobrzeg i 19-letniego Bartosza Diduszkę, który właśnie przeszedł z CKS Czeladź do Śląska Wrocław. Obaj pokazali się z niezłej strony we wcześniejszych sparingach, ale w żadnych meczach o punkty jeszcze nie grali.