Wzór z Kamerunu

Samuel Eto'o bohaterem Barcelony. Dzięki niemu w 36 minut mistrz Hiszpanii strzelił trzy gole Osasunie. Valencia wygrała z Atletico w Madrycie 1:0
2. kolejka ligi hiszpańskiej - tabela, wyniki, protokoły meczów

- Jest wzorem dla wszystkich - powiedział tylko Frank Rijkaard, komentując wspaniałą postawę Eto'o w meczu na Camp Nou z Osasuną. Od pierwszego gwizdka Kameruńczyk ruszył do walki z takim impetem, jakby chciał połknąć rywali. Efekt był taki, że już w 2. min było 1:0 i - jak pisze prasa w Hiszpanii - "mistrz wygrał, zdejmując nogę z gazu już w 36. min". Więcej wysilać się nie było potrzeby, bo po dwóch golach natchnionego Kameruńczyka i jego asyście przy bramce Lionela Messiego Barca przesądziła losy spotkania.

Sensacją było to, że system rotacji, który prowadzi trener Rijkaard, dotknął kapitana Carlesa Puyola. Barceloński "Sport" zamieścił zdjęcia siedzącego na ławce kapitana jako kuriozum. W zeszłym sezonie Puyol nie zagrał zaledwie w pięciu meczach i Barca zdobyła w nich tylko dwa punkty. Puyol zdawał się nie do zastąpienia, jak Ronaldinho. Tymczasem po transferach Liliana Thurama i Gianluki Zambrotty linia obrony mistrzów Hiszpanii zrobiła się tak bogata, że trener mógł zrobić to, na co wcześniej by się nie odważył. Na środku obrony wystawił Rafaela Marqueza i Thurama - efekt był taki, że w pierwszej połowie Osasuna ani razu nie zbliżyła się do bramki Victora Valdesa. "Wszystko wraca do normy. Barcelona udowodniła, że mecz o Superpuchar Europy i porażka z Sevillą to był wypadek" - napisała "Marca", podkreślając, że trudno ocenić mistrza na tle tak słabego przeciwnika. Osasuna nawet nie podjęła walki.

Znacznie cenniejsze zwycięstwo odniósł główny kandydat do odebrania Barcy tytułu mistrzowskiego. Valencia wygrała z Atletico, które w tym sezonie miało być mocne jak nigdy. 50 tys. widzów na Vicente Calderon oklaskiwało najpierw mistrza świata w koszykówce Jorge Garbajosę, który w koszulce Atletico rozpoczął mecz. Już w 7. min stracili dobry nastrój, kiedy wspaniałe zagranie Vicente wykorzystał David Villa. Potem Valencia mądrze i szczęśliwie broniła wyniku.

I w tym meczu nie obeszło się bez kontrowersji w związku z decyzjami trenerów. Quique Sánchez Flores nie wystawił Fernando Morientesa (jedynym napastnikiem był Villa), a kupionego z Betisu Sewilla Joaquina w ogóle nie zabrał do Madrytu, uznając, że musi mieć czas na adaptację w zespole. Ale z nim nikt nie dyskutował, bo zdobył trzy punkty. Tymczasem meksykański trener gospodarzy Luis Flores nie wystawił od początku Argentyńczyka Sergio Agüero, ale kupionego z Valencii Mistę. Zmiany dokonał dopiero w 46. min i oczywiście Agüero okazał się najgroźniejszym piłkarzem Atletico. Gospodarzom wiele razy zabrakło jednak szczęścia pod bramką Santiago Canizaresa.

W 66. min Valera został brutalnie sfaulowany przez Emiliano Morettiego i gracz Valencii zobaczył czerwoną kartkę. Dziesięć minut później jak dzieciak zachował się napastnik Atletico Fernando Torres. - Nie masz wstydu - krzyknął do sędziego i gospodarze też grali w dziesięciu.