Dyskobolia i Lech przed derbami Wielkopolski

Po raz pierwszy od wielu lat to Lech Poznań jest faworytem derbowego meczu z Dyskobolią Grodzisk Wlkp. Groclin gra bowiem kiepsko, ale zaczyna się rozkręcać.
Od piłkarzy Lecha skuteczniejsi w ekstraklasie są tylko gracze lidera GKS Bełchatów. Gorzej od zawodników Dyskobolii strzelają w tym sezonie tylko Arka Gdynia i Górnik Łęczna. Grodziszczanie mają za to jedną z najlepszych obron w lidze, o czym poznaniacy mogą pomarzyć. Co przeważy w sobotę? Widowiskowa, ale beztroska gra lechitów czy dyscyplina gospodarzy?

Smuda: Nic nie powiem, Liczka słucha

W kadrze Lecha powinni pojawić się nowi piłkarze "Kolejorza", których przedstawiono wczoraj mediom. To Marcin Drzymont i Peruwiańczyk Henry Quinteros (Argentyńczyk Fernando Bonjour i młody Marcin Sobczak na swój debiut muszą jeszcze poczekać). Realny wydaje się nawet występ Drzymonta w podstawowym składzie Lecha, choć Smuda nie chce tego potwierdzić. - Trener Liczka słucha - mówi. Dodaje jednak, że Quniteros - choć jest gotów do gry - to raczej nie wytrzyma całego meczu.

Quinteros, reprezentant swego kraju, ma 29 lat. Gdy zatem Polska nokautowała Peru na mundialu w 1982 r. aż 5:1, miał pięć lat. - Niezbyt dobrze to pamiętam, ale sądzę, że dziś reprezentacja Polski jest na wyższym poziomie niż Peru. Świadczy o tym choćby fakt, że grała na mundialu, a my nie - mówi. Quinteros utrzymuje, że przyjechał do Polski, bo stąd miał konkretną propozycję. Wcześniej podobno miał oferty z mocnych klubów Zachodniej Europy, wymienia Betis Sewilla i RC Lens. W Poznaniu ma zamiar zamieszkać z żoną, która wkrótce tu przyjedzie. Na razie musi się zaaklimatyzować. Zmiana czasu, polska kuchnia i znajomość jedynie języka hiszpańskiego są dla niego sporym utrudnieniem.

Trener Lecha apeluje o cierpliwość w stosunku do Peruwiańczyka. - Właśnie dlatego, że łączymy z nim takie nadzieje - mówi. - On nie jest taki, jak obcokrajowcy w innych miastach, zwłaszcza w Warszawie. To miły i skromny chłopak.

Quinteros porusza się po klubie w towarzystwie tłumaczki (- Nie potrafię wymawiać polskich słów, ale gdy koledzy krzyczą do siebie na boisku, to rozumiem, o co im chodzi - mówi). Za to Marcin Drzymont znalazł kompana w osobie Przemysława Pitrego. Obaj grali niegdyś w Zagłębiu Sosnowiec.

Od wielu tygodni zęby na Lecha ostrzy sobie zwłaszcza Piotr Świerczewski, niechciany na Bułgarskiej. Znalazł przystań w Grodzisku i teraz chce udowodnić "Kolejorzowi", że pozbycie się go było błędem. - Przestańcie już z tym Świerczewskim. On Lecha by nie zbawił. To zamknięty rozdział - mówi Smuda.

Liczka: Liczę na 18 serc i dusz

Niespełna rok temu Werner Liczka debiutował w roli trenera Dyskobolii w meczu ligowym właśnie przeciwko Lechowi. Wygrał wtedy 3:1. - Zwyciężyliśmy wtedy, bo bardziej chcieliśmy. Tego oczekuję także teraz, gdy znów dojdzie do tak prestiżowego pojedynku. Ale nie mam wątpliwości, trener Lecha ma pewnie podobne oczekiwania wobec swojej drużyny - mówi Liczka. Jego zespół wciąż czeka na pierwszą wygraną w tym sezonie. - Chcemy pokazać dobrą grę ofensywną, ale tym razem także skuteczną. Jest jednak zagrożenie, że emocje sprawią, iż w krytycznych momentach zabraknie nam dyscypliny i opanowania. Bo oba zespoły nie mają wyjścia - zagrają tylko o zwycięstwo - twierdzi Czech.

Liczka zgadza się, że Lech jest faworytem sobotniego starcia, choć zastrzega, że takie typowanie to domena kibiców i dziennikarzy. - Nam taka rola odpowiada. To bardziej motywuje - tłumaczy.

A smaczków, które podgrzewają atmosferę przed derbami, nie brakuje. Oto bowiem pierwszy raz przeciwko Liczce zagra Marcin Zając - dziś jeden z lepszych lechitów, którego latem czeski trener pozbył się z klubu lekką ręką. Liczka nie chce jednak komentować postawy swojego niedawnego podopiecznego. W ekipie z Grodziska jest aż trzech byłych piłkarzy Lecha, w tym dwóch, którzy odeszli z Bułgarskiej w te wakacje - Piotr Świerczewski i Błażej Telichowski. - Czy liczę na nich jakoś specjalnie? Nie, liczę na zespół, te 18 serc i dusz, wśród których będą Piotr i Błażej. Obaj na pewno wyjdą w pierwszym składzie - zapowiada grodziski szkoleniowiec.

Niepewny występu jest inny ekslechita Michał Goliński, który narzeka na uraz stawu skokowego. Wczoraj do Grodziska wrócił Vlade Lazarevski, który w barwach Macedonii rozegrał w środę cały mecz z Anglią (0:1) w eliminacjach do Euro 2008. Gracz Dyskobolii dostał żółtą kartkę.