Mirosław D. i Mariusz J. - dwa antybohaterowie Górnika Polkowice

Trener Mirosław D. i kierownik Mariusz J. byli dotąd kojarzeni z największymi sukcesami sportowymi w historii Górnika Polkowice. Dziś obaj są antybohaterami kolejnego odcinka afery korupcyjnej z polskim futbolu. Prokuratura postawiła im zarzuty o "ustawianie" meczów z udziałem Górnika Polkowice.
Trener D. i kierownik J. pracowali razem w Górniku Polkowice przez wiele lat. Wspólnie awansowali z zespołem najpierw do drugiej, a następnie do pierwszej ligi w sezonie 2002/03. Szczególnie w drugim przypadku nie obywało się bez kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, które sprzyjały polkowiczanom głównie w meczach na własnym stadionie. Dla zespołów przyjezdnych były to spotkania nie do wygrania. Górnik wygrał bowiem wszystkie mecze w Polkowicach, a konferencje zwykle zaczynały się od narzekań trenerów rywali na sędziowanie. Takich kontrowersyjnych meczów było sporo (kilka z nich w ramce obok).

Trener D., pytany o kontrowersyjne sędziowanie, zwykle odpowiadał: "Nigdy nie komentuję pracy sędziów, czy to po wygranych, czy przegranych meczach". Nieoficjalnie mówiło się jednak wówczas, że za korzystnym sędziowaniem dla Górnika stoi sam "Fryzjer". Nawet trener rywalizującego z Górnikiem o awans Świtu Nowy Dwór Mazowiecki Libor Pala nie miał złudzeń, że jego zespół nie jest w stanie wygrać w sportowej walce. - Chciałbym mieć takiego kierownika drużyny jak Górnik Polkowice. Teraz mielibyśmy 15 punktów przewagi, a ja mógłbym spokojnie zajmować się treningami - oświadczył bez ogródek, mając na myśli Mariusza J.

W sezonie 2002/03 Górnik wygrał II ligę z przewagą dziewięciu punktów. Trener D. stał się zresztą specjalistą od awansów - do pierwszej ligi wprowadził również Arkę Gdynia i również w przynajmniej kilku meczach sędziowie sprzyjali jego drużynie. W najwyższej klasie rozgrywkowej szło mu już jednak fatalnie - i Górnik, i Arka prezentowały najbrzydszy futbol, grały archaicznie, zdobywało mało bramek. Z Polkowic D. został zwolniony po serii słabych wyników, z Arki po dziewięciu meczach bez zwycięstwa. W grudniu 2005 roku wrócił do Polkowic.

Gdy przed miesiącem aresztowano Mariusza J., nieoficjalnie mówiło się, że wkrótce to samo spotka trenera D. Sprawa była praktycznie przesądzona po zeznaniach piłkarza Mariusza U., który jeszcze w czasach gry w Polkowicach nie darzył się zbytnią sympatią z trenerem D. W jednym z wywiadów udzielonych "Gazecie" przez D. tak mówił on o piłkarzu: - Zawodnik jego pokroju w jednym z najważniejszych spotkań sezonu wręcz nie może grać takiej "padliny". Był bez wątpienia najsłabszym graczem na boisku. Dużo wcześniej bym go zdjął, ale przetrzymując go na boisku, naiwnie liczyłem, że w końcu strzeli zwycięską bramkę. Choć to może za dużo powiedziane, w mojej opinii jest to człowiek niezrównoważony psychicznie. Zagrał już trzeci kolejny słaby mecz. Nie wnosi do zespołu nic, a chce rządzić i dzielić. A to nie jest żaden wielki piłkarz. Jemu po prostu brakuje rozumu i podejrzewam, że gdy nawet przeczyta te słowa, to tego rozumu mu nie przybędzie. Tu ma dziurę ogromną.

U. po przeczytaniu tego wywiadu nosił się nawet z zamiarem podania szkoleniowca do sądu. Teraz najprawdopodobniej pogrążył go przed prokuraturą. Nic dziwnego, że D. wolał sam się zgłosić, aby zostać ulgowo potraktowanym.

Wczoraj D. został zawieszony w obowiązkach trenera przez zarząd Górnika Polkowice. Jednocześnie zarząd klubu w oficjalnym piśmie zapewnił, że "(...) nie są mu znane okoliczności będące przedmiotem informacji prasowych dotyczących działań trenera, a wszystkie działania zarząd podejmuje zgodnie z zasadami prawa i etyki".

W najbliższym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała Górnika ma poprowadzić II trener Dominik Nowak.



Wybór dyskusyjnych meczów Górnika sezonu 2002/2003

Górnik Polkowice - Hetman Zamość 3:1

Bramka na 2:1 padła w 66. minucie, po rzucie karnym. Sędzia Zbigniew Lisiecki odgwizdał zagranie ręką obrońcy gości Cosica, a Salamoński pewnie zdobył bramkę. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Hetmana Andrzej Sikorski miał spore pretensje do sędziów. - Wstyd mi za nich i za gospodarzy. Górnik jest bardzo dobrą drużyną i tego rodzaju pomocy naprawdę nie potrzebuje - denerwował się Sikorski.

Górnik Polkowice - Stasiak Ceramika Opoczno 1:0 (1:0)

Tuż przed przerwą doszło do przedziwnej sytuacji. Po strzale jednego z piłkarzy gości piłka trafiła w rękę Żyluka, jednak sędzia nie przerwał gry. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w 58. min, gdy Szewczyk z Górnika sfaulował w polu karnym Feliksiaka. Sędzia odgwizdał faul i pokazał żółtą kartkę zawodnikowi miejscowych, jednak wycofał piłkę, dyktując rzut wolny z linii pola karnego. O tę decyzję ogromne pretensje miał później szkoleniowiec Stasiaka Ceramiki Mariusz Łaski. - Jeśli sędzia odgwizdał faul, to równocześnie powinien podyktować dla nas rzut karny - denerwował się Łaski.

Stal Stalowa Wola - Górnik Polkowice 2:2

Sędzia wyrzucił dwóch zawodników gospodarzy z boiska, w ostatniej minucie podyktował rzut karny dla Górnika i polkowiczanie wywieźli ze Stalowej Woli remis. - Pewnie gralibyśmy do zmroku, aż Górnik by wyrównał... Dziękuję moim chłopcom za walkę, ale jeżeli tak ma wyglądać sport, to nie ma to najmniejszego sensu - mówił po meczu trener Stali Czesław Palik.

Górnik Polkowice - Piotrcovia Piotrków Trybunalski 4:1

Mecz rozstrzygnął się w końcówce pierwszej połowy. Atakujący polkowiczanie zepchnęli gości do głębokiej defensywy. W 44. min z prawej strony Gorząd dośrodkował na piąty metr, do piłki wyskoczyli Wyparło i Szostak i zderzyli się w powietrzu, a bezpańską piłkę Moskal nogą wepchnął do siatki po rękach rozpaczliwie interweniującego bramkarza gości. - Moim zdaniem to bardzo kontrowersyjny gol - żalił się po meczu napastnik Piotrcovii Artur Błażejewski. - Sędzia powinien odgwizdać faul.

Górnik Polkowice - RKS Radomsko 3:0

W 26. minucie padła bramka, po której goście mieli pretensje do sędziego. Akcję zainicjował Żyluk, który z obrony włączył się do kontrataku i podał piłkę w pole karne w kierunku nadbiegającego Jasińskiego, który jednak nie przejął piłki. Za nim ścigali się do niej zawodnik Radomska Jóźwiak i pomocnik Górnika Jacek Kacprzak. Kacprzak wpadł na Jóźwiaka, który niespodziewanie się zatrzymał, i go przewrócił. Sędzia nie zareagował, więc zawodnik polkowicki przejął piłkę i strzelił gola.