Na ligę padł blady strach

W sobotę Mariusz U. strzelił pięknego gola dla lidera pierwszej ligi. W poniedziałek zatrzymała go policja. Wczoraj prokurator zarzucił mu przekupstwo sędziego. Kto następny?
To na razie najbardziej spektakularne zatrzymanie piłkarza w toczącym się do miesięcy śledztwie w sprawie korupcji w naszym futbolu. Wśród ponad 30 osób, którym postawiono zarzuty, byli bardzo znani sędziowie, pierwszoligowi działacze, ze słynnym Ryszardem F., ps. "Fryzjer", na czele, ale cenionych graczy afera omijała.

Do wczoraj. Oskarżenia, jakie padły pod adresem Mariusza U., dotyczą co prawda czasów, gdy grał w Zagłębiu Sosnowiec jeszcze w trzeciej lidze, ale dziś to napastnik drużyny walczącej o mistrzostwo kraju. Prokuratura podejrzewa, że on i jego dwaj koledzy z tamtej drużyny ustawili kilkanaście meczów. Każde zwycięstwo kosztowało kilka tysięcy złotych. - Łapówki dawali sędziom i innym osobom - mówi wrocławski prokurator Robert Tomankiewicz.

29-letni U. nie tylko strzelił w sobotę ładnego gola Odrze Wodzisław, ale w ogóle wyróżniał się na boisku. Choć słyszał o zatrzymaniu byłych kolegów, niczego się nie spodziewał. Kiedy przyjechał w poniedziałek na trening, zamarł. W klubie czekali na niego policjanci. Nie pozwolili mu zadzwonić do narzeczonej, wsadzili w samochód i zawieźli do wrocławskiej prokuratury. We wtorek, po przesłuchaniu, U. wpłacił 20 tys. złotych kaucji. Wyszedł na wolność, już jako podejrzany o przestępstwo.

Lider Orange Ekstraklasy zastanawia się, co zrobić z U. - Życie jest jednak paskudne. A było tak pięknie - martwi się Jerzy Ożóg, prezes BOT GKS Bełchatów. - Pierwszy raz w historii pokonaliśmy Legię, pierwszy raz jesteśmy liderem. A teraz zatrzymany pierwszy piłkarz ekstraklasy też jest od nas... Jeśli podejrzenia się potwierdzą, odeślemy Mariusza do rezerw, bo nie wyobrażam sobie, by zamieszany w korupcję trenował u nas albo grał.

- Byliśmy zaskoczeni - dodaje Radosław Matusiak, kolega U. z ataku BOT GKS. - Gram z Mariuszem od roku i uważam, że jest uczciwy, choć w dzisiejszych czasach swoim nazwiskiem bym za to nie ręczył.

Od poniedziałku wielu ligowych piłkarzy i trenerów nie myśli o futbolu, tylko zastanawia się, kiedy pod szatnią pojawią się ludzie prokuratora. Dopiero teraz dotarło do nich, że za to co robili może spotkac ich kara.

- To najważniejszy dzień w historii klubu, bo nasi piłkarze dostali aż trzy powołania - opowiada inny piłkarz z Bełchatowa, który woli pozostać anonimowy. - Łukasz Garguła i Radek Matusiak trafili do kadry, niestety po Mariusza przyjechali wysłannicy nie selekcjonera, a prokuratora. Może niech lepiej nie szukają już u nas reprezentantów. Zresztą mieli aresztować działaczy i sędziów, a nie zawodników?! I co? Będą zatrzymywać dalej? Ale kogo, za jakie lata, w których ligach?

Na ligę padł strach, bo korupcja to już nie sprawa anonimowych drugo- czy trzecioligowców, ale zawodnika, który strzela gole w ekstraklasie, pokazują go w telewizji. Piłkarze robią teraz rachunek sumienia, bo zobaczyli, że przechodząc z prowincjonalnych rozgrywek do ekstraklasy, nie unieważnili swoich dawnych występków. Mają w głowie zamęt, nie wiedzą, co grozi za to, co robili. U. jest pierwszym zatrzymanym piłkarzem, który nie sprzedał meczu, ale kupował. I to nie od rywala, a arbitra. Do wielu graczy dopiero teraz dociera, że to przestępstwo. Przez lata oddawali część swoich premii "na sędziego", a w klubie wszyscy o tym wiedzieli, więc uznawali, że tak musi być.

- Przecież wiadomo, że każdy ma coś na sumieniu - westchnął inny kolega U., który też nie chce zdradzać nazwiska. - Jak jesteś w szatni i wszyscy się na coś godzą, to nawet gdybyś chciał, nie możesz się wyłamać. Dlatego w tym całym syfie niesprawiedliwością będzie to, że poniosą karę jedynie ci, którzy dali się złapać, bo np. był na nich donos.

Strach padł także na trenerów. W rozmowie z "Gazetą" jeden z nich, zapytany o U., zaczął od pytania: za jakie sezony go zatrzymali?

Usłyszeliśmy też, że piłkarze i trenerzy nie tyle boją się odpowiedzialności karnej za to, co zrobili (można przyznać się do winy i dostać wyrok w zawieszeniu), ile reakcji obecnych pracodawców. Przypuszczają np., że U. jest w Bełchatowie skończony, bo tam nie znoszą, kiedy szarga się opinię klubu.

Z ostatniej chwili: wrocławska prokuratura nie wyklucza kolejnych zatrzymań i to już w najbliższych dniach.