Adamek pokaże Ameryce, jak walczy mistrz z Polski

Rewanż z Paulem Briggsem może być kluczem do milionowego skarbca dla Tomasza Adamka. O ile w ich walce poleje się wystarczająca ilość krwi
Polski mistrz świata wagi półciężkiej wersji WBC (29 lat, 30 zwycięstw, 21 nokautów) spotka się z Australijczykiem Paulem Briggsem (31 lat, 25 zwycięstw, 2 porażki, 18 nokautów) 7 października w Madison Square Garden w Nowym Jorku. W pierwszym występie w ringu od blisko roku dostanie za pojedynek 300 tys. dol. oraz część wpływów z promocji, czyli ok. 50 tys. dol. Briggs ma zarobić 100 tys. dol. Bohaterem wieczoru będzie jednak Nikołaj Wałujew - "The Beast from the East" - rosyjski mistrz świata wagi ciężkiej wersji WBA, który spotka się z Monte Barrettem.

Pojedynek wieczoru pokaże gigant na amerykańskim rynku TV - kodowana stacja HBO. Ziggi Rozalski, który reprezentuje interesy Adamka w USA, twierdzi, że walkę Polaka też będzie transmitować HBO - "na 97 procent". Promotorem Wałujewa w USA jest bowiem Don King, który mimo sprawy sądowej wniesionej przeciwko niemu przez polskiego boksera nadal jest jego promotorem. Sprawa czeka na rozstrzygnięcia. Mało tego, Wałujewa w negocjacjach z Kingiem i stacjami TV reprezentował Pat English - adwokat Adamka w sprawie z Kingiem i prowadzący również rozmowy w imieniu Polaka z HBO.

Jeśli rzeczywiście HBO pokaże pojedynek, Amerykanie zobaczą Adamka w akcji dopiero po raz pierwszy. Polska ekipa uważa to za wielki przełom.

Zeszłoroczny pojedynek z Briggsem w Chicago, w którym Polak zdobył tytuł, wygrywając na punkty, został bowiem przez HBO lekkomyślnie zlekceważony. Stacja została mocno skrytykowana na internetowych forach przez fanów boksu za tę decyzję. Krwawa łaźnia, jaką urządzili sobie nawzajem bokserzy, została bowiem uznana za jedną z najlepszych walk roku 2005.

Pojedynek z Thomasem Ullrichem odbył się w Niemczech i też nie można go było obejrzeć w USA.

Fachowcy, którzy oglądali obydwa wydarzenia, uważają, że Polak jest w walce bardzo efektowny. I mimo że praktycznie nie zaistniał na wielkim bokserskim rynku w USA, jego potencjalne starcie ze znakomitym Glencofee Johnsonem według wielu stron internetowych poświęconych boksowi powinno być jednym z najbardziej pożądanych przez amerykańskie telewizje.

- Amerykanie teraz mnie zobaczą i stanę się dla nich znany - mówi polski pięściarz marzący o walkach z najlepszymi, za grube miliony.

- To może być przełom. Po pojedynku z Briggsem zabiegać będą o Tomka wszystkie stacje - uważa Andrzej Gmitruk, trener i przyjaciel Adamka. W 2005 roku Adamek przed walką z Briggsem złamał nos. W kluczowym momencie przygotowań musiał przerwać sparingi. W czasie walki miał trudności z oddychaniem przez zablokowane przegrody nosowe. - Teraz nie będzie takiej jatki jak w Chicago - mówi Gmitruk. - Przygotowujemy polski akcent dla Briggsa, który jest dość topornym i jednostronnym pięściarzem, choć z wielkim sercem do walki. Tomek będzie częściej uderzał lewą ręką i nie dopuszczał do bijatyki.

Od piątku Adamek biega i sparuje w Cetniewie, w czwartek leci do Vero Beach na Florydzie, gdzie będzie trenował do walki z Briggsem. Za dobór sparingpartnerów będzie odpowiedzialny Buddy McGirt, były dwukrotny mistrz świata, znajomy Ziggiego Rozalskiego, często ćwiczący w jego gymie w New Jersey.

Głównym trenerem będzie nadal Andrzej Gmitruk, który od 1 września zostanie też szkoleniowcem reprezentacji... norweskiej. - Nie przeszkodzi mi to w niczym. Będę bardziej doradcą i konsultantem niż trenerem prowadzącym zajęcia w ringu - mówi Gmitruk, który ma również norweskie obywatelstwo.