Sport.pl

Prokom-Trefl już prawie mistrzem

W czwartym meczu finału mistrzowie pokazali klasę, wygrywając z Anwilem w jego hali aż 84:53. Po dwóch wygranych we Włocławku tylko katastrofa może odebrać im trzecie kolejne mistrzostwo
Protokół meczu

W pierwszej połowie tego meczu zamiast "błotnej koszykówki" - jak w trzecim spotkaniu - królowała radosna, efektowna i pełna podań koszykówka Prokomu. Znów w ich grze ważne były fundamenty koszykówki , czyli czyste zasłony, gra bez piłki, podania. Piłka ładnie krążyła między zawodnikami mistrzów Polski i akcje kończone były albo bez obrony spod kosza, albo efektownymi rzutami za trzy. 12 punktów zdobył Christain Dalmau, a 11 Goran Jagodnik, a Prokom od początku do końca kontrolował sytuację. Prowadził nawet 25:13 w 12. minucie. O grze sopocian w tej części świadczy fakt, że wykonywali w pierwszej połowie tylko sześć wolnych, zresztą wszystkie trafiając, a z gry mieli ponad 50 procent skuteczności.

Pod drugim koszem tymczasem włocławianie mieli ogromne problemy z konstruowaniem akcji, a pudłowali nawet spod kosza wobec twardej obrony Prokomu.

W drugiej połowie sopocianie grali jeszcze lepiej i kompletnie dobił Anwil już w pierwszej minucie czwartej kwarty, kiedy zrobiło się 68:44 dla gości. Pięć minut przed końcem swój sprzęt zwinął nawet słynny kibic Anwilu, który za pomocą butli ze sprężonym powietrzem i zestawu trąb robi hałas pod koszem rywali. W końcówce na boisko wszedł nawet junior Prokomu Jakub Bogusz, a kolejne akcje włocławian były już coraz bardziej dramatyczne. Drugą połowę Anwil przegrał - we własnej hali! - 19:38.

Piąty mecz, być może ostatni, zgodnie z terminarzem miał się odbyć w piątek w Sopocie. Ale być może zostanie przełożony na niedzielę, żeby mogła się odbyć zaplanowana na godz. 14.30 transmisja telewizyjna.

Gracz meczu: Goran Jagodnik.