Oczerniony piłkarz Widzewa pozywa internautę

Piłkarz Widzewa chce podać do sądu internautę, który posądził go na forum o obstawienie u bukmachera przegranej swojej drużyny.
W sobotę lider II ligi przegrał na własnym stadionie z przedostatnią w tabeli Polonią Bytom. Łodzianie nie stracili pierwszego miejsca, bo mecze przegrały też ŁKS i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które przed tą kolejką zajmowały drugie i trzecie miejsce.

Na forach internetowych Widzewa i "Gazety" od razu pojawiły się komentarze, że porażki tych zespołów były zaplanowane i obstawione u bukmacherów. Jeden wpis dotyczył Bartłomieja Koniecznego, piłkarza Widzewa: "(...) Konieczny stawiał u buków 100 zł. To już nie jest śmieszne" - napisał na nieoficjalnej stronie Widzew.pl internauta podpisany jako RTSIK. - Brak mi słów. Nie pozwolę, by szkalowano moje imię - mówi oburzony piłkarz. - Jeśli znajdę osobę, która to napisała, na pewno podam ją do sądu.

Konieczny twierdzi, że u bukmachera nigdy nie był. - Hazard w ogóle mnie nie interesuje. Poza tym nie obstawiłbym przegranej swojej drużyny, nawet w luźnych rozmowach - zapewnia. Piłkarz rozpoczął już prywatne śledztwo, na własną rękę szuka tajemniczego internauty. - Zaangażowanych jest w to wiele osób, głównie z mojej rodziny - mówi. - Nie powiem, w jaki sposób to robimy, mamy swoje metody. Znajdziemy komputer, z którego dokonano wpisu.

Prezes Widzewa Władysław Puchalski dowiedział się o sprawie od "Gazety". - Nie zajmuję się plotkami. Moim zdaniem to pomówienia - twierdzi. - Jeśli jednak dowiedziałbym się, że któryś z naszych piłkarzy gra u bukmachera i do tego obstawia wyniki Widzewa, to absolutnie skończyłby u nas pracować. Zresztą postąpilibyśmy zgodnie z regulaminem PZPN.

Komentarz pojawił się na stronie Widzew.pl, mimo że administrator portalu cenzuruje wpisy. - Nie zdążyłem tego zrobić - tłumaczy Tomasz Andrzejewski. - Na naszą stronę każdy może się wpisać, poza tym Konieczny prosił mnie, by nie usuwać tego wpisu.