Sport.pl

GKS rozbił Zagłębie, Cracovia wygrała z Lechem

W Bełchatowie miejscowy GKS rozprawił się z walczącym o 3. miejsce i start w europejskich pucharach Zagłębiem Lubin, aplikując mu trzy gole. W ostatnim spotkaniu 28. kolejki Cracovia po niesamowitych emocjach pokonała Lecha 3:2.
0 : 0
-
W górze tabeli bez zmian. Legia Warszawa i Wisła Kraków zgodnie wygrały i ich wyścig po mistrzostwo wciąż trwa. Na rozstrzygniecie musimy poczekać co najmniej do środy. Solidarnie przegrywały zespoły walczące o trzecie miejsce - Zagłębie, Amica i Korona.

Niedzelne mecze 28. kolejki:

Cracovia - Lech 3:2. - Protokół - Analiza

"Pasy" prowadziły od 5. min. Bramka padła po fantastycznej akcji Pawła Drumlaka z Marcinem Bojarskim. Ten pierwszy celną główką nie dał Krzysztofowi Kotorowskiemu żadnych szans. Niesamowite osiem minut kibice przeżyli między 57 a 63 minutą. Padły trzy gole a z 1:0 zrobiło się 2:2. Najpierw wyrównał Zbigniew Zakrzewski, a zaraz potem drugiego gola dla Lecha zdobył Piotr Świerczewski. Cracovia za chwilę jednak odżyła za sprawą trafienia Krzysztofa Przytuły. Ale to nie był koniec emocji - od 83 minuty gospodarze znów objęli prowadzenie, a celnie z karnego podyktowanego za zagranie reką strzelił Bojarski. I tym razem gospodarze skutecznie obronili jednobramkową przewagę.

GKS Bełchatów - Zagłębie Lubin 3:0. - Protokół - Analiza

GKS zasłużenie wygrał z kandydatem do udziału w Pucharze UEFA. Gospodarze wyszli na prowadzenie zaraz po przerwie. Na indywidualną akcję zdecydował się Radosław Matusiak. Napastnik GKS w polu karnym wybornie minął obrońcę i pięknym strzałem pokonał Liberdę. Goście dążyli do wyrównania, ale brakowało im skuteczności. Kiedy w końcówce Zagłębie jeszcze liczyło na uratowanie choćby remisu, gospodarze zadali dwa decydujące ciosy - gole w 88 min. Łukasz Garguły i w 90 Janusza Dziedzica z karnego po faulu Stasiaka na Pietrasiaku. Drużyna Franciszka Smudy przegrała różnicą trzech goli po raz pierwszy w tym sezonie.

Mecze sobotnie:

Wisła Kraków - Górnik Zabrze 2:0. - Protokół - Analiza

Po bezbarwnych pierwszych 45 minutach spotkanie nabrało rumieńców i co za tym idzie rozstrzygnęło się w drugiej połowie. W poczynania krakowian sporo ożywienia wniósł Jean Paulista. Brazylijczyk najpierw w 61. min dośrodkował z lewej strony gdzie fatalny błąd popełnił Matić. Obrońca zabrzan tak interweniował, że piłka zamiast w pole poleciała w kierunku bramkarza. Sławik odbił ją przed siebie, a tam czyhał już Zieńczuk, który bez problemu trafił do siatki (dla pomocnika Wisły to pierwszy gol w tym roku). Po trzech minutach po solowej akcji na 2:0 podwyższył zawodnik meczu Jean Paulista.

Górnik Łęczna - Korona Kielce 3:0. - Protokół - Analiza

Starająca się o prawo startu w Pucharze UEFA Korona Kielce zupełnie zawiodła swych kibiców. Górnik Łęczna zweryfikował ambitne plany kielczan i wygrał u siebie 3:0. To w pełni zasłużone zwycięstwo. Szczególnie w drugiej połowie gospodarze zdecydowanie przeważali i zdobyli dwie ładne bramki - autorstwa Jakuba Grzegorzewskiego byłego gracza Korony i Oziemczuka. Dla Grzegorzewskiego było to już drugie trafienie w meczu, bo to on zdobył w pierwszej połowie prowadzenie dla Górnika. Niewidoczni byli kieleccy napastnicy Piechna i Gajtkowski.

Groclin Dyskobolia - Wisła Płock3:0. - Protokół - Analiza

Zdobywca Pucharu Polski sprzed roku rozbił tegorocznego triumfatora tych rozgrywek. Piłkarze obu zespołów do przerwy zachowywali się, jakby byli na majówce. W taki nastrój wprawia ich zapewne ładna, słoneczna pogoda. Gdyby nie ona, przyjście na stadion byłoby naprawdę złą decyzją. Mecz wyglądał jako tako dopiero po zmianie stron. Przewaga gospodarzy była wówczas przytłaczająca. W miarę upływu czasu Wisła słabła w oczach, a jej proste błędy w defensywie grodziszczanie wykorzystali bez większego problemu.

Arka Gdynia - Pogoń Szczecin 0:0. - Protokół - Analiza

W derby Pomorza Arka Gdynia - Pogoń Szczecin bez bramek. To był bardzo słaby i brutalny mecz w Gdyni. Arka atakowała ambitnie, ale na boisku królował chaos. Pogoń w drugiej połowie myślała tylko o obronie bezbramkowego remisu, ograniczając się do wybijania piłki. Losy meczu mógł w końcówce zmienić Olgierd Moskalewicz ale strzelając z 7 metrów źle trafił w piłkę i spudłował. Sędzia musiał pokazać dwie czerwone kartki - dla Ze Roberto za odepchnięcie rywala po końcowym gwizdku, a dla Ulanowskiego za nadepnięcie na dłoń rywala.

Odra Wodzisław - Polonia Warszawa 0:0. - Protokół - Analiza

Bezbramkowy wynik oznacza, że warszawski klub do minimum ograniczył swe szanse na pozostanie w Orange Ekstraklasie. Może jeszcze zająć miejsce barażowe (zakładając, że dojdzie do fuzji Lecha z Amicą) - ale musi wygrać dwa ostanie mecze a Arka stracić punkty. Polonii w Wodzisławiu zależało na zwycięstwie niż gospodarzom. W doliczonym czasie gry strzeliła nawet gola, ale sędzia uznał, że Jacek Kowalczyk był na spalonym.

Mecz piątkowy

Legia wygrała z Amiką 1:0. - Protokół

Kiedy Legia zdobywała tytuł w 2002 r., bramki niemal w każdym występie strzelał Stanko Svitlica. 11 i 12 lat temu (wtedy Legia też była mistrzem) w najtrudniejszych sytuacjach sprawę załatwiał Leszek Pisz. Ustawiał piłkę i z wolnego zapewniał Legii zwycięstwa. Filigranowego pomocnika już dawno w Legii nie ma, a gole z rzutów wolnych i po stałych fragmentach znowu padają jak z rogu obfitości.

Wszystko za sprawą Brazylijczyka Edsona "Juninho II" Luiza da Silvy. 29-letni obrońca znowu strzelił wczoraj kapitalnego gola (trzecie trafienie, ma też cztery asysty w tej rundzie). Z wolnego wykonywanego z narożnika pola karnego trafił w przeciwległy górny róg bramki gości. Dostał owację na stojąco - gol był jak marzenie. Na trybunach rozgorzały polemiki, które trafienie ładniejsze - to z piątku czy z derbowego meczu przeciwko Polonii.

Legia miała przewagę, ale do uderzenia Edsona nie oddała celnego strzału na bramkę. Widać był ogromną dysproporcję między grą prawą stroną (Grzegorz Bronowicki, Sebastian Szałachowski) a lewą (Edson i Roger). Ci z prawej flanki nie byli żadnym zagrożeniem (przed przerwą ani jednego dośrodkowania czy dobrego podania w ofensywie z prawej strony), ci z lewej stwarzali gościom nieustanne problemy. Po ich podaniach, dwójkowych akcjach, wygranych pojedynkach pod bramką Linki dochodziło do spięć. Ale w ataku Włodarczyk grał tragicznie, Kucharski lepiej. Obu łączyło jedno - nieskuteczność.

Amica miała swoją okazję - w 41. min Marcin Kikut (najlepszy w zespole z Wronek) po brazylijskiej akcji w polu karnym - jednym zwodem ograł Edsona i Rogera - strzelił z kilku metrów Łukaszowi Fabiańskiemu w ręce.

W drugiej połowie przeważali goście, ale ich akcje kończyły się przeważnie na "dwóch wieżach" - Dicksonie Choto i Moussie Ouattarze. Fabiański musiał interweniować dwa razy.



LegiaAmica
17strzały8
6celne3
22faule26
3spalone2
7rzuty rożne5


Komplet wyników i aktualna tabela

Czy o mistrzostwie Polski zdecyduje dopiero mecz ostatniej kolejki Legia - Wisła?