Rafał Stec: Zakochane (w piłce) kobiety

Nareszcie. Nareszcie, po blisko trzech dekadach futbolowej banicji, irańskie kobiety odetchnęły pełniejszą piersią. Nie trafiły jeszcze do świata idealnego, ale cierpieć będą jednak trochę mniej - we wtorek prezydent Mahmud Ahmadineżad zezwolił im wchodzić na stadiony.
Okrutny zakaz dusił Iranki od roku 1979 roku, kiedy stary porządek zmiotła rewolucja islamska, choć pomysł tej tortury jest tak wyrafinowany, że wygląda raczej na dzieło szatana. Szczęście w nieszczęściu, iż szlaban nigdy nie był absolutny. Na trybuny czasem wpuszczano sportowe dziennikarki (tylko na pojedyncze mecze), w lożach siadywały cichcem żony VIP-ów, a zwykłe kibicki - ryzykując srogą karę - wkradały się w przebraniu, chowając długie włosy, ciasno oplatając biusty i przybierając męskie wyrazy twarzy.

Przełomowa decyzja Ahmadineżada - który sam jest fanem, ale Niemcy na mundial prawdopodobnie go nie wpuszczą, bo wciąż powtarza szaleństwa o konieczności zniszczenia Izraela - nie oznacza oczywiście, że los Iranek się radykalnie odmieni, że zaczną np. bezwstydnie paradować z nagimi łydkami lub łokciami. Ajatollahowie już protestują, a swobodę kibicowania uzyskają być może tylko mężatki, które same na stadion nie wejdą, więc biada tym, co mieszkają z piłkarskimi ignorantami. Nie poprawi się też specjalnie sytuacja futbolu w całym świecie islamu, bo prawo zabraniające kobietom nie tylko oglądać, ale i kopać piłki, jest w nim wciąż bardzo popularne. Rzecz zresztą dotyczy obu płci - kiedy w Arabii Saudyjskiej ulemowie nałożyli fatwę na futbol także męski jako antyislamski, kilku graczy klubu Taif przedwcześnie zakończyło kariery. Niektórzy zresztą wysadzali się potem na irackich ulicach.

Kropla drąży jednak skałę, a pewne drobiazgi napawają optymizmem. W ponurym Pakistanie np. odbyły się w zeszłym roku pierwsze w historii mistrzostwa kraju kobiet (mężczyźni generalnie wstępu nie mieli, ale królowa strzelców Sheka Nazir ponoć zauroczyła nielicznych szczęśliwców snajperskim instynktem). Korespondenci tłumaczą to polityką FIFA, która dziesiątą część swych dotacji każe wydawać na futbol pań, ale mnie tamten turniej utwierdził raczej w przypuszczeniu, że męskie szowinistyczne świnie od dawna są robione przez płeć przeciwną w trąbę. Matki, żony i kochanki wmawiają im, że piłki nie lubią lub mają ją w głębokim poważaniu, a w rzeczywistości na jej punkcie wariują. Ich rzekoma ignorancja, powtarzane bez końca pytanie, na czym polega spalony, są wielką blagą, wielkodusznym utrzymywaniem samców w przekonaniu, że oto istnieje dziedzina, na której znają się lepiej.

Przecież w rzeczonym Iranie, kiedy reprezentacja wywalczyła awans na mundial '98, kobiety nie wytrzymały. Zrzuciły hidżaby i tańczyły na ulicach Teheranu, a potem stanęły pod zamkniętym dla nich stadionem Azadi - co znaczy, o ironio, "Wolność" - i zażądały pozwolenia na wejście, by fetować sukces z piłkarzami. Zbaraniała policja nie miała odwagi się przeciwstawić, wypełniła trzema tysiącami pań jedyny pusty sektor. Pozostałych nie wpuszczono, bo nie dałoby się oddzielić ich od mężczyzn, ale dwa tysiące innych fanek, zazdrosnych o szczęście sióstr w wierze, przedarło się siłą przez kordony porządkowych i dostało na trybuny. Władze nie interweniowały, bojąc się zamieszek. W zeszłym roku sytuacja się powtórzyła, ale tym razem policja próbowała żeński bunt brutalnie stłumić. Z połowicznym skutkiem, bo spora grupka Iranek na stadion weszła.

Czy taka determinacja byłaby możliwa, gdyby nie miłość do futbolu? Czy gdyby afektu islamskich kibicek nie podzielały wszystkie feministki tego świata, nie protestowałyby, kiedy FIFA nie zezwoliła meksykańskiemu klubowi Celaia podpisać kontraktu z Maribel Dominguez, a włoska Perugia nie mogła pozyskać ani Szwedek Hanny Ljungberg i Victorii Svensson, ani Niemki Birgit Prinz? Dunin, Szczuka, Środa i ich sojuszniczki milczały, choć piłkarce Dominguez zakazano gry z mężczyznami nawet w meczu pokazowym! W sprawach futbolu milczą zresztą konsekwentnie od lat, co jest tym bardziej podejrzane, że mężczyźni i tutaj mają trochę za uszami. W 1921 roku angielska federacja zabroniła piłkarkom gry na obiektach klubów ligi zawodowej, motywując oficjalnie decyzję "głębokim przekonaniem, iż piłka nożna jest dyscypliną dla kobiet nieodpowiednią i nie powinno się ich zachęcać do jej uprawiania". Zdaniem badaczy z uniwersytetu w Leicester powód był jednak inny - hitowe mecze pań zaczęły ściągać większą publikę niż mniej ciekawe mecze panów, np. zwycięstwo Dick Kerr's nad St Helen's 4:0 oglądało 53 tys. widzów. Wkrótce po tym frekwencyjnym rekordzie zazdrośni mizogini z federacji wprowadzili swój zakaz, co miało zahamować rozwój żeńskiego futbolu na dziesiątki lat.

Wobec faktów tak skandalicznych bierność feministek można wyjaśnić w jeden tylko sposób: same oglądają męską kopaninę maniacko, więc w piłkarskie środy nie zauważają rażącej nieobecności kobiet na ekranie, nie domagają się, by były opłacane tak samo jak piłkarze i oglądane przez miliardy telewidzów, w obawie że wspólny mundial stałby na ciut niższym poziomie. Robią wyjątek, nie chcą płciowego parytetu w Barcelonie i reprezentacji Brazylii, by nie psuć tego, co doskonałe.

Tak czy owak trzeba być jednak czujnym. Prezydent Iranu zaapelował, by kobiety dostały najlepsze miejsca na stadionach. A ponieważ mają one siedzieć w osobnych sektorach pozbawionych elementu męskiego, to dla elementu męskiego zostaną miejsca najgorsze. Co byłoby chyba pierwszym w dziejach islamskich teokracji przypadkiem ewidentnej - i jakże okrutnej - dyskryminacji mężczyzn.

Szatnia pełna testosteronu, czyli z futbolowej księgi cytatów

Moja żona wie o futbolu więcej niż jakakolwiek inna kobieta, którą znam. Często, kiedy mówię, że zabiorę ją na obiad do restauracji, ona robi rozczarowaną minę i pyta: „A wiesz, że wtedy grają rezerwy Wimbledonu?” - rok 1982, Alec Stock, były angielski trener

Kochałem piłkę. Grałem i rano, i po południu, zawsze. Nawet jak szedłem do łóżka z żoną, trenowałem. - 1994, Diego Maradona, po ostatnim meczu w reprezentacji Argentyny

Oczywiście, że nie zabrałem żony, by sobie pooglądała Rochdale z okazji rocznicy ślubu. To były jej urodziny. Czy ja bym wziął ślub w środku sezonu? A poza tym to nie było Rochdale, tylko rezerwy Rochdale. - 1966, Bill Shankly, były angielski trener

Trener powiedział mi w przerwie, że mnie zmienia, bo to wbrew przepisom mieć 12 ludzi na boisku. - 2002, piłkarka Fulham opowiada, jak drużyna przyjęła informację o jej ciąży

Powiem, zanim zapytasz: nigdy nie spałam z piłkarzem, z żadnym nie byłam na kolacji, żadnego nie widziałam nagiego w szatni. Masz jeszcze jakieś pytania? - 1994, Paola Ferrera, włoska prezenterka telewizyjnych programów o piłce tuż przed udzieleniem wywiadu

Pytanie: Z jaką najbardziej szaloną prośbą fana się spotkałeś? Odpowiedź: Facet poprosił o numer telefonu mojej żony i spytał, kiedy gramy następny mecz na wyjeździe. - 1995, Francis Benali z Southampton wypełnia ankietę „The Sun”

Według sądu to niezwykłe, by mąż narzekał na żonę, że poświęca zbyt wiele czasu futbolowi. - 1991, Wendy Toms, pierwsza kobieta na liście rezerwowej ligowych sędziów, po swojej rozprawie rozwodowej

Nie rozumiem nawet, na czym polega ofsajd, więc raczej nie zrozumiem kontraktu, jaki podpisuje się z Manchesterem United.- 2002, Victoria Beckham komentuje nową umowę męża z klubem

Liczba weekendu - 44

tyle procent respondentek ankiety arabskiej gazety "Gulf News" przyznało, iż ich zdaniem mężczyźni bardziej od kobiet kochają futbol.