LM. Zwycięstwo Arsenalu, remis w Lizbonie

0 : 0
Informacje
Liga Mistrzów (archiwum) - Ćwierćfinały
Wtorek 28.03.2006 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Arsenal
0
Juventus
0
Arsenal jedną nogą w półfinale Ligi Mistrzów! ?Kanonierzy? pokonali 2:0 Juventus, który był zupełnie bezradny, a spotkanie kończył w dziewiątkę. Po pasjonującym meczu Benfika zremisowała bezbramkowo z Barceloną.
Mecz w Londynie włoska prasa zapowiadała jako pojedynek "dzieciaków" - młodych i niedoświadczonych piłkarzy Arsenal - przeciwko "mistrzom", w domyśle - futbolu z Italii. I to właśnie najmłodszy zawodnik na boisku przesądził o losach meczu.19-letni Cesc Fabregas, wychowanek FC Barcelona, strzelił pierwszego gola i asystował przy bramce Thierry'ego Henry'ego. Mistrzowie Włoch zawiedli na całej linii.

Trener Arsenalu Arsene Wenger zapowiadał, że to spotkanie nie będzie podobne do zwycięskiego pojedynku z Realem Madryt, bo Juve gra zupełnie inaczej. - Podobieństwo jest tylko takie, że znów to nie my jesteśmy faworytami - mówił. Podobieństw było jednak więcej. A przede wszystkim takie, że młodzi "Kanonierzy" wsparci doświadczonym Henrym, Robertem Piresem i pewnym w bramce Jensem Lehmannem znów zagrali bez żadnego respektu dla utytułowanego rywala. Zamiast dać sobie narzucić styl gry mistrza Włoch, zmusili Juventus do gry na swoich warunkach.

Wielkim przegranym wieczoru okazał się Patrick Vieira. Francuz, który spędził na Highbury dziewięć lat, z czego trzy jako kapitan, a w czerwcu przeszedł do Juventusu za 20 mln euro, został bardzo ciepło przyjęty przez kibiców. Odśpiewali mu nawet "jego" piosenkę: "Vi-ie-ira, oo" do melodii "Volare". Kurtuazja skończyła się jednak, kiedy Vieira, który w londyńskim klubie zgromadził niezliczoną ilość żółtych i czerwonych kartek, kilka razy ostro sfaulował byłych kolegów. Gdy na ziemię upadł ścięty przez niego niedaleko pola karnego Jose Antonio Reyes, pół trybuny wstało z miejsc, wygrażając Francuzowi pięściami.

A jednak odwiedziny dawnego idola będą wspominać radośnie. Bo to właśnie po jego błędzie padł w 40. min pierwszy gol dla Arsenalu. Vieira dał w dziecinny sposób odebrać sobie piłkę, Pires zagrał do Fabregasa, a ten strzelił między nogami Liliana Thurama obok bezradnego Gianluigiego Buffona.

Chwilę później 20 centymetrów zabrakło Henry'emu, żeby podwyższyć na 2:0. Kapitan Arsenalu, który opaskę przejął od Vieiry, przedarł się lewą stroną, wyprzedzając dwóch obrońców, ale strzelił obok słupka. Ale w drugiej połowie najskuteczniejszy napastnik w historii klubu z Highbury ustalił wynik meczu. Po fantastycznym podaniu Fabregasa, który, kto wie, czy nie powinien się obrażać na miano "nowego Vieiry". Bo prawdziwy Vieira nic nie pokazał w tym meczu, a w rewanżu nie wystąpi z powodu żółtych kartek. Podobnie jak Mauro Camoranesi i Jonatan Zebina, którym w ostatnich minutach puściły nerwy i po głupich faulach wylecieli z boiska z czerwonymi kartkami.

Szczęściarze ze Stadionu Światła

Bez Xaviego, Lionela Messiego, Edmilsona, Rafaela Marqueza (kontuzje) i pauzującego za kartki Carlesa Puyola Barcelona zremisowała z Benfiką 0:0. Zespół z Lizbony w tym sezonie zatrzymał już takie firmy jak Manchester United i Liverpool. Na Estadio da Luz szczęście sprzyjało gospodarzom, zwłaszcza bramkarzowi Moretto de Souzie. Błędami popełnionymi we wtorek przez zawodnika kupionego zamiast Jerzego Dudka można by obdzielić kilka meczów Ligi Mistrzów. Już w 10 minucie były piłkarz Vitorii Setubal złapał piłkę podaną przez kolegę z drużyny. Sędzia podyktował rzut wolny pośredni, a Moretto cudem obronił strzał Ronaldinho. Kilkanaście minut później Portugalczyk odbił piłkę po strzale Samuela Eto'o. Jeszcze w pierwszej połowie Moretto wyłożył piłkę Markowi van Bommelowi, ale ten fatalnie przestrzelił.

Tuż po przerwie kapitalne podanie Ronaldinho trafiło do Henrika Larssona. Szwed wpadł w pole karne, ale bramkarz sparował piłkę na słupek. Chwilę później w drugi słupek trafił Thiago Motta. Próbowali jeszcze van Bommel i Larsson, ale opatrzność czuwała nad Benfiką i Morettem.

Gracze z Lizbony zrywali się rzadko, ale potrafili nastraszyć Barcelonę. Grający z konieczności w ataku (Nuno Gomes pauzował za kartki) były gracz Katalończyków Geovanni kilkakrotnie ostrzeliwał bramkę Victora Valdesa. Niepewny ostatnio bramkarz Barcy wybronił też kilka strzałów innego byłego pomocnika Barcelony - Simao Sabrosy. Raz gościom pomógł sędzia, który nie podyktował rzutu karnego, kiedy dośrodkowanie zatrzymał ręką Motta.

Protokół meczu Arsenal - Juventus (2:0)

Protokół meczu Benfica - Barcelona (0:0)