Sport.pl

Małysz: Rekordów się nie spodziewajcie

Skaczę lepiej niż na igrzyskach, ale w optymalnej formie nie jestem. W tym roku nie ma w Planicy warunków do bicia rekordów - mówi Adam Małysz, który we wczorajszych kwalifikacjach zajął dziewiąte miejsce.
W konkursie wystąpi też Stefan Hula. Dla Kamila Stocha i Piotra Żyły sezon się już skończył. Konkursy w sobotę i w niedzielę o 10.15. Transmisje w TVP 1 i Eurosporcie.

Rok temu loty w Planicy zapierały dech w piersiach nie tylko skoczkom, ale i kibicom. Rekordy padały jak z rogu obfitości. Norweg Bjoern Einar Romoeren uzyskał 239 m, Fin Janne Ahonen skoczył metr dalej, ale upadł. W tym sezonie... lądowania poza 220. metrem można policzyć na palcach jednej ręki. - Powód jest prosty: za dużo śniegu - wyjaśnia Adam Małysz. Rzeczywiście, zaspy w okolicach Kranjskiej Gory sięgają dwóch metrów. - Na zeskoku jest zwykle ze 30 cm śniegu mniej, parabola lotu jest inna, leci się wyżej i można dalej wylądować.

Małysz przyjechał do Planicy podbudowany wygraną w Oslo i z jednym marzeniem: - Chciałbym poprawić rekord Polski - mówi. Trzy lata temu na "Letalnicy" poszybował na 225. metr. - Ale może być z tym problem. No, chyba że tak jak w Oslo powieje mi pod narty.

Małysz jeszcze nigdy nie wygrał na tej skoczni. Nawet kiedy zdobywał Puchary Świata i odbierał w Słowenii Kryształowe Kule. Nie jest "latawcem", jak sam mówi, ale przecież zwyciężał już na mamutach w Harrachovie i Kulm. - Może i mam mniejsze możliwości do latania niż wyżsi zawodnicy, ale tanio skóry nie sprzedam - zapowiada Małysz.

W sobotnim konkursie wystartuje 40 zawodników, do drugiej serii zakwalifikuje się 30. A w niedzielę na starcie w obu seriach stanie 30 najlepszych skoczków PŚ.