Liga Mistrzów. Skra pokonała Noliko 3:1

0 : 0
-
Mistrzowie Polski wygrali pierwszy ćwierćfinałowy meczu Ligi Mistrzów z Noliko Maaseik 3:1. To spora zaliczka przed rewanżem, tym bardziej że Polacy wygrali dwa sety bardzo wysoko.
BOT Skra przełamała kompleks polskich drużyn wobec Noliko. To dopiero trzecie zwycięstwo w 15 spotkaniach z tym zespołem. Przy ogłuszającym dopingu bełchatowianie rozpoczęli nerwowo. Nie radzili sobie z energicznymi atakami Roberta Horstinka. Zimną krew zachował jednak najbardziej doświadczony na boisku Krzysztof Stelmach. Najpierw atakiem, a potem blokiem wyprowadził Polaków na prowadzenie 6:5. Skra złapała wiatr w żagle. Atakami przechodzącej piłki i blokami popisywał się nawet Radosław Wnuk. Na wysokim poziomie grał Mariusz Wlazły. Szybko zrobiło się 21:13 i było wiadomo, że gospodarze nie przegrają tego seta. Tym bardziej że w międzyczasie trzy razy potrójnym blokiem powstrzymany był wielkolud z Maaseik - mierzący 2,14 m atakujący Kay van Dijk.

Drugi set znów na początku był wyrównany, ale po festiwalu potężnych ataków Wlazłego i kolejnych skutecznych blokach na Van Dijku i Horstinku BOT Skra prowadziła 16:9. Wtedy trener gości Anders Kristiansson zmienił swoich dwóch gwiazdorów. Van Dijk zawodził go w ataku, a Horstink popełniał głównie błędy w przyjęciu. Zmiennicy wnieśli trochę ożywienia, ale pozwoliło im to zbliżyć się najwyżej na cztery punkty. - Trener gości zaskoczył nas, wprowadzając rezerwowych - mówił po spotkaniu Krzysztof Ignaczak, libero Skry.

Przez cały trzeci set walka toczyła się punkt za punkt, mimo że na boisku ciągle brakowało Van Dijka i Kostadina Stojkowa. Zmiana nastąpiła również na rozegraniu, gdzie odtąd rozdzielał piłki Brazylijczyk Andre Eloi.

W drużynie belgijskiej świetnie grali głównie środkowi bloku - Joppe Paulides i Georg Wiebel. Wprawdzie Robert Szczerbaniuk nie ustępował im, wykańczając krótkie piłki podawane przez dobrze dysponowanego Andrzeja Stelmacha, ale to nie wystarczyło do wygrania tej partii. W końcówce był nawet remis 24:24, ale wtedy sędzia odgwizdał piłkę niesioną Szczerbaniuka, a potem nie wytrzymał presji Michał Winiarski i kończąc swój atak na siatce, oddał seta Belgom.

Podobnie wyglądało czwarte starcie. BOT Skra nie tyle opadła z sił, co uciekło z niej wielkie zaangażowanie z pierwszego i drugiego seta. Belgowie grali w tym czasie bez zarzutu. Polski blok i ataki nie były już tak skuteczne jak na początku. Gościom pomagała silna zagrywka, którą ryzykował każdy z graczy. Pomógł również sędzia, który nie zauważył piłki posłanej w antenkę przez jednego z zawodników Noliko. Na szczęście gospodarze potrafili utrzymać remis i rozstrzygnąć mecz w końcówce. Tym razem na wysokim poziomie zagrał Michał Winiarski. Dwa jego punkty, a potem przejście pod siatką dla ratowania piłki pozwoliły wyjść Skrze na prowadzenie 22:19. Do końca było już bardzo nerwowo, ale szczęśliwie dla gospodarzy. Belgowie stracili punkt przez błąd czterech odbić, a na koniec Jimmy Prenen zaserwował w siatkę.

- Dla nich ten set to dużo, ale jesteśmy w stanie wygrać w Belgii - zapowiada Ignaczak.

- Nie będzie żadnych kalkulacji - dodaje Winiarski, który zagrał w środę pierwszy raz po chorobie.

W innych meczach II rundy:

Dynamo Moskwa - Ortec Rotterdam Nesselande 3:0 (25:20, 25:19, 27:25)

Lokomotiw Biełgorod - VfB Friedrichshafen 3:0 (25:16, 25:17, 27:21)

Iraklis Saloniki - Aon hotVolleys Wiedeń 3:0 (25:17, 25:18, 25:15)

AS Cannes - EMU RPA Perugia 3:1 (28:26, 25:20, 24:26, 25:23)

Knack Randstad Roeselare - Tours VB 3:2 (28:26, 17:25, 18:25, 25:21, 15:13)