Era Śląsk po występach w Pucharze FIBA Europe

KOSZYKÓWKA. Czy zgłoszenie zespołu do rozgrywek o Puchar FIBA Europe to było dobre rozwiązanie? Czy te mecze kogoś w ogóle porwały, czy dały zespołowi więcej dobrego czy złego? Prostej odpowiedzi nie ma
We wtorek wygranym 87:85 meczem z KK Zadar koszykarze Śląska zakończyli w tym sezonie występy na arenie międzynarodowej. Może się okazać, że na dłużej niż kilka miesięcy. Po sezonie w klubie zapewne wszyscy się poważnie zastanowią, czy zgłaszać drużynę do kolejnych rozgrywek. Jakie argumenty zostaną wzięte pod uwagę?

ZA

n Wrocław i kibice Śląska są przyzwyczajeni do europejskich pucharów, w których zespół występuje nieprzerwanie od 1990 roku. Raz w ważniejszych rozgrywkach, innym razem w słabszych, raz krócej, raz dłużej, ale zawsze zaznacza swoją obecność w Europie. Decyzja o przerwie oznaczałaby wyraźny sygnał, że pewna era się skończyła.

n To dodatkowa promocja dla miasta, a także klubu, który ma kolejny argument w rozmowach z sponsorami. Dzięki meczom w europejskich pucharach więcej o zespole mówi się i pisze w mediach. Klub żyje w nich przez niemalże cały tydzień, a nie jedynie w weekendy.

n Transmisje telewizyjne. Mecze regularnie pokazywał Polsat Sport, a dwa można było obejrzeć nawet w szerzej dostępnej, ogólnopolskiej TV4, co oznacza sporą oglądalność i kolejny atut w rozmowach ze sponsorami.

n Dla zespołu i zawodników możliwość ogrania się z rywalami prezentującymi różne style gry, zdobycie doświadczeń. Żaden trening nie rozwija bowiem tak bardzo, jak mecz o punkty.

n To właśnie w meczach Pucharu FIBA najlepsze występy w tym sezonie notowali Robert Skibniewski czy Kamil Chanas. Ten ostatni tak się wypromował, że zainteresowanie nim zaczęli wykazywać poważni menedżerowie europejscy. Dla tych młodych koszykarzy, a także Macieja Szlachtowicza każdy występ na arenie międzynarodowej to spore wydarzenie i okazja do promocji.

n Nawet w tzw. trzeciej lidze europejskiej, jak określany jest Puchar FIBA Europe, można trafić na niezłe zespoły, jak Maroussi Ateny czy Lokomotiw Rostow, i ciekawych koszykarzy, jak Marcus Hatten, Roderick Blakney czy Jaime Lloreda. Można też spotkać się z byłymi koszykarzami - w tym sezonie do Wrocławia zawitali Aleksander Miłosierdow i Andrej Fetisow (a także byli zawodnicy Prokomu i Turowa). W innych zespołach grali lubiani we Wrocławiu Dainius Adomaitis czy Andrius Giedraitis. W polskiej lidze tylko zawodnicy Prokomu i może Michał Ignerski z Anwilu są magnesem przyciągającym kibiców do hal.

n W tym sezonie tylko raz (biorąc pod uwagę mecze pucharowe i ligowe) zdarzyło się, że kibice pożegnali swój zespół owacją na stojąco - było to po niespodziewanym zwycięstwie z Lokomotiwem Rostow. Mimo wpadek z Dexią i Hapoelem w sumie w Pucharze FIBA było więcej powodów do radości niż w lidze. Ba, może się nawet okazać, że tylko w tych rozgrywkach wrocławianie coś osiągnęli (awansowali do drugiej rundy).

n Ratowanie honoru polskiej koszykówki - niedługo może się zdarzyć tak, że w pucharach będzie grał jeden zespół z PLK i Polska zupełnie straci kontakt z europejska koszykówką.

PRZECIW

n Spore koszty. Organizacja spotkań, przeloty, wynajem hoteli, a nawet wpisowe (tylko w pucharach organizowanych przez FIBA). Jedna runda to koszt nawet 200 tysięcy złotych, a Śląsk grał w dwóch. Nie rekompensują tego wpływy z biletów czy reklam. Z te pieniądze można sprowadzić jednego naprawdę niezłej klasy zawodnika.

n Koszty sportowe. Mecz wyjazdowy to trzy dni w tygodniu "wyjęte" - dwa na podróże na mecz i z powrotem, a czasami nawet więcej (na niektóre mecze zespół wyjeżdżał nawet w niedzielę wieczorem). Brak możliwości odpowiedniego przygotowania do spotkań ligowych, zmęczenie, dodatkowe ryzyko kontuzji. Rywalizacja w Europie odbija się na wynikach ligowych - w sytuacji, gdy rywale mają cały tydzień na przygotowanie do meczu ze Śląskiem, wrocławianom pozostaje dzień, maksymalnie dwa.

n Niektóre spotkania, jak z Hapoelem, czy Dexią, to była zdecydowanie antypromocja koszykówki i klubu.

n Gra w pucharach to argument dla "długiej ławki", czyli zatrudnienia wielu przeciętnych zawodników, zamiast kilku niezłych. Koncepcja, która w Śląsku zupełnie się nie sprawdziła.

n Problem trzeciego Amerykanina - w pucharze grać nie mógł, do ligi jest dopuszczony. Śląsk co mecz grał w innym składzie. Problem jednak zniknie, w momencie, gdy FIBA ucywilizuje swoje przepisy.

n Przesyt koszykówką. Można się zastanawiać, czy dla kibiców Śląska dwa mecze w tygodniu to już nie jest za dużo. Jeszcze w tym sezonie nie zdarzyło się, aby hala została wypełniona do ostatniego miejsca, najwięcej widzów, po około trzy tysiące, było na meczach z Prokomem i AZS-em Koszalin. Dla ludzi przyzwyczajonych do Euroligi, wielkich firm i wielkich nazwisk Puchar FIBA to żadna atrakcja.

n Puchar FIBA interesuje coraz mniej ludzi, począwszy od kibiców, a skończywszy na ludziach w klubie, trenerach i zawodnikach. Szybko wszyscy zapomną o tych rozgrywkach, a po sezonie najważniejszy będzie wynik w PLK, na którym zapewne negatywnie odbiją się występy w Europie.

PUCHAR FIBA

Grupa K. Wyniki 6. kolejki

Era Śląsk - KK Zadar 87:85 (25:19, 22:21, 18:22, 22:23)

Era Śląsk: Kelly 13 (1), Bigus 13, Skibniewski 11 (2), Kapov 10 (2), Korszuk 6 oraz Fletcher 24, Dimitrovski 7 (1), Mroczek 3.

Lokomotiv Rostow - Dexia Mons 79:72.

1. Lokomotiv 4-2, 2. Dexia 4-2, 3. KK Zadar 2-4, 4. Era Śląsk 2-4.

Dwa pierwsze zespoły awansowały do dalszej fazy.