Prokom Trefl Sopot po zwycięstwie z Olympiakosem Pireus w Eurolidze

Już dawno w szatni Prokomu nie było takiej euforii. Tomas Pacesas krzyczał, że zabił Tyusa Edneya, a Filip Dylewicz mówił, że marzy o tym, żeby grać jak Goran Jagodnik. - Do Turcji jedziemy po wygraną - zapowiada Pacesas
Prokom wygrał dramatyczny mecz z Olympiakosem (79:77) i przedłuż swoje szanse na grę w Top 16. Do końca zostały dwie kolejki, mistrzowie Polski muszą wygrać przynajmniej raz (zakładają zwycięstwo u siebie z Lietuvosem w ostatniej kolejce) i liczyć na korzystne wyniki innych spotkań. Chyba że w przyszłym tygodniu wygrają na wyjeździe z Efesem, to wtedy mają nawet szanse na zajęcie piątego miejsca w grupie. Wygrana w Turcji wydaję się mało realna, Prokom przegrał z Efesem wszystkie pięć spotkań w Eurolidze, ale już dawno w drużynie z Sopotu nie było takiej euforii i mobilizacji.

- Atmosfera jest... sympatyczna - ocenia trener Eugeniusz Kijewski. - Gramy coraz lepiej, wygrywamy końcówki i duch w zespole jest coraz większy. Teraz powinno być tylko lepiej, liczę, że powalczymy w Turcji i sprawimy niespodziankę.

Świetny mecz zagrali z Olympiakosem Goran Jagodnik, Tomas Pacesas i Tomas Masiulis. Liderzy Prokomu byli ostatnio często krytykowani, stracili miejsce w pierwszej piątce, ale w środę pokazali klasę. - Oni są graczami na poziomie europejskim. Ostatnio mieli słabszy okres, grali mniej, ale wyszło im to na dobre. Wiedziałem, że wrócą do formy. Bez nich nie byłoby tych sukcesów, zrobili dla klubu wiele dobrego i pewnie dużo dobrego jeszcze zrobią - mówi Kijewski.

To właśnie akcje Jagodnika, Pacesasa i Masiulisa przesądziły o wygranej Prokomu. - Czujemy się coraz lepiej, trochę odpoczęliśmy i od razu gra jest inna. Liczę, że ważna wygrana z Olympiakosem podbuduje nas przed kolejnymi meczami. Do Turcji nie pojedziemy po to, aby jak najmniej przegrać z Efesem. Pojedziemy tam wygrać - zapowiada Pacesas.

Od dwóch lat gra Prokomu opiera się właśnie na tej trójce graczy i wiadomo, że kiedy Jagodnik, Pacesas i Masiulis grają dobrze, to dobrze gra cała drużyna. Jagodnik trafiał z Grekami jak za najlepszych czasów, Pacesas rzucił ważne trójki i wyłączył z gry Tyusa Edneya, Masiulis znowu harował za dwóch i trafił w kluczowej akcji meczu. Kiedy po meczu w szatni Prokomu panowała euforia, Filip Dylewicz mówił dziennikarzom z uśmiechem o Słoweńcu, który siedział tuż obok: - Zawsze chciałem grać tak Jagodnik. Dobrze, że mamy takiego zawodnika, chciałbym być taki jak on.

Koszykarze z Sopotu zapłacili za wygraną z Olympiakosem kilkoma kontuzjami. Istvan Nemeth już przed meczem miał kłopoty z plecami, ale wyszedł w pierwszej piątce i choć nie zdobył punktów, starał się jak najwięcej pomóc. W trakcie meczu poobijani zostali Christian Dalmau i Pacesas. Trener Kijewski ma o to pretensje do sędziów. - Najgorsza była akcja, kiedy ogromny Schortsanitis przejechał się po Pacesasie niczym parowóz. Nasz zawodnik został zmiażdżony, a sędziowie nawet nie zareagowali - zauważa Kijewski. A Pacesas dodaje: - Nikt nie jest w stanie mnie zniszczyć.

W sobotę Prokom gra u siebie mecz ligowy z Unią Tarnów. Prawdopodobnie nie zagra w nim kontuzjowany Nemeth i chory Ali Bouziane. - Szanse dostanie za to testowany Atkins. Chcę, żeby pograł jak najdłużej, abyśmy mogli go ocenić i podjąć decyzję, czy zostanie w drużynie - mówi Kijewski. Z Olympiakosem Atkins zagrał tylko niespełna dwie minuty, ale dał dobrą zmianę. - Chciałem go jeszcze wpuścić w trzeciej kwarcie, ale mecz był na styku, a on był tylko po dwóch treningach i nie zna jeszcze naszych zagrywek. Z Tarnowem na pewno zagra dużo więcej - zapewnia trener Prokomu.

Pozostałe wyniki 12. kolejki: Lietuvos Rytas Wilno - Efes Pilsen Stambuł 65:74. Mecze Armani Jeans Mediolan - Maccabi Tel Aviv i Cibona Zagrzeb - Barcelona zakończyły się po zamknięciu „Gazety”.

TABELA GRUPY B

1. Efes1220900:874
2. Maccabi1119978:881
3. Lietuvos1219907:854
4. Barcelona1117855:799
5. Olympiakos1217902:914
6. Cibona1116730:829
7. Prokom1216861:917
8. Armani1114790:855