Kłopoty z walką Adamka, mistrza świata WBC

Słynny Don King, promotor Tomasza Adamka, zapomniał o naszym mistrzu. Amerykanin jest zajęty dbaniem o karierę rosyjskiego olbrzyma Nikołaja Wałujewa, marcowym pojedynkiem Hasima Rahmana oraz galą bokserską w Iraku.
Słynny Don King, promotor Tomasza Adamka, zapomniał o naszym mistrzu. Amerykanin jest zajęty dbaniem o karierę rosyjskiego olbrzyma Nikołaja Wałujewa, marcowym pojedynkiem Hasima Rahmana oraz galą bokserską w Iraku

Po październikowej wygranej Polaka z Niemcem Thomasem Ulrichem (była to pierwsza obrona pasa mistrza świata WBC wagi półciężkiej) King w samych superlatywach wypowiadał się o bokserze z Gilowic. - Ironmanem polityki jest Lech Wałęsa, a ironmanem boksu Tomasz Adamek. Przyszłość Polaka widzę w bardzo jasnych kolorach - mówił z egzaltacją King. Tymczasem ekscentryczny promotor na razie nie zrobił nic, aby zorganizować Adamkowi kolejną walkę. Sztab Polaka kilka tygodni temu rozpoczął rozmowy ze stacją telewizyjną TVN na temat gali w Polsce. - Już wiadomo, że nic z tego nie wyjdzie - mówi Ziggy Rozalsky, który w imieniu Dona Kinga od blisko dwóch miesięcy próbuje załatwić Polakowi walkę w obronie tytułu. - Jedyna stacja, która mogłaby zorganizować pojedynek nad Wisłą, to Polsat. Dwukrotnie pomagała mi w organizacji walk Andrzeja Gołoty [w 1998 roku w Warszawie i rok później we Wrocławiu - przyp. red.]. Jednak szefowie Polsatu do wyłożenia przynajmniej pół miliona dolarów nie są skorzy. W Stanach Zjednoczonych również jest problem z organizacją pojedynku. Z Donem niełatwo się porozumieć. Teraz Adamek jest na bocznym torze - przyznaje Rozalsky.

King obecnie koncentruje się na współpracy z Rosjaninem Nikołajem Wałujewem, który został w ubiegłą sobotę w Berlinie mistrzem świata wagi ciężkiej federacji WBC. Walka Wałujewa z Johnem Ruizem była straszliwie nudna, ale Amerykanie chcieliby zobaczyć "Bestię ze Wschodu" na żywo. Powód? Jeszcze nigdy bokserskim mistrzem świata nie był zawodnik tak wysoki (213 cm) i tak potężny (waży prawie 150 kilogramów). Z kolei w marcu w Atlantic City odbędzie się organizowana przez Kinga walka Hasima Rahmana z Jamesem Toneyem o tytuł mistrza świata najbardziej prestiżowej federacji WBC w wadze ciężkiej (Rahman został uznany przez WBC mistrzem świata po tym, jak w wyniku poważnej kontuzji kolana karierę zakończył Rosjanin Witalij Kliczko). King załatwia również galę bokserską w... Iraku! Bokserzy ze stajni Kinga mieliby walczyć w pojedynkach pokazowych dla żołnierzy amerykańskich stacjonujących w tym kraju. Dowódcy wojskowi są bardzo zainteresowani tą propozycją. - Takie pojedynki byłyby rozrywką dla żołnierzy, ale również wzmocniłyby ich morale. Niech żołnierze wiedzą, że Amerykanie popierają ich w stu procentach. To byłoby niezapomniane historyczne wydarzenie. Może udałoby się zorganizować tam nawet pojedynek o mistrzostwo świata? - powiedział King stacji CNN. Amerykanin rozmawia teraz z władzami Stanów Zjednoczonych oraz departamentem obrony na temat zgody na organizację walk.

Wiele wskazuje więc na to, że Adamek będzie walczył dopiero w czerwcu. Wówczas czeka go obowiązkowy rewanż z Australijczykiem Paulem Briggsem, z którym wygrał po emocjonującej walce w maju. - Nadal będę próbował załatwić Adamkowi walkę w lutym w jednym z amerykańskich miast. Byłoby źle dla Tomka, gdyby walczył dopiero w czerwcu. Osiem miesięcy przerwy pomiędzy pojedynkami to za dużo. Może się to odbić na jego formie - martwi się Rozalsky. Niedawno informowaliśmy o tym, że Andrzej Gmitruk, trener Tomasza Adamka, chciałby przygotowywać również do kolejnej walki Andrzeja Gołotę. - Już kilka miesięcy temu myśleliśmy o zorganizowaniu pojedynku Gołota - Evander Holyfield. Teraz chyba jest już na to za późno. Przecież 5 stycznia Andrzej kończy 38 lat. Nie podbije już światowych ringów - przyznaje Rozalsky.