Dziurowicz non grata

W środę na nadzwyczajnym zjeździe PZPN ma wreszcie radzić, jak walczyć z korupcją. Bez Piotra Dziurowicza.
- Wysłałem list do ministra sportu. Jeżeli on nie uchyli decyzji związku, która mnie wyklucza, zaskarżę wszystkie uchwały tego zjazdu - mówi człowiek, który jako pierwszy powiedział publicznie, że w Polsce kupuje się mecze na potęgę.

PZPN twierdzi, że Dziurowicz nie ma prawa uczestniczyć w zjeździe, bo GKS Katowice, którego był delegatem, został zdegradowany do czwartej ligi, a tych rozgrywek nie prowadzi PZPN. Dziurowicz mówi, że to niezgodne ze statutem związku i minister sportu ma prawo uchylić tę decyzję.

- Według statutu mandat delegata wygasa z dniem kolejnego zjazdu sprawozdawczo-wyborczego. A teraz odbędzie się zjazd nadzwyczajny, czyli wszystkie mandaty ze zjazdu w 2004 roku pozostały ważne, chyba że klub zmienił swojego delegata, delegat sam się mandatu zrzekł lub umarł. Skarga trafi na biurko ministra w poniedziałek rano [dzisiaj -red.]. Podobne pismo wysyłam do PZPN. Przecież ten zjazd zwołano po ujawnieniu właśnie przeze mnie faktów korupcji, które kompromitują polską piłkę. Zamykając przede mną drzwi, władze związku za wszelką cenę chcą się pozbyć niewygodnego świadka - mówi Dziurowicz.

Politycy się oburzają...

3 sierpnia w wywiadzie dla "Gazety" ówczesny prezes i właściciel GKS Katowice ujawnił, że kupowanie meczów to powszechna praktyka w polskiej piłce. Dziurowicz podawał nazwiska i sumy. Opowiadał, jak przez lata korumpował sędziów, trenerów, graczy rywali i jak wiosną tego roku został informatorem policji. Dzięki niemu aresztowano za korupcję dwóch pierwszoligowych sędziów i obserwatora.

Dzień po wywiadzie wybuchła burza. - Wyczyścić za wszelką cenę! - grzmiał Arnaud de Villeneuve, szef polskiego Canal+, który wydał już na polską ligę miliony euro. - Nie tylko ci, którzy korumpowali, muszą ponieść konsekwencje, ale także ci, którzy o tym wiedzieli i nic nie robili. Mam na myśli władze PZPN - mówił szef SLD Wojciech Olejniczak. - Jeśli wygramy wybory, jedną z pierwszych decyzji będzie przekonanie ministra sprawiedliwości i ministra sportu do natychmiastowego oczyszczenia PZPN. Zrobimy to wzorem Anglii, premier Thatcher użyła autorytetu całego rządu, aby uzdrowić angielski futbol - twierdził sekretarz PO Grzegorz Schetyna. - To, że Dziurowicz zaczął mówić, to w jakiś sposób zasługa PiS, które wnioskowało o bezkarność dla skruszonych świadków. Teraz mam już nowe pomysły, które pozwolą uratować naszą piłkę - zapewniał Zbigniew Ziobro z PiS.

.., a Listkiewicz kluczy

Tylko prezes PZPN nie mógł się zdecydować, co powiedzieć. - Widziałem większe afery w Czechach, we Włoszech, w Niemczech. Przede wszystkim nie wierzę i nigdy nie wierzyłem ani staremu, ani młodemu Dziurowiczowi - mówił "Super Expressowi" 4 sierpnia. I tego samego dnia "Przeglądowi Sportowemu": - Nie można tego tak zostawić. Zakładam, że opowieść Dziurowicza jest rzetelna.

Po dwóch tygodniach do Polski przyjechali delegaci FIFA i UEFA. - Korupcja jest wszędzie, gdzie są pieniądze, to nieuniknione. PZPN panuje jednak nad sytuacją. Takie hasła jak walka z korupcją są podnoszone przez polityków, by zgarnąć poklask. Z doświadczenia wiem, że ataki na federacje piłkarskie i pisanie o korupcji są normalne przed wyborami - oświadczył Joseph Mifsud z komitet wykonawczego UEFA.

Wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość, Zbigniew Ziobro został ministrem sprawiedliwości, ale nie chwali się pomysłami, jak uratować polską piłkę. PZPN w spokoju przygotowuje się więc do środowego zjazdu, którego celem jest "przyjęcie kierunków działań zmierzających do skutecznego zwalczania i wyeliminowania patologicznych zjawisk z krajowego futbolu".

PZPN ścigać nie będzie

Próżno szukać ożywionej przedzjazdowej dyskusji. Dyskusji nie ma żadnej. O zmianach w statucie związku, które Wydział Dyscypliny zaproponował po aferze Dziurowicza, dowiedzieliśmy się z głęboko schowanej informacji na internetowej stronie PZPN (336. w kolejności, bo ustawione są chronologicznie). Zwróciliśmy uwagę na dwa punkty.

Pierwszy mówi o przedawnieniu. Nie będzie można wszcząć postępowania dyscyplinarnego po upływie 2 lat od daty ujawnienia korupcji i 5 lat od dnia, w którym doszło do korupcyjnego zdarzenia. Organy dyscyplinarne mają rok na wydanie orzeczenia. Punkt drugi zwalnia PZPN z obowiązku ścigania nieuczciwych. Jeśli sprawą piłkarskiej korupcji zajmuje się policja i prokuratura, związek zawiesza postępowanie do czasu wniesienia aktu oskarżenia.

Jest też lakoniczny komunikat po posiedzeniu Zarządu (334. informacja na stronie PZPN). "Komisja Etyki PZPN złożyła do Zarządu propozycję Kodeksu Etyki Piłkarskiej oraz uchwały w sprawie abolicji dla klubów w sprawach korupcyjnych. Dokumenty te będą przedmiotem obrad grudniowego Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia PZPN". Jan Tomaszewski twierdzi, że jego pomysł zostanie zinterpretowany jako totalna amnestia dla wszystkich, którzy korupcji się dopuścili.

Dla Gazety Jan Tomaszewski

szef Komisji Etyki PZPN

Po powołaniu Komisji Etyki zaproponowałem, by kluby, działacze, sędziowie i piłkarze, którzy przyznają się do korupcji, uniknęli odpowiedzialności. Zarówno sportowej, czyli odebranie punktów, jak i karnej, co konsultowałem z prokuratorem Kazimierzem Olejnikiem. Nie ma to nic wspólnego z amnestią, którą chce teraz przeprowadzić PZPN! Czy zdaniem związku należałoby odstąpić od kary dla Piasta Gliwice, który kupczył punktami, albo dla Widzewa, który dopuścił się oszustw licencyjnych?

Wniosek o amnestię ma zostać poddany pod głosowanie na zjeździe. Podobnie jak wniosek o odwołanie Komisji Etyki, choć mamy jeszcze dużo do zrobienia. Zapowiada się więc kolejna farsa, będziemy mieli do czynienia z propagandą sukcesu, jak za najlepszych lat komunizmu. Zapewne zostanie wykorzystany awans na mundial i szansa na organizację Euro 2012.

Jeśli tak się stanie, będę wnioskował o powołanie komisarza, tak jak w Polskim Związku Narciarskim. Tam ministrowi sportu nie przeszkadzało, że za dwa miesiące są igrzyska w Turynie. Wręcz przeciwnie, to najlepszy czas, by wyczyścić wszystkie sprawy. Tak samo polska piłka powinna zrobić przed mundialem.

not. iwan

Grzegorz Schetyna

poseł i sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej

Jeśli zjazd PZPN jest nadzwyczajny i zwołany w związku z wypowiedziami Piotra Dziurowicza, to nikt nie ma prawa zabraniać mu udziału w walnym. Źle by się stało, jeśli w ten sposób prezes Michał Listkiewicz chce zakazywać dyskusji. To przecież PZPN powinno zależeć na poważnej rozmowie o patologiach naszej piłki. Nawet, gdyby te rozmowy miałby być bardzo bolesne. Tak działając prezes Listkiewicz wypuszcza zły sygnał, sugerujący, że coś chce się tuszować.

Charakterystyczna jest bierność rządu. Przecież PiS przed wyborami szedł do władzy, podkreślając na każdym kroku, że będzie walczył z korupcją. A teraz nie robi nic. Swoje hasła wyborcze, dotyczące zwalczania korupcji w piłce nożnej, trzeba realizować. Widać, że były to tylko puste słowa. Na razie premier Marcinkiewicz nadal stosuje pragmatykę z kampanii wyborczej, ogłaszając pomysł zbudowania pięciu nowoczesnych stadionów i zapewniając, że Polska wygra wyścig o Euro 2012. To nic innego, jak dalsza część kampanii wyborczej, a nie realna chęć naprawiania polskiej piłki. To, co robi rząd i PZPN, to nic innego jak miraże, igrzyska w stylu Gierka. Łatwiej jest mówić i obiecywać wielkie stadiony, niż konkretnie zwalczać piłkarską korupcję.

Pamiętam jak po wywiadzie udzielonym "Gazecie" przez Dziurowicza, Zbigniew Ziobro z PiS podkreślał, że było to możliwe dzięki działaniom jego partii. No to teraz zadzwońcie do Ziobry i zapytajcie się, co jako minister sprawiedliwości zrobił, aby wyjaśnić informacje podane przez Dziurowicza?

Ryszard Czarnecki

eurodeputowany Samoobrony

Pierwszy raz o tym słyszę. Nie znam statutu i przepisów PZPN, ale na miejscu prezesa Michała Listkiewicza zaprosiłbym na zjazd Piotra Dziurowicza, który w swoim wywiadzie wytoczył najcięższe działa pod adresem związku i wielu osób. Jeśli PZPN uważa, że Dziurowicz nie mówił prawdy, to powinien zmierzyć się z nim w pojedynku na argumenty, a nie unikać przeciwnika. Z tego, co widzę, prezes Listkiewicz stosuje metodę walki z cieniem. Jeśli ludzie polskiej piłki uważają, że mają rację, to nie powinni stosować uników. Zawsze lepiej smakuje zwycięstwo w realnym meczu, niż przyznanie sobie zwycięstwa walkowerem.

not. art.

Listkiewicz powiedział...

Że co? Że mecze się sprzedaje?

4 stycznia 1993 roku

(Od 1991 roku był członkiem prezydium PZPN)

Na pewno tylko nieliczni członkowie 35-osobowego zarządu PZPN mogliby kandydować do ambasadorskich funkcji. To swoiste klubowo-okręgowe lobby mało interesuje się zagraniczną polityką związku, a niedawne wizyty w Polsce Havelange'a, Blattera czy Johannssona obchodziły ich tyle co zeszłoroczny śnieg. Ważniejsze było, ile zespołów zagra w drugiej lidze. Wielu z tych panów lubi się licytować liczbą lat spędzonych w kolejnych zarządach PZPN i w tym widzi największy atut działacza. Jeden z prezesów okręgu na przykład zaczynał jeszcze za wczesnego Gomułki i liczy, że jako działacz PZPN przetrzyma Wałęsę.

(...) Anachroniczna ordynacja wyborcza PZPN uniemożliwia zmiany na miarę czasów. Gdyby minister Jan Krzysztof Bielecki zechciał być dzisiaj kimś ważnym w PZPN, musiałby obejść się smakiem. Wybory za dwa lata z okładem. A tam stara ordynacja i tak w koło Macieju... A przecież były pan premier w pojedynkę nadrobiłby za granicą to, co postkomunistyczny PZPN napsuł przez tyle lat. „Gazeta Wyborcza”

8 grudnia 2004

(W 1999 został prezesem PZPN)

Niedawno Blatter był na zarządzie PZPN, a dla wielu kolegów to wciąż sprawa drugorzędna wobec wydarzeń w drugiej lidze. Dyskutowali więc o wynikach i transferach. Co do działacza pamiętającego Gomułkę to nie pamiętam, kogo miałem na myśli. Ale kilku podobnych jest jeszcze w PZPN, dlatego wprowadzono limit 70 lat, po których ukończeniu działacz idzie na emeryturę.

(...) Ordynacja się zmieniła, ale zdecydowanie za mało. Jan Krzysztof Bielecki wciąż nie mógłby wejść do władz PZPN ani reprezentować polskiej piłki. Musiałby działać w jakiejś społecznej komórce w związku i przez nią zostać wytypowanym. Uważam, że to źle, bo zabezpieczać to się można przed Tymińskim, który przyjedzie z czarną teczką i będzie opowiadał bajki o tym, że zbawi polską piłkę, ale ktoś taki jak Jan Krzysztof Bielecki wątpliwości nie budzi. Szkoda, że do PZPN nie ma takiej furtki jak do PZLA, kiedy przyszedł pan Kazimierski i może ubiegać się o fotel prezesa. Niestety, PZPN staje się hermetyczny, zamknięty na nowe. Ja chciałbym to zmienić, ale to by wymagało zmian statutu PZPN, a tego nie może dokonać prezes, tylko walne zgromadzenie. Wątpię, by działacze piłkarscy chcieli dokonać takich zmian. Jak mówię, są hermetyczni. „Gazeta Wyborcza”

9 czerwca 2001

Na podstawie informacji przekazywanych z klubu do klubu i z klubu do związku stworzona zostanie czarna lista ludzi hańbiących polski futbol. Znajdą się na niej sędziowie, działacze, piłkarze, trenerzy. Dla nich nie będzie miejsca w polskiej piłce. Ostrzegam, że teraz nie trzeba będzie już dowodów, prokuratora, sądów, by kogoś zdyskwalifikować czy srogo ukarać. Jak będziemy mieli uzasadnione podejrzenia, że mecz był nieuczciwy, klub ukarzemy obustronnymi walkowerami. A piłkarzy i sędziów będziemy mogli zdyskwalifikować dożywotnio. „Gazeta Wyborcza”

2 lipca 2003

Uważam, że skończony właśnie sezon ligowy przebiegał sportowo, uczciwie i bardzo fair. Nie interesuje mnie, co mówią ludzie. Jestem w piłce od dziesiątków lat i uważam, że nasza liga była fair. (...)

Przepisy, które PZPN wprowadził w ciągu ostatnich trzech latach, poprawiły sprawy sędziowskie o 300 procent, choć arbitrzy wciąż się mylą i będą, bo mylą się na całym świecie. Rozgrywki stały się bardziej czyste, ponieważ dziś wszystko widać w telewizji, premie dla klubów stały się atrakcyjne. Nie opłaca się kombinować. (...)

99 procent meczów tego sezonu było moim zdaniem bardzo uczciwych. (...)

Że co, że mecze się sprzedaje? Też siedzę w środowisku i o sprzedawaniu meczów w „normalnym” sezonie ligowym nie słyszałem. Słowo honoru. „Gazeta Wyborcza”

18 czerwca 2004

W skali całych rozgrywek korupcja nie jest wielkim problemem. Takie sytuacje zdarzają się może raz na 10 lat. Nie uważam, że w polskiej piłce ligowej jest więcej korupcji niż w innych krajach. Pokażmy i odwołujmy się do pozytywnych przykładów, jakie mamy w polskiej lidze. „Gazeta Wyborcza”