LM siatkarek. Zwycięstwo Grześków w Stambule

Kaliszanki odniosły trzecie z rzędu zwycięstwo w Lidze Mistrzów, ale wygrana w Stambule 3:2 nad Vakifbank Günesem przyszła im z wielkim trudem. - Najważniejsze, że potrafiliśmy się zmobilizować przed tie-breakiem - cieszył się szkoleniowiec Grześków Wojciech Lalek
Tak jak w niedzielnym meczu ligowym w Bielsku-Białej, w Grześkach nie mogła zagrać kontuzjowana Straszimira Filipowa. a jakby tego było mało, drobne kontuzje zgłaszały Julia Kuczko i Edyta Kucharska, a przeziębiła się Anna Barańska. Oprócz Bułgarki wszystkie jednak wystąpiły w Stambule, a Barańska - obok Anny Woźniakowskiej - była wyróżniającą się zawodniczką.

Od początku meczu Polki mocno zagrywały - jeszcze w pierwszym secie asy serwisowe posłały Kucharska, Woźniakowska i Barańska. Szczególnie cenny był zwłaszcza ten ostatni, bo kaliszanki objęły prowadzenie 20:19. Wcześniej Grześki prowadziły wprawdzie 10:6 i 14:11 ale przy serwisie Deniz Hakyemez straciły pięć punktów z rzędu! Sporo kłopotów mistrzyniom polski sprawiły zwłaszcza skrzydłowe: Brazylijka Tatiana Alves Dos Santos i reprezentantka Turcji Neslihan Demir. W decydującym momencie siatkarki z Kalisza zachowały więcej zimnej krwi: najpierw spokojnie zablokowały atak Hakyemez, a po chwili piłkę setową bezpośrednio z zagrywki wykorzystała Woźniakowska.

Kłopoty zaczęły się po zmianie stron, kiedy mocna zagrywka przestała Polkom "siedzieć". Co gorsza, skrzydłowe Grześków miały wielkie problemy z przebiciem się przez turecki blok. O punkty łatwiej było na środku siatki, albo atakując z drugiej linii, ale Vakifbank mozolnie ciułał punkty i cały czas utrzymywał kilkupunktowe prowadzenie. Na szczęście powtórzył się scenariusz z pierwszego seta: w końcówce kilka ważnych punktów zdobyła Maria Liktoras, a po ataku Woźniakowskiej Grześki doprowadziły do remisu po 22. Dwie udane akcje Kucharskiej i minimalnie za mocna zagrywka Dos Santos dały Wielkopolankom zwycięstwo i w tej partii.

Zwycięstwo było więc na wyciągnięcie ręki, ale Turczynki nie miały problemu z doprowadzeniem do tie-breaka. - W trzecim secie mój zespół popełnił aż dziesięć błędów, w takiej sytuacji trudno wygrać - mówił potem trener Grześków Wojciech Lalek. Jego podopiecznym nic się nie kleiło, błędy popełniała rozgrywająca Olga Owczynnikowa, jej koleżanki nie kończyły ataków albo psuły zagrywkę. Kilka punktów zdobytych pod koniec trzeciego i czwartego seta pozwoliło tylko w małym stopniu zatrzeć złe wrażenie, jakie pozostawiły mistrzynie Polski.

W decydującej partii kaliszanki potrafiły się zmobilizować na tyle, by wygrać cale spotkanie. Nie obyło się jednak bez nerwów. Grześki miały dwie piłki meczowe, ale pierwszą obroniła mocnym atakiem Aysun Özbek. Na decydującą akcję zdecydowała się Barańska: z całej siły zaatakowała potrójny blok Vakifbanku, ale nie zdołała się przez niego przebić. Jej koleżanki tylko obserwowały lot piłki odbitej od rąk Turczynek. Kiedy spadła - tuż za linią końcową - z radości uniosły ręce w górę. Siatkarki ze Stambułu też się cieszyły, bo sędzia liniowy uznał, że piłka była "w boisku". Prowadząca spotkanie Czeszka Karin Zahorcova podjęła jednak inną decyzję i mecz wygrały Grześki! - Przed tie breakiem dziewczyny potrafiły skoncentrować się tak, że cały czas prowadziły i wygrały. To jest najważniejsze, dlatego bardzo się cieszymy ze zwycięstwa na trudnym tureckim terenie - mówił po meczu Wojciech Lalek.

Vakifbank Guenes Sigorta - Grześki Kalisz 2:3 (22:25, 23:25, 25:17, 25:18, 13:15)

Grześki: Owczynnikowa, Kuczko, Liktoras, Kucharska, Barańska, Woźniakowska, Styskal (libero) oraz Pluta, Toborek.