Sport.pl

Nicola M. z Wisły Kraków uciekł policji

Nawet strzały ostrzegawcze nie powstrzymały Nicolę M. przed ucieczką. Piłkarza Wisły Kraków usiłowała skontrolować policja po tym, jak przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle.
Zawodnik w poniedziałek ma stawić się na policję. Dochodzenie to efekt zajścia z funkcjonariuszami drogówki, które piłkarz sprowokował w nocy z czwartku na piątek w Krakowie. Policyjny patrol zauważył wtedy samochód przejeżdżający na czerwonym świetle skrzyżowanie ulicy Długiej i Prądnickiej. Radiowóz ruszył za piratem, zatrzymując go na parkingu. W środku siedziało kilka osób. Po otwarciu drzwi policjanci wyczuli alkohol od kierowcy. Chcieli go wylegitymować i przebadać alkomatem, ale ten odmówił wyjścia z auta. Doszło do szarpaniny, w trakcie której wyciągnięto na siłę mężczyznę. Ten jednak rzucił się do ucieczki. Nie zatrzymał się nawet po strzałach ostrzegawczych.

Policja szybko ustaliła, że piratem jest Nicola M. Nie ujęła go jednak, ponieważ w piątek zgłosił się do psychiatry i przedstawił się jako ofiara policyjnego napadu. Roztrzęsiony miał stwierdzić, że strzelano do niego bez powodu. Skarżył się na stany lękowe. Lekarz wezwał karetkę i wysłał "pacjenta" do szpitala psychiatrycznego na obserwację. Badania nie ujawniły alkoholu we krwi Nicoli M. - Ale przeprowadzono je prawie dobę po zdarzeniu - zastrzega Katarzyna Cisło z biura małopolskiej policji.

Nocne zajście to nie pierwszy wybryk 23-letniego obrońcy Wisły. Kilka tygodni temu prokuratura oskarżyła go o pobicie i groźby zabójstwa pod adresem gości jednego z klubów w Krakowie w marcu tego roku. Po zajściu Serb odmawiał przyjęcia kolejnych wezwań z prokuratury. Dlatego policja we wrześniu doprowadziła go na przesłuchanie wprost z treningu Wisły. Oskarżony nie przyznał się do winy i odmówił wyjaśnień. W tym roku był już dwukrotnie karnie usuwany z pierwszego zespołu Wisły.