Sport.pl

Koniec elitarnej grupy lekkoatletów

Najlepsi polscy lekkoatleci stracą kawowego sponsora. Umowy nie zostaną z nami przedłużone na przyszły rok - przyznaje podczas rozmowy z Życiem Warszawy młociarz Szymon Ziółkowski, który był jedną z wizytówek Lekkoatletycznej Grupy Elite.
- Tworzyliśmy mocną ekipę. Robert Korzeniowski, Artur Partyka, Sebastian Chmara, Paweł Januszewski, Paweł Czapiewski, Kamila Skolimowska i jeszcze kilku zawodników to była elita polskiej królowej sportu. Wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Sponsor ma podobno inne plany -dodaje Ziółkowski, który był członkiem Grupy Elite od 2002 r.

Mocarstwowe ambicje

W tym czasie ekipa pod szyldem Elite odniosła kilka spektakularnych sukcesów, ale medali i rekordów było o wiele mniej, niż zapowiadano. Gdyby nie zwycięstwa Roberta Korzeniowskiego, po niektórych imprezach można by wręcz mówić o klęsce zawodników spod znaku Elite.

Jacek Kazimierski, prezes kawowego potentata, miał bardzo ambitne plany także jeśli chodzi o działanie w strukturach PZLA. Nie w smak było to sternikom lekkoatletyki. Prezes Irena Szewińska od początku sceptycznie odnosiła się do projektu, zwracając uwagę, że zawodnicy utrzymują się głównie ze środków budżetowych, którymi dysponował związek.

Konflikt sięgnął apogeum, gdy Kazimierski i Szewińska stanęli w wyborcze szranki o fotel prezesa PZLA. Kazimierski popierany przez Korzeniowskiego i obecnego szefa Komitetu Olimpijskiego Piotra Nurowskiego przegrał. Zapowiadał jednak, że nie wycofa się z lekkoatletyki. - Tę deklarację podtrzymuję. Nic więcej nie powiem - oświadczył Kazimierski.