Astoria gra z AZS Koszalin

Czy kibice bydgoskich koszykarzy doczekają się ich wygranej we własnej hali?
Pięć meczów, dwie porażki u siebie, trzy zwycięstwa na wyjeździe. To bilans Astorii, której kibice czekają na wygraną we własnej hali. Dziś o 18.30 obejrzą mecz okrzyknięty przez niektórych pojedynkiem dwóch niskich Amerykanów, którzy w tym sezonie należą do wyróżniających się postaci PLK. Zarówno Chudney Gray, jak i rozgrywający Asty Greg Davis mogą przesądzić o losach zwycięstwa swoich drużyn. Dodajmy, że po sensacyjnym, jednopunktowym zwycięstwie na inaugurację ligi z Turowem i planową wygraną z Unią Tarnów, cztery kolejne mecze AZS przegrał.

Gray'owi, który jest liderem akademików, doskonale gra się w Łuczniczce. Przed rokiem rzucił Astorii 33 punkty, a w sparingu przed obecnym sezonem zapisał na swoim koncie 27 "oczek". - To zawodnik, który w pojedynkę może wygrać mecz, ale może też sprawić, że zespół poprzez jego postawę przegra. Na pewno musimy ograniczyć jego poczynania ofensywne. Oczywiście AZS to nie tylko Gray. Trzeba też uważać na innych koszykarzy, nie możemy się skupiać tylko i wyłącznie na nim - mówi trener Astorii Jerzy Chudeusz.

Bydgoskiemu szkoleniowcowi ostatnio na szczęście ubyło problemów, bowiem treningi wznowili Kristijan Ercegović i Paweł Wiekiera. - Myślę, że obaj zagrają, ale nie wiem, jak ta przerwa odbije się na ich dyspozycji. Ja jednak wierzę, że wszystko będzie w porządku - dodaje Chudeusz.

Wczoraj wieczorem rozstrzygnęła się kwestia debiutu Marcusa Masona, który w środę przybył do Bydgoszczy. Klub otrzymał z Meksyku list czystości zawodnika i nowy amerykański kolos (207 cm i ok. 120 kg) wyjdzie na parkiet. - Jest to inny typ gracza, aniżeli Dennis Mims. Przede wszystkim lepiej chwyta piłkę i jest silniejszy - mówi o trenującym od czwartku z zespołem skrzydłowym trener Chudeusz.



Relacja z meczu "na żywo" w TVP3 oraz w Polskim Radiu Pomorza i Kujaw na częstotliwości 100,1 MHz