Po meczu koszykarzy Prokomu Trefl Sopot z Ciboną Zagrzeb (80:64) w Eurolidze

Koszykarze Prokomu Trefl Sopot zagrali z Ciboną Zagrzeb (80:64) najlepszy mecz w sezonie. Udowodnili, że przynajmniej na razie traktują Euroligę dużo poważniej niż mecze ligi polskiej. Już w niedzielę czeka ich jednak mecz na szczycie w Polskiej Lidze Koszykówki z Polpharmą Starogard Gdański
Mistrz Polski nie zachwycał w dotychczasowych meczach. W lidze rozbił Anwil Włocławek, odniósł rekordową wygraną w Tarnowie, ale nie rzucał na kolana. Także w pierwszym meczu Euroligi z Maccabi Tel Awiw Prokom walczył tylko na początku. Gracze z Sopotu zaznaczali wtedy, że dla nich Euroliga zaczyna się dopiero od meczu z Ciboną. Potwierdzili to w środę na parkiecie, choć dzień później Olympiakos Pireus pokazał, że na wygraną - przynajmniej we własnej hali - trzeba liczyć także w meczu z Maccabi.

W meczu w Tel Awiwie środkowy Maccabi Nikola Vujcić popisał się tzw. tripple double. Był pierwszym koszykarzem Euroligi, który miał dwucyfrowe wyniki w trzech najważniejszych statystykach (11 punktów, 12 zbiórek, 11 asyst). Zaledwie tydzień później historyczny wyczyn mógł powtórzyć skrzydłowy Prokomu Tomas Masiulis. Litwin, który przy słabszej formie Filipa Dylewicza (choć w środę dał krótką, ale dobrą zmianę) grał tym razem aż 32 minuty, rzucił 10 punktów, miał 10 zbiórek i osiem asyst. Być może, gdyby zwłaszcza w pierwszej połowie Goran Jagodnik, Adam Wójcik czy Michael Andersen trafili w kilku akcjach spod kosza, Masiulis uzbierałby dwie asysty brakujące do tripple double. Największym atutem Prokomu mieli być gracze podkoszowi i tak się stało. Tylko w pierwszych minutach kłopoty sprawiał środkowy Cibony Mate Skelin. Później Masiulis, Wójcik i Andersen opanowali walkę pod tablicami. Kibiców zadziwiała nie tylko skuteczność graczy podkoszowych Prokomu, ale przede wszystkim ich świetna współpraca. W wielu akcjach wysocy Prokomu wymieniali podania między sobą, co kończyło się często zdobyciem łatwych punktów spod kosza. Wójcik potwierdził, że mimo 35 lat, wciąż jest wyróżniającym się graczem Euroligi. Andersen zagrał najlepszy mecz w sezonie, świetnie wykorzystał swoje warunki fizyczne i potwierdził, że zwłaszcza w Eurolidze, gdzie w przeciwieństwie do ligi polskiej często trzeba walczyć z potężnymi rywalami, będzie pomocny. W drugiej połowie na dobre obudził się Jagodnik. Słoweniec ma w tym sezonie kłopoty ze skutecznością, ale rzucając 14 punktów po przerwie przypomniał, że nadal jest świetnym strzelcem.

W środę Andersen i Wójcik walczyli pod koszem ze Skelinem, w niedzielę ich rywalami będą Damien Kinloch i Zbigniew Marculewicz. Tomas Pacesas i Istvan Nemeth świetnie zatrzymali Scooniego Penna, jutro będą grali przeciwko Jerremu Johnsonowi i Dennisowi Stantonowi. To rywale o kilka klas słabsi, ale mistrzowie Polski - choć to nie Euroliga - muszą się przygotować na kolejny ciężki mecz. W Starogardzie wicelider podejmuje lidera tabeli, a gracze Prokomu mają okazję udowodnić, że starcza im sił i koncentracji także na mecze w lidze polskiej.

DLA GAZETY

Goran Jagodnik

skrzydłowy Prokomu

- Szykowaliśmy się mocno na mecz z Ciboną i nasza praca zaprocentowała. Mieliśmy wiele momentów, kiedy graliśmy naprawdę dobrze, a Cibona wtedy nie istniała, nie potrafiła nas zatrzymać. Decydująca była trzecia kwarta. Zagraliśmy dobrą obronę, szybki atak i wypracowaliśmy sobie przewagę 15 punktów, którą później kontrolowaliśmy. Nasz rywal był osłabiony, ale i tak wygrana różnicą 16 punktów w Eurolidze jest sukcesem. Jeżeli w każdym meczu będziemy grali tak dobrze, jak w drugiej połowie spotkania z Ciboną, to awansujemy do kolejnej rundy. O tym, czy stać nas na powtórzenie takiej gry, przekonamy się już w przyszłym tygodniu w Mediolanie.

Tomas Pacesas

rozgrywający Prokomu

- Jeżeli chcemy grać w Top 16, powinniśmy grać tak dobrze, jak w dwóch ostatnich kwartach meczu z Ciboną. Znacznie przyśpieszyliśmy wtedy grę, dużo akcji kończyło się podaniem pod kosz, a w obronie gracze z Zagrzebia wielokrotnie nie mogli nas minąć. Kiedy byli już pod koszem, natrafiali na nasze bloki, zabieraliśmy im piłkę i wyprowadzaliśmy kontrę. Szkoda, że nie graliśmy tak od początku. W pierwszej fazie meczu było jeszcze zbyt dużo błędów, graliśmy nerwowo. Potem czuliśmy się jednak coraz pewniej i to było widać.

Pozostałe wyniki 2. kolejki grupy B: Lietuvos Rytas Wilno - Armani Jeans Mediolan 59:65, Olympiakos Pireus - Maccabi Tel Awiw 83:78, Efes Pilsen Stambuł - Winterthur Barcelona 66:63.

TABELA GRUPY B

1. Efes24137:129
2. Maccabi23173:151
3. Barcelona23149:136
4. Armani23131:130
5. Olympiakos23153:164
6. Prokom23148:159
7. Cibona23132:137
8. Lietuvos22116:133