"Gazeta" typuje - Lakers łatwo pokonają 76ers

Nikt nie zagrozi w tym sezonie Lakers. Tak wynika z naszej analizy finałowej rywalizacji. Sixers są na tyle mocni, żeby toczyć z nimi wyrównane mecze, ale pokonać ich mogą najwyżej raz
Oto przegląd sytuacji na poszczególnych pozycjach (na pierwszym miejscu wymieniamy Lakers).

Rozgrywający

Derek Fisher kontra Aaron McKie. Dwaj gracze, którzy mogą być cichymi bohaterami finału. Fisher odpoczywał z powodu kontuzji przez 60 meczów sezonu. Nie mógł trenować, ale mógł rzucać. I teraz trafia niemal z każdej pozycji. McKie jest specjalistą od czarnej roboty, ale w play off okazał się drugim strzelcem Sixers. Werdykt: remis.

Rzucający obrońcy

Kobe Bryant kontra Allen Iverson. Najciekawszy pojedynek finału. Różni ich 20 cm wzrostu, ale ich gra jest podobna. Stać ich na każdą akcję. Czy Iverson będzie jednak w stanie trafiać do kosza przez o wiele dłuższe ręce Kobe? Bryant najprawdopodobniej będzie pilnowany przez McKie, toteż ta rywalizacja nie będzie się toczyć na obu końcach boiska. Werdykt: przewaga Lakers, w sumie 2:1.

Niscy skrzydłowi

Rick Fox kontra Jumaine Jones. Jeszcze niedawno 76ers mieli dwie gwiazdy na tej pozycji - George'a Lyncha oraz Toniego Kukocza. Ten pierwszy z powodu kontuzji raczej w finale nie zagra, a Kukocz został oddany do Atlanty w zamian za Mutombo. Stąd w pierwszej piątce 22-letni młodzian Jones, który jest rewelacją tego play off. Ale na starego spryciarza to chyba za mało. Werdykt: przewaga Lakers, w sumie 3:1.

Silni skrzydłowi

Horace Grant kontra Tyrone Hill. Hill mógłby być lepszym graczem (jest młodszy i bardziej przydatny w ataku), ale w 76ers praktycznie nie ma prawa dostać piłki. Grant po wielu latach pogodził się chyba, że tytuły przychodzi mu zdobywać tylko w cieniu wielkich gwiazd. Kiedyś Jordana i Pippena, teraz O'Neala i Bryanta. Buntował się przeciwko hierarchii w Bulls, chciał być gwiazdą i odszedł do Orlando. 36-latkowi łatwiej zrozumieć swoją rolę w szeregu. Werdykt: remis, w sumie 4:2.

Środkowi

Shaquille O'Neal kontra Dikembe Mutombo. Gra Mutombo w finale potwierdzi, że przyznanie mu nagrody dla obrońcy roku było pomyłką. Obrońca roku będzie bezradny w starciu z najlepszym koszykarzem NBA. O'Neal może być nawet jeszcze lepszy niż przed rokiem, kiedy w finale załamał centrów Indiana Pacers. Werdykt: gigantyczna przewaga Lakers, w sumie 5:2.

Rezerwowi

Brian Shaw, Robert Horry i Mark Madsen kontra Eric Snow, Todd MacCulloch, Kevin Ollie i Raja Bell. To chyba najsłabszy punkt obu zespołów. Horry gra w tym play off fatalnie, Shaw przeciętnie, a Madsen pozwala na chwilę odpocząć Shaqowi. Co z drugiej strony? Kontuzjowany Snow, niedoświadczeni Ollie i Bell oraz kanadyjski center, który zostanie rzucony na pożarcie O'Nealowi, gdy Mutombo po kilku minutach będzie miał na koncie trzy faule. Ławkę Sixers może wzmocnić nieco Matt Geiger, ale jest ciągle kontuzjowany. Tak jak Ron Harper z Lakers. Werdykt: remis, w sumie 6:3.

Trenerzy

Phil Jackson kontra Larry Brown. Trener Philadelphii już nieraz w tym play off pokazał, że nie boi się odważnych decyzji i zmian strategii. Jackson ma o siedem tytułów więcej, ale ciągle pozostaje raczej mistrzem znajdowania się we właściwym miejscu we właściwym czasie. Werdykt: przewaga Sixers, w sumie 6:4.

Podsumowanie: lepszy trener niewiele pomoże, gdy na boisku są Kobe Bryant i Shaquille O'Neal. Wystarczy zamknąć oczy i w jakikolwiek sposób wyobrazić sobie, jak przypominający złamaną gałąź Dikembe Mutombo ma powstrzymać Shaquille'a O'Neala? Typ "Gazety": 4:1 dla Lakers. Ale jest duża szansa na pierwsze 4:0 od 1995 roku.