Legia rozmawia z Arturem Wichniarkiem

Łazienkowska 3 to pierwszy adres dla Artura. To jedyny dobry polski klub, w którym nikt się nie kłóci. Ale do jego transferu z Herthy Berlin do Legii jeszcze droga daleka - powiedział wczoraj menedżer zawodnika Andrzej Grajewski, który spotkał się z trenerem Dariuszem Wdowczykiem.
Obaj doskonale znają się z pracy w Widzewie Łódź. - Panowie, jaki Wichniarek? Przyjechałem specjalnie do Darka, żeby powiedzieć mu, dlaczego kiedyś zwolniłem go z Widzewa - śmiał się Grajewski. Szybko jednak dodał, że rozmawiał w sprawie transferu Wichniarka. - Dwa tygodnie temu Andrzej Grajewski zadzwonił do mnie i spytał, czy Legia nie jest zainteresowana transferem Artura - opowiadał Wdowczyk. - A my szukamy dobrych piłkarzy już na rundę wiosenną. A za takiego uważam Wichniarka. Pierwsze rozmowy nie przyniosły żadnych konkretów. Będziemy i jesteśmy w kontakcie.

Wichniarek nie gra w Hercie Berlin od wielu miesięcy. - Nie dlatego, że jest słaby - tłumaczył Grajewski. - Ktoś, kto strzelił ponad 50 bramek w I i II lidze niemieckiej, nie może być kiepski. Jak ktoś się nauczył jeździć na rowerze, to tego nie zapomni. Może tylko wolniej pedałować. Chodzi o układy panujące w zespole z Berlina. Rządzi tam grupa amerykańsko-brazylijska, Artur nie ma szans.

28-letniego napastnika obowiązuje jeszcze półtoraroczny kontrakt z Herthą. - Jest nadzieja, że umowa zostanie rozwiązana. I nie ma na to szans, by Hertha dostała za Artura choćby złotówkę. Bo on przyszedł do Berlina jako wolny zawodnik, z kartą zawodniczą. I na takich samych warunkach będziemy chcieli, żeby odszedł - powiedział Grajewski. - Wiem, że na Łazienkowskiej chcieliby Artura. Gdyby mogli go sprowadzić, wyłożyliby czerwony dywan stąd do Berlina (śmiech). Od strony sportowej jesteśmy więc dogadani, piłeczka jest po stronie Legii.

- Na razie Wichniarek jest zawodnikiem Herthy, nie rozwiązał z nią kontraktu, nie gra w swoim zespole... Temat jest, ale do porozumienia daleko - stwierdził Dariusz Wdowczyk. Grajewski zapewnił, że finansowe żądania Wichniarka nie będą na poziomie Bundesligi. Podobno w Hercie zawodnik zarabia milion euro rocznie. - Nie komentuję tej kwoty, ale zdajemy sobie sprawę, że polskich klubów nie stać na płacenie takich pieniędzy jak w Niemczech. To byłaby niezdrowa sytuacja - stwierdził Grajewski.



Dla "Gazety"

Artur Wichniarek

napastnik Herthy Berlin

Opcje sa różne. Pewne jest jedno. Tak, jak jest teraz, dalej być nie może. Chcemy jak najszybciej rozwiązać tę patową sytuację. Nie mogę w nieskończoność nie grać. A i w klubie nie są zadowoleni z opłacania zawodnika, który nie jest nawet rezerwowym. Najpierw jednak chcę rozwiązać kontrakt, a potem się rozejrzę co i jak. Jedyną opcją, jaka wchodzi w grę, jest rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Na jakich warunkach? To moja prywatna sprawa i nie będę się wypowiadał. Ciężko jednak rozmawiać o przyszłości, skoro niewyjaśniona jest sytuacja obecna. Mam 28 lat i jeszcze parę ładnych goli do strzelenia oraz sporo dobrych meczów do rozegrania. Zobaczymy, w jakim klubie. Opcji jest wiele, Legia to jedna z nich.

Czy Wichnikarek powinien wracać do Polski?