Były trener Anwilu wygrał proces z klubem

Ćwierć miliona złotych więcej musi znaleźć się w aktualnym klubowym budżecie Anwilu Włocławek. Wicemistrzowie Polski mają duży problem - były trener Stevan Tot wygrał proces sądowy i czeka na zwrot wynagrodzenia.
Szkoleniowiec, który objął stanowisko w maju 2001 roku, został zwolniony z włocławskiego klubu przed czterema laty po sensacyjnej porażce z Notecią Inowrocław. Kujawskich działaczy nie powstrzymały zasadny, na jakich zatrudnili bałkańskiego trenera. Tot miał kontrakt obowiązujący do czerwca 2002 roku. W umowie był zapis dotyczący możliwości jego zerwania: gdyby chciał to zrobić klub, w ciągu dwóch tygodni miał zapłacić trenerowi całość sumy, jaką zarobiłby pracując do końca sezonu. Wtedy decyzja o rozwiązaniu umowy z Totem miała kosztować Anwil 60 tys. franków. Włocławianie nie chcieli jednak pogodzić się z warunkami kontraktu i odmówili wypłacenia wynagrodzenia. Tot nie otrzymał należnych mu pieniędzy .

Zdecydował się więc oddać sprawę do sądu w szwajcarskim Lugano. Stało się tak w 2002 roku. - Wiem, że rozprawa będzie długo trwała. Ale ja mam czas. To pieniądze, które mi się należą. Nie mam zamiaru z nich zrezygnować, tylko chcę nadal walczyć. Moim zdaniem kontrakt jest ciągle ważny, a ja powinienem otrzymać należne mi pieniądze. W umowie jasno określone zostało, że wszystkie sporne kwestie dotyczące mojej umowy będą rozpatrywane przez sąd w Lugano. Przykro, że tak kończy się moja przygoda z Włocławkiem, ale nie mam wyjścia - tłumaczył w rozmowie z "Gazetą". Teraz Tot triumfuje. Sąd przyznał mu rację i nakazał oprócz wypłaty ustalonych 60 tys. franków również odsetki. Łącznie przedwczesne rozstanie się ze szkoleniowcem Anwil będzie kosztowało po przeliczeniu waluty według obecnego kursu ok. 260 tys. zł..

Kara mogła być mniejsza, ponieważ Tot proponował ugodę. Liczył, że Anwil zgodzi się spłacić mu 100 tys. zł, a wtedy zrezygnuje z szukania sprawiedliwości w sądzie. Decyzja szefów włocławskiego klubu go zaskoczyła - działacze wicemistrzów Polski nie zgodzili się na takie rozwiązanie. Teraz będą zmuszeni do spłaty zaległości wraz z odsetkami - od decyzji sądu w Lugano nie ma już odwołania. Jeśli klub dobrowolnie nie spłaci zaległości wobec Tota, należności ściągnie komornik. Według nieoficjalnych informacji niektórzy sponsorzy włocławskiego klubu już otrzymali informacje, by swoje wypłaty przekazywali na rzecz Tota. Klub z Włocławka nie chce komentować problemu między Anwilem a Totem.