MŚ 2006 w Niemczech nie dla sędziego z Polski

Żaden polski sędzia piłkarski nie pojedzie na MŚ 2006 do Niemiec. Szanse mają za to Coffi Codja z Beninu i Shamsul Maidin z Singapuru.
FIFA ogłosiła listę 44 sędziów głównych, spośród których w marcu (po zgrupowaniu we Frankfurcie) wybierze 30 do poprowadzenia meczów przyszłorocznych MŚ w Niemczech. Na tej wstępnej liście zabrakło Polaków.

FIFA wybrała 17 sędziów z Europy, siedmiu z Ameryki Południowej, po sześciu z Ameryki Północnej, Afryki i Azji i dwóch ze strefy Australii i Oceanii. Oprócz uznanych nazwisk takich jak Niemiec Markus Merk, Anglik Graham Poll czy Duńczyk Klaus Bo Larsen na liście są też kompletnie anonimowi dla europejskich kibiców sędziowie z Afryki, Azji i Ameryki Północnej.

Dlaczego nie ma Polaków? - Nie ma nas co porównywać do sędziów z Afryki czy Azji. FIFA musi przydzielić im kilka miejsc, bo taką ma politykę, tam ciągle chodzi o promocję futbolu, względy marketingowe. Zastanawiające jest jednak, że wśród Europejczyków jest tylko dwóch przedstawicieli Europy Środkowo-Wschodniej - mówi "Gazecie" Tomasz Mikulski. Chodzi o Słowaka Lubosa Michela i Rosjanina Valentina Ivanova. Dlaczego tylko oni się zakwalifikowali? Zdaniem Mikulskiego nie bez znaczenia jest fakt, że we władzach Komitetu Sędziowskiego FIFA zasiadają z tego regionu właśnie Słowak i Rosjanin. - Nie mówię, że to zdecydowało, ja tylko zauważam fakt - podkreśla polski sędzia. A co z kwalifikacjami sędziów, one się nie liczą? - Odkąd jestem sędzią międzynarodowym, dostaję bardzo dobre oceny, w ciągu ostatnich dwóch lat ani razu nie zszedłem poniżej poziomu 8,5 pkt. Co więcej mogę zrobić? - rozkłada ręce Mikulski. Dodaje, że w Europie poziom wszystkich sędziów z elity jest "w zasadzie tak samo wysoki", a polscy arbitrzy wcale od niego nie odbiegają i nie wiadomo czemu nie dostają się do najważniejszych imprez. - Jesteśmy postrzegani jako sędziowie z kraju, gdzie nie ma porządnych stadionów, gdzie na mecz przychodzi góra 4 tys. ludzi, a nasze zespoły odpadają w pucharach z Valerengą Oslo czy Dinamem Tbilisi - tłumaczy Mikulski.

MŚ w Niemczech będą drugimi z kolei, na których zabraknie głównego arbitra z Polski. Ostatnim polskim sędzią, który prowadził mecz na mistrzostwach jako główny, był w 1998 r. Ryszard Wójcik. Podczas mundialu w Japonii i Korei Płd. asystentem był Maciej Wierzbowski. Wcześniej mecze MŚ prowadzili także Alojzy Jarguz, Michał Listkiewicz i Jacek Pocięgiel.

Dla Gazety Michał Listkiewicz prezes PZPN, były sędzia międzynarodowy

Nie wierzę w lobbing. To takie gadanie polskich sędziów, by znaleźć jakieś usprawiedliwienie. Jeśli jesteś dobry, to dasz radę przebić się do elity i bez pomocy działaczy FIFA. Ani ja, ani Ryszard Wójcik gdy sędziowaliśmy na mistrzostwach, nie potrzebowaliśmy żadnego lobbingu. Tak samo jest np. z Lubosem Michelem, który jest po prostu lepszy od wszystkich polskich arbitrów. Nasi sędziowie nie są jednak słabi, kilku m.in. Grzegorz Gilewski, czy Jacek Granat reprezentuje bardzo wysoki poziom, ale niestety trochę im jeszcze brakuje by dostać się do elity. Zgadzam się jednak, że częściowo odpowiada za to poziom naszej ligi, która jest uważana za średnią, a także pozycja klubów, czy wielkość i standard stadionów. Dlaczego? Bo w Hiszpanii, Włoszech czy Anglii to wszystko jest na bardzo wysokim poziomie i dzięki temu sędziowie co tydzień, a nie od święta, prowadzą bardzo ważne mecze, na wypełnionych po brzegi stadionach i muszą dawać z siebie wszystko. Potem to procentuje na arenie międzynarodowej, bo nie czują presji, a naszych sędziów często zjadają nerwy. Czy w Niemczech zobaczymy polskiego sędziego przynajmniej na linii? Obawiam się, że nie, bo prawdopodobnie asystenci będą dobierani według klucza narodowego. Szkoda, bo co najmniej trzech naszych liniowych reprezentuje najwyższą klasę światową. Rafał Rostkowski, Sławomir Stempniewski i Maciej Wierzbowski spokojnie by sobie na mundialu poradzili.

not. qbi

Jak oceniasz umiejętności polskich sędziów piłkarskich?