Cracovia musi zapłacić byłemu trenerowi!

Trener Robert Mazanek wygrał w sądzie gospodarczym sprawę o zaległe wynagrodzenie, gdy pracował z rezerwami Cracovii. Klub musi mu wypłacić 3 tys. zł.
Mazanek, obecnie trener czwartoligowej Słomniczanki, związany był z Cracovią przez 10 lat. W 1995 rozpoczął pracę z grupą naborową, potem były zajęcia z juniorami i półtoraroczna przerwa na prowadzenie Wawelu Kraków. Wrócił, by zająć się trampkarzami starszymi. Spod jego ręki wyszli m.in. Konrad Cebula, Paweł Szwajdych czy Rafał Grodzicki. W latach 2003-05 prowadził rezerwy "Pasów". - Prowadziłem treningi, a na meczach na ławce trenerskiej zasiadał Robert Jończyk, gdy awansowaliśmy do IV ligi - przypomina Mazanek. - 80 proc. składu tworzyli moi juniorzy, m.in. Piotr Ciągwa, Bartłomiej Biegajło, Gabriel Kolasa czy Jan Zachariasz - dodaje.

W poprzednim sezonie rezerwa nie była rozpieszczana. Z braku pieniędzy trener Mazanek był jednocześnie kierownikiem zespołu, lekarzem i masażystą. Brakowało zawodników do gry. W wyjazdowym meczu w Słomnikach zespół musiał całą drugą połowę grać dziewiątką zawodników (pojechało na to spotkanie tylko 12 zawodników, a na dodatek młodzieżowcy po 45 minutach musieli zejść), a z Fablokiem Chrzanów tylko dziesiątką.

Pożegnanie trenera z Cracovią nie było miłe. Szkoleniowiec nie chce o nim mówić, bo obowiązuje go pięcioletni zakaz wypowiadania się na ten temat. Wiadomo, że na zlecenie trenera Mazanka sprawą zainteresowała się i doprowadziła ją do szczęśliwego zakończenia firma adwokacka.

- Nic nie przegraliśmy, sprawa jest zbyt skomplikowana. Nie widzę tematu, to jedna z tysiąca spraw, jakie są prowadzone - bagatelizuje wiceprezes klubu Jakub Tabisz. - Jeżeli już, to powinien się tym zająć Sąd Polubowny przy PZPN. Wcześniej zapłaciliśmy panu Mazankowi 230 zł i sprawa według nas jest zakończona - kończy Tabisz. A nam zarzucił, że zajęliśmy się sprawą trenera Mazanka z powodu "korzyści finansowych".