Śląsk rozpoczyna rywalizację w Pucharze FIBA Europe

Po rywalizacji w Eurolidze, a ostatnio ULEB Cup, koszykarze Śląska rozpoczynają rywalizację w Pucharze FIBA Europe. - To wciąż szansa na promocję miasta, zespołu i dla samych zawodników - uważa trener Tomasz Jankowski. Dziś mecz z holenderskim MPC Capitals
- Chcielibyśmy osiągnąć w tych rozgrywkach jak najwięcej, a najbliższy cel to wyjście z grupy - mówi Jankowski. Aby to osiągnąć, wrocławianie poza teoretycznie najsłabszymi w grupie holendrami muszą wyeliminować albo wicemistrza Grecji Maroussi Ateny, albo wicemistrza Izraela Hapoel Tel Awiw. Do dalszych gier (również w czterozespołowych grupach) awansują bowiem dwa najlepsze zespoły.

- Oba zespoły są bardzo mocne. To czołowe drużyny w silnych i dobrze zorganizowanych ligach, lepszych od naszej. O Hapoelu na razie niewiele wiemy, ale Maroussi już na początku sezonu jest w dobrej formie. Już awansowali do finału Pucharu Grecji. Bardzo silny zespół - ocenia Jankowski. - Najpierw jednak musimy ograć Holendrów.

Problem w tym, że MPC Capitals Groningen to dla wrocławian zespół dość anonimowy. W ubiegłym sezonie odpadł w ćwierćfinale play off, a ten sezon rozpoczął słabo - dwa zwycięstwa w pięciu meczach.

- Nie wiemy nic - przyznaje Jankowski. - Powtarza się sytuacja z początku rozgrywek ligowych. Teraz również nie mamy przede wszystkim kaset z nagranymi spotkaniami. Nie wiemy, jak gra ten zespół, co sobą prezentuje. Mamy jedynie skład ze statystykami, wiemy, kto jak grał wcześniej. I to wszystko. Ta sytuacja mocno utrudnia nam przygotowania. Trzeba jednak pamiętać, że to czołowy zespół swojej ligi, która może nie jest mocna, ale w tej drużynie gra wielu obcokrajowców i dwóch ważnych reprezentantów Holandii. A przecież Holandia ostatnio pokonała Polskę, i to wysoko. To nie jest zatem słaby zespół. Uważam, że w Polsce może nie byłby w czołówce, ale mógłby namieszać.

W Pucharze FIBA wrocławianie w najgorszym wypadku będą występować do końca listopada. W najlepszym udział w tych rozgrywkach może kolidować z meczami ligowymi aż do wiosny. Czy wrocławian stać na to, aby łączyć występy na dwóch frontach? Przez to np. w tym tygodniu rozegra kolejny mecz już w czwartek, ale za to następny wyjazdowy z Polpakiem Świecie został przełożony na 14 grudnia. Rozgrywanie kilku spotkań w krótki okresie, a do tego męczące podróże mogą się odbić na formie zespołu.

- To nie powinno mieć nic wspólnego. Wiedzieliśmy od dawna, że będziemy grali w pucharze, że będą podróże, zatem przemęczenie tymi rozgrywkami nie może być żadnym usprawiedliwieniem. Mieliśmy czas, aby się do tego przygotować, dlatego nie ma co narzekać - zaznacza Jankowski. - Wrocław jest przyzwyczajony do spotkań w europejskich pucharach, są spore tradycje. Rozumiem, że ludzie narzekają, bo to trzeci co do ważności puchar w Europie po Eurolidze i ULEB Cup. To jednak również daje możliwości promocji dla miasta, zespołu, a także zawodników. W składzie mamy wielu młodych koszykarzy i dla nich możliwość ogrania się na parkietach europejskich powinna być korzystna. Widzę więcej pozytywów występu w tych rozgrywkach.

Wrocławianie wystąpią dziś najprawdopodobniej w najsilniejszym składzie. Jedyna niewiadoma to Robert Skibniewski, który z powodu kontuzji opuścił ostatni mecz w Słupsku. Wczoraj już trenował, po wieczornych zajęciach miała zostać podjęta decyzja, czy zagra.

Bilety na spotkanie kosztują 15, 25 i 35 złotych. Początek meczu o godz. 18. Bezpośrednia relacja na Polsat Sport Ekstra (dostępny jedynie na platformie Polsatu).

Pytanie do Waldemara Łuczaka: Czy opłaca się grać w Pucharze FIBA Europe?

Waldemar Łuczak, dyrektor ds. sportowych Śląska: - Pozafinansowo się opłaca, finansowo nie. Śląsk zawsze bowiem grał w europejskich pucharach i powinien nadal w nich występować. Oczywiście to nie Euroliga, nawet nie ULEB Cup, ale trzeba zrozumieć, że każdy klub może mieć słabszy okres, nie zawsze musi grać wśród najlepszych. Zresztą Puchar FIBA Europe nie jest taki słaby, jak się powszechnie uważa. Gra tam kilka wartościowych drużyn, jak chociażby Hapoel Tel Awiw czy Maroussi Ateny w naszej grupie. To uznane firmy, które występowały już w lepszych rozgrywkach. Uważam, że nasz start w tych rozgrywkach to będzie dobra promocja polskiej koszykówki w Europie.

Finansowo na pewno jednak na tym nie zarobimy. Są spore koszty, opłaty rejestracyjne, za sędziów, a jedyne wpływy, jakie możemy osiągnąć, to ewentualnie z biletów. Z praw do transmisji telewizyjnych już nie, choć oczywiście dobrze, że Polsat będzie te spotkania pokazywał. To nie ma bezpośredniego przełożenia na finanse, ale być może dzięki temu reklamodawcy chętniej będą chcieli się pokazać w sytuacji, gdy mecz będzie pokazany w telewizji. W Pucharze ULEB koszty organizacji spotkań były podobne, tam jedynie nie było chyba opłat za sam udział w rozgrywkach.

Czy zatem opłaca się nam awansować? To się zawsze opłaca. Będziemy chcieli dojść jak najdalej w tych rozgrywkach.



O RETY, BILETY!

Dla czytelników "Gazety Wyborczej" mamy 10 biletów na dzisiejszy mecz koszykarzy Śląska z MPC Capitals. Aby wygrać jeden z nich, należy wysłać SMS we wtorek o godz. 13 na numer 71007 o treści: KONKURS KOSZ Imie Nazwisko (przykład: KONKURS KOSZ Jan Nowak). Wygrywa 10 pierwszych osób. Zwycięzców poinformujemy SMS-em. Koszt połączenia to 1,22 z VAT.