Groclin napędził Lens strachu ale odpadł

Sensacji w Grodzisku nie było - Groclin stracił w rewanżu z francuskim Lens cztery gole - zbyt wiele, by sprawić niespodziankę. Ale z pucharami pożegnał się godnie: po słabej pierwszej połowie w drugiej napędził Francuzom stracha.
Porażki polskich drużyn w Pucharze UEFA - zdjęcia

Niespełna pół godziny trwały złudzenia piłkarzy Groclinu na to, że - tak jak dwa lata temu - mogą wyrzucić z Pucharu UEFA znaną futbolową firmę. Powtórki z Herthy Berlin i Manchesteru City jednak nie było. A myśli o sprawieniu sensacji wybił piłkarzom z Grodziska Aruna Dindane - ten sam zwinny i niesłychanie szybki napastnik, który również dwa lata temu gnębił obrońców Wisły Kraków. Zawodnik z Wybrzeża Kości Słoniowej grał wówczas w Anderlechcie Bruksela, który wyeliminował Polaków z Ligi Mistrzów.

Dindane wypracował pierwszą bramkę w Grodzisku w 23. min. Zagrał piłkę przed bramkę tak, że rozpędzony Daniel Cousin nie miał problemów by trafić do siatki. Sześć minut później sam wykończył akcję Kameruńczyka Benoita Assou-Ekoto, też uderzał z bliska. I losy awansu do fazy grupowej Pucharu UEFA, o której marzyli zdobywcy Pucharu Polski, były rozstrzygnięte. Grodziszczanie potrzebowali bowiem do tego trzech goli, ale przed przerwą nie oddali nawet celnego strzału na bramkę. O wiele bliżej kolejnego gola byli za to Francuzi.

Runęły niemal wszystkie przedmeczowe założenia. - Musimy przetrzymać pół godziny, bo wtedy Lens jest najgroźniejsze - mówił trener Duszan Radolsky, gdy jego piłkarze wychodzili na rozgrzewkę. Zaczynało wtedy kropić. Gdy sędzia gwizdnął po raz pierwszy, z granatowego nieba ruszyła prawdziwa ulewa. To były warunki, o które modlili się grodziszczanie. Na śliskiej murawie miało być im łatwiej wybijać rywali z rytmu. Nie było na to szans, bo silni, szybcy i świetni technicznie rywale często nie dawali się nawet dogonić Polakom. Próbował Rafał Lasocki, biegł za Dindane kilkanaście metrów, łapał go, szarpał za koszulkę, a ten i tak się nie przewrócił. Polak dostał za to żółtą kartkę. Zespół Lens był poza zasięgiem.

Wyniku wywalczonego po heroicznym boju we Francji nie dało się obronić także dlatego, że Radolsky nie miał żadnego piłkarza, który mógłby przetrzymać piłkę w środku boiska dłużej niż chwilę. Ten, który miał to robić, Michał Goliński, uległ przy przewadze fizycznej olbrzymiego Alou Diarry.

To różni właśnie obecny zespół Groclinu od tego sprzed dwóch lat. Wówczas nie brakowało zawodników, którym można było oddać piłkę, bez obaw, że za chwilę ją stracą - Sebastian Mila, Tomasz Wieszczycki, Ivica Kriżanac. W środku był spec od rozbijania ataków rywala - Radosław Sobolewski, a z przodu para Grzegorz Rasiak i Andrzej Niedzielan - wówczas duet reprezentacyjny. Z tamtej ekipy Radolsky miał w czwartek do dyspozycji tylko Piotra Piechniaka i Lumira Sedlacka, a obaj i tak nie byli i nie są pierwszoplanowymi graczami Grodziska. Choć z drugiej strony czeski pomocnik zdobył w czwartek pierwszego gola, a drugiego wypracował.

Po przerwie Dyskobolia walczyła już tylko o to, by godnie pożegnać się z pucharami. Strzelić choćby gola, ba - uderzyć celnie na bramkę. Zanim jednak gospodarzom się to udało, w 54. min Lens wyprowadziło znakomity kontratak. Cousin uderzył z powietrza, a Przyrowski wpadł z piłką do siatki. Dopiero na tego gola grodziszczanom udało się odpowiedzieć trafieniem z rzutu karnego. Wydawało się, ze to będzie to tylko honorowe trafienie, ale wicemistrzowie Polski postawili wszystko na jedną kartę. W ostatnim kwadransie bronili się skąpymi siłami, a wszystko co mogli rzucili do ataku. Zdobyli drugiego gola, a mogli i kolejne! Zmoczona i przemarznięta publiczność wreszcie oglądała ładne akcje grodziszczan. I strzały - po uderzeniu Mico Vranjesa Yohan Demont wybił piłkę z linii bramkowej, Bartosz Ślusarski z Tiborem Sabo w zamieszaniu omal nie kopnęli piłki do bramki, a Charles Itandje piękną robinsonadą wybił piłkę spod poprzeczki po uderzeniu Sedlacka z wolnego. Trzeci gol mógł bowiem wprowadzić nerwowość, a każda kolejna bramka premiowała awansem Polaków. Trener Lens Francis Gillot raz po raz wybiegał wściekły ze swojego boksu i krzyczał na swoich piłkarzy. Uspokoił się dopiero wtedy, gdy już w doliczonym czasie Yohan Lachor przymierzył z rzutu wolnego i zdobył czwartego gola dla Lens.

Dyskobolia Grodzisk - RC Lens 2:4 (0:2)

Strzelcy bramek:

Dyskobolia: Sedlacek (57., z rzutu karnego po zagraniu ręką Diarry), Sablik (79., głową po podaniu Sedlacka)

Lens: Cousin (23., po podaniu Dindane), Dindane (30., asysta Assou-Ekotto), Cousin (54., po podaniu Thomerta), Lachor (90.+1 z wolnego po faulu Sninskiego na Keicie)

Składy drużyn:

Dyskobolia: Przyrowski - Sokołowski, Sablik Ż , Lasocki Ż , Vranjes - Kumbev (73. Sabo) - Piechniak (60. Sikora), Rocki, Goliński (83. Sninsky), Sedlacek - Ślusarski.

RC Lens: Itandje - Demont (83. Barul), Coulibaly, Hilton, Assou-Ekotto - Diarra Ż , Keita - Dindane, Thomert - Cousin (60. Lachor), Jussie Ż (77. Carriere).

Sędziował Kristinn Jakobsson z Islandii.

Widzów 4 tys (40 kibiców Lens)

Pierwszy mecz 1:1; Awans - Lens.



Dyskobolia-Lens
18strzały20
9strzały celne12
0słupki i poprzeczki1
13rzuty rożne4
17faule14
5spalone6
Jak oceniasz występ Groclinu?