Wisła czeka na cud, Groclin na sensację

Dziś Groclin i Wisła walczą o fazę grupową Pucharu UEFA. Zespół z Grodziska będzie bronił wyniku 1:1 z Lens (transmisja od 18.30 w Eurosporcie). W Krakowie liczą na cud, odrobienie trzech goli z Vitorią Guimaraes (transmisja w TVP 2 od 20.30).
Cud, czyli powtórkę z meczu z Realem Saragossa, gdy w drugiej połowie rewanżu wiślacy strzelili cztery gole. - Często to wspominamy. Mija właśnie piąta rocznica - mówi Tomasz Kulawik, dziś drugi trener Wisły, wtedy kapitan drużyny.

- Po ligowym meczu z Lechem jestem spokojny o zwycięstwo, ale nie o awans. Stratę 0:3 odrabia się rzadko, jednak stać nas na to - uważa dyrektor sportowy Wisły Grzgorz Mielcarski.

Trener Engel i piłkarze walczą o byt. Wisły nie stać na trzeci z rzędu rok wpadek w Pucharze UEFA. Tele-Fonika wydaje 25 mln zł rocznie na budowę zespołu nie tylko po to, aby bił rywali w ubogiej polskiej lidze.

- Valerenga, Dinamo Tbilisi, a teraz do przerwy Vitoria - wszystkie te klęski w Pucharze UEFA biorą się z tego, że zespół nie może się pozbierać po odpadnięciu w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, na którą w Krakowie wszyscy tak bardzo czekają - uważa Mielcarski.

Co się stanie, jeśli wiślacy znowu odpadną z I rundy Pucharu UEFA? Na pewno nie będą mieli żadnych szans na rozstawienie w III rundzie przyszłorocznych eliminacji do LM. Właściciel klubu Bogusław Cupiał nie wyrzuci z pracy Jerzego Engela, ale wiadomo, że został zatrudniony w Krakowie dla sukcesów w pucharach.

- Czy walczymy o byt? Tak, ale o europejski byt - twierdzi trener. - Proszę pamiętać, że nasza drużyna jest w przebudowie. Inne zespoły - jak Legia - obiecują sukcesy w perspektywie trzech lat. My się od nich różnimy tym, że od razu wygrywamy w lidze. Ale optymalnie byłoby, gdyby udało się awansować do fazy grupowej Pucharu UEFA.

- Jeśli wolą walki, zaangażowaniem dorównamy Vitorii, to pod względem umiejętności piłkarskich ją przewyższymy - mówi Mielcarski, który mówił jednak to samo przed pierwszym meczem - przegranym 0:3.

Do zespołu wracają kadrowicze Sobolewski i Kłos, którzy nie grali w Guimaraes. Ale Paweł Brożek po naderwaniu przyczepu mięśnia brzucha trenował wczoraj po otrzymaniu zastrzyku znieczulającego. - Nie pomogło. Boli pod żebrem, jak robię głębszy oddech - mówił. - Ale nie poddaję się. Cała nadzieja w Harrym z Tybetu - śmieje się Brożek, mając na myśli bioenergoterapeutę Tadeusza Ceglińskiego, do którego Engel zabrał wczoraj swój zespół. W tyskim ośrodku wiślacy naładowali się pozytywną energią w czakramie w Komnacie Ozyrysa.

Klub zadbał o doping. Bilety (od 10 do 35 zł) są tańsze niż na mecze ligowe. Vitoria przyleciała do Krakowa wczoraj o 13.30. Przed godz. 20 trenowała na stadionie Wisły. Trener Jaime Pacheco ma również kłopoty kadrowe. Do Polski nie zabrał obrońcy Brazylijczyka Clebera. Mało prawdopodobne jest też, by zagrał środkowy pomocnik Flavio Mrelez.

Prawdopodobne składy

WISŁA: Majdan - Baszczyński, Kłos, Głowacki, Dudka - Penksa, Cantoro, Sobolewski, Zieńczuk - Kuźba (Paweł Brożek), Kryszałowicz.

VITORIA: Paiva - Mario Sergio, Geromel, Dragoner, Rogerio Matias - Svard, Benachour, Dario, Targino, Neca - Saganowski.



Groclin ćwiczy karne

Śliska murawa ma być sprzymierzeńcem Groclinu, który chce wyeliminować francuski Lens, tak jak dwa lata temu wyrzucała z pucharów słynne Herthę Berlin i Manchester City. Groclin znów występuje w roli Kopciuszka, ale przyjdzie mu walczyć z zespołem mocniejszym niż wspomniane, które dwa lata temu żegnały się z pucharami w malutkim wielkopolskim miasteczku. Niemcy przyjechali wówczas jako przedostatni zespół Bundesligi, a do końca sezonu bili się o utrzymanie w niej. Inaczej było z Anglikami, którzy przeciwko Groclinowi grali jako siódmy zespół Premiership, ale po odpadnięciu z pucharów popadli w tarapaty i skończyli sezon na 16. miejscu.

Lens nie grozi taki scenariusz. Na początku rozgrywek był w czołówce, teraz po kilku remisach spadł na siódmą pozycję. - Lens ma jeden z najwyższych budżetów w lidze. W sezonie, na który przypada jubileusz stulecia powstania klubu, mają ciśnienie na wynik - tłumaczy Tomasz Smokowski, komentator telewizji Canal+, specjalista od ligi francuskiej. - Faworytem do awansu są Francuzi, bo gdyby obie drużyny rywalizowały w lidze, Lens byłby wyżej w tabeli. Ale Groclin ma dobry wynik z pierwszego meczu i od sprawienia niespodzianki dzieli go tylko 90 min.

Piłkarze Groclinu będą dziś bronić korzystnego remisu 1:1. Awans do dalszej rundy da im nawet wynik bezbramkowy. Osiągnięcie tego wyniku ma ułatwić powrót do zdrowia Michała Golińskiego, który ma uporządkować grę w środku boiska.

Najważniejsza będzie jednak postawa defensywy. Zostanie do niej oddelegowanych przynajmniej pięciu zawodników: prawdopodobnie Marek Sokołowski, Mico Vranjes, Rafał Lasocki, Pance Kumbev i Radim Sablik. Jeśli spiszą się, jak należy, i nie dopuszczą do straty gola, sensacja stanie się faktem. Francuzi w nią nie wierzą. Przyjechali do Grodziska wczesnym popołudniem. Zajęli cały hotel na stadionie Groclinu, zjedli posiłki według menu, które wybrali długo przed wyprawą do Polski. A potrawy były wykwintne, m.in. ryba sola z grilla.

Przed treningiem spali i nikt nie mógł się do nich dodzwonić, bo recepcjonistki miały zakaz łączenia rozmów do pokojów piłkarzy. Są pewni swego przed rewanżem. - W pierwszym meczu mieliśmy wiele okazji bramkowych, więc jestem optymistą. Liczę, że w tej edycji Pucharu UEFA zagramy jeszcze na swoim stadionie - mówi czarnoskóry pomocnik Alou Diarra. - Groclin to drużyna solidna w obronie, ma dwóch napastników, którzy są groźni w kontratakach. W pierwszym meczu nas zaskoczyli i zapłaciliśmy za to golem. Teraz nie możemy wyprawiać takich rzeczy w obronie - dodał kapitan Lens.

Napastnik Francuzów Daniel Cousin, który dwa tygodnie temu zmarnował kilka okazji bramkowych, także zapowiada awans. - Do Polski przyleciało 17 wojowników Lens, którzy będą walczyć o awans. Groclin to nie jest jakaś wielka drużyna. Są agresywni, bardzo agresywni. Strzelili nam gola, ale to był efekt naszej dekoncentracji - uważa Cousin.

Butne wypowiedzi Francuzów mobilizują grodziszczan. - Dwa tygodnie temu troszkę nas zlekceważyli i widać, że ten remis niewiele ich nauczył. Nadal mówią, że jesteśmy słabi i sobie z nami poradzą. Zobaczymy, jutro boisko wszystko zweryfikuje - mówi napastnik Groclinu Adrian Sikora.

Co do boiska... - Na mokrej nawierzchni łatwiej się bronić, ale z drugiej strony to Francuzi są lepsi technicznie i nawet w trudniejszych warunkach lepiej opanują piłkę - analizuje Radolsky.

Aby utrzeć nosa Francuzom, grodziszczanie muszą uważać przede wszystkim przy stałych fragmentach gry. - Nie chcemy być jak Wisła Kraków, która przegrała Ligę Mistrzów przez złe krycie w takich sytuacjach. Dlatego ostatnie treningi poświęciliśmy właśnie na stałe fragmenty gry. Mamy swój sposób, ale Francuzi są wysocy, przewyższają nas, dlatego mamy nie faulować nawet 30-40 metrów od swojej bramki - mówi bramkarz Sebastian Przyrowski.

Reprezentacyjny bramkarz zdradził, że Groclin ćwiczył w tym tygodniu rzuty karne. - Chcielibyśmy jednak, by było 0:0 albo inny wynik korzystny dla nas - mówi Przyrowski, który słynie z tego, że dobrze broni strzały z 11 metrów.

Prawdopodobne składy

Groclin: Przyrowski - Sokołowski, Sablik, Kumbev, Vranjes - Lasocki - Piechniak, Goliński, Rocki, Sedlacek - Ślusarski.

Lens: Itandje - Demont, Coulibaly, Hilton, Assou Ekoto - Jussie, Diarra, Keita, Carriere - Cousin, Dindane.