Angielski szczyt w Lidze Mistrzów

Pokonamy Chelsea nie dlatego, że zdobyliśmy Puchar Europy, ale dlatego, że wiemy, jak z nimi grać - mówi napastnik Liverpoolu Fernando Morientes. - Jestem w Chelsea, by wygrać wszystkie tytuły - odpowiada mu Argentyńczyk Hernan Crespo.
To będzie już piąte spotkanie obu zespołów w tym roku. Dwa razy wygrywała Chelsea, raz był remis, raz lepszy okazał się Liverpool. Właśnie to zwycięstwo "The Reds" bardzo boli piłkarzy i kibiców londyńczyków. 3 maja na Anfield Road Luis Garcia strzelił na bramkę Petra Cecha. Słowacki arbiter Lubos Michel uznał gola, choć - jak się później okazało - piłka nie minęła linii bramkowej. To dało Liverpoolowi wygraną i awans do finału Ligi Mistrzów. Środowy mecz ma być pierwszą okazją do rewanżu za majowy półfinał (kolejna już w niedzielę, ale już w lidze i także w Liverpoolu).

Patrząc tylko na ligę angielską, zdecydowanym faworytem jest Chelsea. Dopiero w ostatni weekend straciła pierwszego gola w tym sezonie. Nie zmieniło to jednak sytuacji w tabeli, bowiem dwa gole Aston Villi strzelił Frank Lampard, zapewniając swojej drużynie kolejne do kompletu zwycięstwo.

Liverpool zajmuje dopiero 13. miejsce, tracąc do lidera aż 14 punktów. Podopieczni Rafaela Beniteza rozegrali co prawda o dwa mecze mniej, ale ciężko będzie im włączyć się do walki o tytuł.

Rewelacyjny start londyńczyków sprawił, że apetyty piłkarzy José Mourinho ciągle rosną. Frank Lampard oznajmił niedawno, że jego drużyna jest w stanie pobić należący do Arsenalu rekord 49 meczów bez porażki w Premier League. Pod wodzą portugalskiego szkoleniowca Chelsea rozegrała 66 spotkań i tylko sześć z nich przegrała. Kibice Liverpoolu pocieszają się tym, że aż cztery z tych sześciu porażek miały miejsce w wyjazdowych spotkaniach Ligi Mistrzów. Nadzieję w serca kibiców i piłkarzy Liverpoolu stara się wlać trener Benitez. - Wygraliśmy z nimi raz, możemy zrobić to ponownie. Oczywiście Chelsea jest dużo lepszą drużyną aniżeli w poprzednim sezonie. Nie martwi nas to, ponieważ sami również się wzmocniliśmy - mówi hiszpański szkoleniowiec.

Na korzyść piłkarzy Beniteza przemawia także wygrana 2:1 w pierwszej kolejce LM na trudnym terenie w Sevilli, z Betisem. Chelsea natomiast dwa tygodnie temu wymęczyła jednobramkowe zwycięstwo z Anderlechtem.

Dodatkowo zmotywowany na środowe spotkanie będzie na pewno Hernan Crespo. Argentyński napastnik w zeszłym sezonie wypożyczony był do AC Milan i mimo że strzelił dwa gole w finale Ligi Mistrzów, Puchar pojechał do Liverpoolu. - Zrobiłem wszystko, by wyrzucić to wydarzenie z mojej pamięci, ale się nie udało. Samo wspomnienie tego meczu doprowadza mnie do szaleństwa. Za każdym razem, kiedy włączam telewizor, widzę w nim unoszącego trofeum Stevena Gerrarda. Czuje się, jakby ktoś kolejny raz wbijał mi nóż - przyznał Crespo.

Beckham po hiszpańsku

- To jest dla nas klucz do awansu. Musimy wygrać, byle jak, może być nawet brzydko, byle byśmy zdobyli te trzy punkty - mówi Vanderlei Luxemburgo przed meczem Realu Madryt z Olympiakosem Pireus.

"Wraca Rivaldo" - informuje wczoraj prasa w Hiszpanii, przypominając, ile kłopotów sprawiał on Realowi jako piłkarz Barcelony. - To wciąż wielki gracz, który w każdej chwili może rozstrzygnąć mecz - chwali Luxemburgo. Starcie na Santiago Bernabeu jest dla obu drużyn okazją do rehabilitacji - Real skompromitował się w pierwszej kolejce, przegrywając w Lyonie 0:3, Olympiakos spisał się jeszcze gorzej, ulegając u siebie Rosenborgowi Trondheim 1:3. Zaraz po meczu z mistrzem Francji Raul powiedział, że sprawą kluczową dla królewskich jest wygranie trzech meczów u siebie. - To nam da awans - dodał kapitan. Jeśli o awansie marzy mistrz Grecji, nie może przegrać. Niemożliwy jest więc wynik, który zadowalałby jednych i drugich.

Real zagra bez Ronaldo, ukaranego za kartki i bez Zidane'a, który co prawda wyleczył kontuzję mięśni, ale Luxemburgo jeszcze z niego nie skorzysta. Wystawi na pewno Gutiego, który w dwóch ostatnich meczach ligowych był najlepszym graczem zespołu. - Jego obecność na boisku, bardzo mi pomaga - mówi Beckham. Anglik dodaje, że Guti jest piłkarzem, który jak nikt rozumie filozofię gry królewskich polegającą - według Beckhama - na jak najdłuższym utrzymywaniu się przy piłce.

Luxemburgo wie, że Real skazany jest na atak pozycyjny, który rywal przyjmie z zadowoleniem, szukając okazji do kontry. Tu kluczowy dla Olympiakosu ma być właśnie Rivaldo.

Kara dla Ronaldo sprawi, że Robinho pojawi się w pierwszym składzie. To on uchodzi za inicjatora "brazylijskiej akcji cieszynkowej", która zbulwersowała wielu fanów w Hiszpanii. Zachowanie tria Ronaldo - Robinho - Roberto Carlos (po golach tego pierwszego z Alaves w ostatnią niedzielę wykonali taniec karalucha) spowodowała, że prezes rywali Dmitry Piterman nazwał ich pajacami. Według dziennika "AS" prezes Florentino Perez zakazał swoim graczom takich ekstrawagancji, bo prowokują one kibiców przeciwnika, ale podobno oni sami przygotowali już następną niespodziankę. "Marca" dodaje, że w spotkaniu z Olympiakosem przy cieszynce Ronaldo może zastąpić inny Brazylijczyk Julio Baptista. Byle było co świętować.

W klubie z Madrytu wrócił optymizm. Po fatalnym początku sezonu: trzech kolejnych porażkach (dwóch w lidze i jednej w Champions League) drużyna odzyskała równowagę. Sześć punktów zdobytych w ostatnich dwóch kolejkach sprawiło, że Real awansował w Primera Division na trzecie miejsce. I to jest, zdaniem Beckhama, gwarancja, że dziś w meczu kluczowym w Champions League Real wygra i wróci do równowagi zupełnie. Po raz pierwszy przed meczem z Olympiakosem konferencja prasowa z Beckhamem odbyła się tylko i wyłącznie po hiszpańsku. - Obiecałem kibicom, że nauczę się hiszpańskiego, i tego dokonam - mówił Anglik zadowolony z komplementów dziennikarzy. Uczy się zaledwie dwa lata. - I cały czas coś mi przeszkadza, a to mecze, a to treningi. Mam mało czasu - powiedział. Dodał, że rozpoczął już rozmowy o przedłużeniu kontraktu z Realem, bo on i jego rodzina są w Madrycie szczęśliwi. - Jedyny problem to tych trzech paparazzich, których obiektywy wycelowane są w mój dom 24 godziny na dobę - zakończył.

Dziś w Lidze Mistrzów

Grupa E: Schalke 04 Gelsenkirchen - AC Milan, Fenerbahce Stambuł - PSV Eindhoven. Grupa F: Rosenborg Trondheim - Olympique Lyon, Real Madryt - Olympiakos Pireus. Grupa G: FC Liverpool - Chelsea Londyn , Anderlecht Bruksela - Betis Sevilla. Grupa H: Inter Mediolan - Glasgow Rangers, FC Porto - Artmedia Petrżalka.

W telewizji

Liverpool - Chelsea (na żywo: TVP 2 i Polsat Sport, 20.30), skróty (Polsat Sport, 22.55 i TVP 1, 23.30). Retransmisje w Polsacie Sport (Manchester Utd. - Benfica, 10.35; Juventus - Rapid, 14.10; Ajax - Arsenal, 16; Barcelona - Udinese, 18; Inter - Rangers, 0.10).

Jakim wynikiem zakończy się mecz Liverpool - Chelsea?