Groclin i Wisła przed meczami w Pucharze UEFA

Niemal w pełnym składzie zagra czwartkowy rewanż z Lens Groclin Grodzisk Wlkp. I wystarczy mu 0:0. Wisła musi wygrać z Vitorią czterema golami. - Będzie piękna niespodzianka - obiecuje pomocnik Mauro Cantoro. Z kontuzją mięśni brzucha zmaga się Paweł Brożek.
W bardzo osłabionym składzie w Lens Groclin zremisował 1:1. Jego francuski rywal zremisował pięć ostatnich spotkań ligowych - m.in. z mistrzem kraju Olympique Lyon. To jedyny wartościowy wynik drużyny François Gillota. Nie zmienia to jednak znacząco sytuacji Groclinu. - Jeśli wywalczymy awans, to głównie dzięki grze obronnej - uważa trener Duszan Radolsky.

We Francji wystawił on do gry sześciu obrońców, bo sytuacja kadrowa zdobywców PP była fatalna. Teraz będą mogli zagrać: środkowy pomocnik Michał Goliński, Macedończyk Pance Kumbev i Czech Radim Sablik. Do optymalnego składu Dyskobolii brakuje tylko Marcina Zająca, który nie gra od pięciu miesięcy. Wróci za miesiąc na fazę grupową Pucharu UEFA - o ile koledzy awansują. O ten awans bić się będą z jednym wysuniętym napastnikiem - Bartoszem Ślusarskim. W meczu z Cracovią opuścił boisko, kulejąc, ale... - Lekarze mówią, że wszystko będzie dobrze - twierdzi Ślusarski. - Dostałem w mięsień nad kolanem. Noga spuchła, ale przechodzę zabiegi. Drugi grodziski napastnik Piotr Rocki zostanie ustawiony w drugiej linii i wraz z Golińskim będą walczyć z silnymi, wysokimi pomocnikami Lens.

Ta walka zapowiada się pasjonująco. - Zainteresowanie meczem jest ogromne. Na pewno będzie komplet - zapewnia rzecznik prasowy grodziskiego klubu Jerzy Pięta. Groclin rozpoczął w poniedziałek sprzedaż biletów (kosztują od 20 do 100 zł) i już się martwi, że stadion może pomieścić tylko 6 tys. widzów.

- Zobaczycie, odrobimy tą stratę i będzie piękna niespodzianka - obiecuje Mauro Cantoro przed rewanżowym spotkaniem I rundy z Vitorią Guimaraes (z Markiem Saganowskim w składzie), z którą przed dwoma tygodniami po fatalnym występie Wisła przegrała 0:3. W sobotę w meczu z Lechem krakowianie pokazali, że potrafią wygrywać różnicą nawet czterech goli (5:1).

Brożek wierzy w awans

Michał Białoński: Strzelił Pan trzy gole Lechowi i od razu dostał powołanie do kadry.

Paweł Brożek: Mam nadzieję, że zagoszczę w kadrze Pawła Janasa na dłużej. Poprzednio, mimo że strzeliłem bramkę Meksykowi, nie dostawałem powołań. Teraz wszystko w moich rękach. Jak będę w formie, to trener będzie brał mnie pod uwagę przy kolejnych powołaniach. Jeśli dam plamę, to sam się wyeliminuję.

W spotkaniu z Lechem doznał Pan kontuzji mięśni brzucha.

- Właśnie zrobiłem USG. Mam naderwany przyczep mięśnia skośnego brzucha. Ból jest coraz większy. We wtorek się okaże, czy będę mógł grać.

Rośnie presja przed rewanżem z Vitorią?

- Coraz więcej myślę o tym meczu. Mam nadzieję i wierzę, że wygramy wysoko. Jesteśmy dobrze przygotowani. Powinniśmy wytrzymać fizycznie. O kwestie techniczno-taktyczne jestem spokojny. Najważniejsze będzie narzucenie swojego tempa gry, Portugalczycy raczej go nie wytrzymają.

Po meczu z Lechem mówił Pan, że o wysokie zwycięstwo z Vitorią będzie trudniej, bo rywale nie odkryją się nawet po stracie dwóch goli.

- Mimo tego nasza taktyka będzie prosta. Od samego początku będziemy siedzieć na nich. Innego wyjścia nie ma.

Gdy rywal broni się we własnym polu karnym, trzeba strzelać z dystansu. A w Wiśle z tym jest kiepsko. Tylko Radosław Sobolewski strzelił zza pola karnego w Atenach.

- Nie pada więcej takich bramek, bo nie podejmujemy prób. Stawiamy na koronkowo rozegrane akcje. Daje to niezły skutek. Z czasem Wisła będzie strzelać gole także z dystansu.

Z uporem maniaka dajecie sobie strzelać bramki po stałych fragmentach gry!

- Z Vitorią stać nas na zwycięstwo do zera. Postaramy się nie dopuszczać do groźnych sytuacji. W Guimaraes nie grali Tomek Kłos i Radek Sobolewski. Ich powrót sprawi, że w obronie będziemy grać konsekwentniej.

pele, Poznań

Czy Groclin i Wisła awansują do rundy grupowej Pucharu UEFA?