Lozano na dywaniku w PZPS

Ponad godzinę trener polskich siatkarzy tłumaczył się wczoraj swoim szefom z kontrowersyjnych wypowiedzi i zapewniał, że przyszłość wiąże z naszą reprezentacją
To pierwsze spotkanie działaczy z Raulem Lozano po Mistrzostwach Europy, w których Polska zajęła piąte miejsce. - O wynikach reprezentacji nie będziemy wspominać - mówił tuż przed spotkaniem wiceprezes PZPS Bogusław Adamski. - To, o czym będziemy rozmawiać? O wielu rzeczach. Nie ma w tym żadnej sensacji. W każdej firmie przełożeni spotykają się z pracownikami.

Jednak Lozano miał się z czego tłumaczyć. Przede wszystkim z wywiadu, jakiego udzielił włoskiej prasie. Stwierdził w nim, że nie wie, czy wypełni do końca kontrakt, ponieważ ma propozycje z włoskich klubów. Na konferencji prasowej po ostatnim meczu w Rzymie stwierdził też, że wyjeżdża do Argentyny na 45 dni. Oznaczałoby to, że wróci do Polski już po inauguracji rozgrywek ligowych.

Dywanik u prezesa Mirosława Przedpełskiego i Adamskiego trwał ponad godzinę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Lozano opowiadał o swoich planach na najbliższe miesiące, działacze zaś przedstawili swoje pomysły na współpracę selekcjonera z polskimi szkoleniowcami. Szefowie PZPS zgodzili się na wyjazd Argentyńczyka do ojczyzny, ale nie na 45 dni, tylko najwyżej miesiąc. W sprawie kontraktu Lozano zdementował cytaty z włoskiej prasy. Jego zdaniem to przekłamanie, które niepotrzebnie wywołało tyle kontrowersji. Działacze przypomnieli też selekcjonerowi jego obietnicę nauki języka polskiego, bo jak dotąd korzysta on na każdym kroku z pomocy tłumacza.

Żaden z uczestników spotkania nie chciał opowiadać o szczegółach. - To była rozmowa w zaciszu gabinetu prezesa - mówi Tomasz Wolfke, rzecznik związku. - O wszystkim panowie Przedpełski i Lozano poinformują na piątkowej konferencji prasowej.

A Biesiada trwa

Janusz Biesiada, który doprowadził do ruiny finansowej polską siatkówkę, pojechał na mistrzostwa Europy za pieniądze... Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Były prezes PZPS z trybun hali PalaLottomatica oglądał kilka meczów mistrzostw Europy, spotykał się także z działaczami CEV (Europejskiej Konfederacji Siatkówki). - Nic w tym dziwnego, przecież byłem w zarządzie CEV - mówi Biesiada.

Za hotel i wyżywienie we Włoszech płacili gospodarze, ale za podróż... PZPS. - Musieliśmy zapłacić za ten bilet, nie mieliśmy wyjścia - mówi Bogusław Adamski, wiceprezes PZPS. - W siatkówce tak już jest, że rodzima federacja opłaca przelot swojego delegata.

Biesiada: - Niestety, nie zawsze to robi. Za dwa poprzednie wyjazdy musiałem wyłożyć pieniądze z własnej kieszeni.

Biesiada był prezesem PZPS w latach 2001-04. Prokuratura postawiła mu sześć zarzutów, m.in. posłużenia się sfałszowaną opinią biegłego dla wykazania korzystnego wyniku działalności PZPS, niestosowania reguł finansowych, niepłacenia podatków, nierozliczania dotacji. Straty związku sąd oszacował na 2 mln zł. Biesiadzie grozi do dziesięciu lat więzienia.

Zdaniem obecnych działaczy związku mistrzostwa Europy w Rzymie były ostatnią imprezą, na którą Biesiada pojechał za pieniądze PZPS. - Nie będzie już go w zarządzie CEV, bo do nowych władz europejskiej federacji wybrany został obecny prezes Mirosław Przedpełski - mówi Adamski.