Anglia wygrała z Walią 1:0

- Nasza gra obronna jest coraz lepsza, ale nie strzelamy bramek - mówi po porażce 0:1 z Anglią kapitan Walijczyków Ryan Giggs. W środę w Warszawie będzie o nie jeszcze trudniej, bo za kartki pauzować będzie John Hartson.
Zastrzeżenia do gry ofensywnej ma także selekcjoner Walijczyków John Toshack. - Gdy musimy skonstruować atak na połowie rywala, mamy problemy z szybką wymianą podań po ziemi - powiedział po meczu. - Jestem jednak bardzo zadowolony z postawy naszej obrony, która nie dopuściła do wielu szans Anglików.

Postawa defensywy cieszy również Giggsa: - Budujemy zespół na eliminacje Euro 2008. Zaczynamy od tyłu. Musimy się tylko nauczyć wygrywać. Być może uda nam się ta sztuka w meczu z Polską - zapowiedział skrzydłowy Manchesteru United.

Tymczasem walijscy kibice na zwycięstwo liczyli już w spotkaniu z Anglią. Ich nadzieje nie były bezpodstawne, bo w sierpniu "synowie Albionu" dostali tęgie lanie (1:4) od Duńczyków, a w wyspiarskiej prasie mówi się głośno o kryzysie Anglików i odwołaniu selekcjonera Svena Gorana Erickssona. Przed meczem z Walią Ericksson spotkał się z grupą najbardziej doświadczonych kadrowiczów, którzy namówili trenera do zmiany taktyki z ustawienia 1-4-4-2 na 1-4-5-1. - Od 1976 roku zawsze rozmawiałem z piłkarzami na temat gry - tłumaczył Szwed. - Teraz jest tak samo. Po klęsce z Danią najpierw skonsultowałem się z asystentami, a teraz omówiłem nasze błędy z piłkarzami - powiedział. Jednak angielska prasa nie ma zaufania do Erickssona, który sprawia wrażenie człowieka bez pomysłu na grę swojej drużyny.

Angielskie media na pewno nie zmienią opinii po wygranej z Walią. Mimo obecności w składzie światowej klasy zawodników Anglicy zdołali zaledwie dwa razy poważnie zagrozić bramce rywali. Nowe ustawienie z Beckhamem, Lampardem i Gerrardem w środku, Wrightem-Phillipsem i Joe Cole'em na skrzydłach oraz wysuniętym Wayne'em Rooneyem zadziałało tylko raz - gdy Anglicy strzelili decydującą bramkę. Beckham znalazł na skrzydle doskonałym podaniem Wrighta-Phillipsa, ten zaś dośrodkował w pole karne, gdzie strzał oddał Joe Cole. Piłka odbiła się jeszcze od Danny'ego Gabbidonna, co zmyliło bezradnego bramkarza Walii Danny'ego Coyne'a. Drugą groźną akcję przeprowadzili Gerrard i Rooney, jednak ten drugi trafił w leżącego już Coyne'a. To zdecydowanie za mało jak na zespół, który w przyszłym roku ma walczyć o mistrzostwo świata. Tym bardziej że gdyby nie fantastyczna interwencja bramkarza Anglików Paula Robinsona po główce Johna Hartsona, mecz mógł skończyć się remisem. To właśnie napastnik Celticu wraz ze skrzydłowym Manchesteru United Ryanem Giggsem jako jedyni stwarzali jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Anglików. Rajdy Giggsa na skrzydle wciąż sieją popłoch w szykach obronnych przeciwnika. Debiutujący w sobotę w meczu o punkty prawy obrońca Luke Young czasami nawet z pomocą Rio Ferdinanda nie był w stanie powstrzymać Walijczyka od dokładnych dośrodkowań wprost na głowę Hartsona.

Na mecz z Polską Walijczycy będą jednak musieli wymyślić coś nowego, bo Hartson dostał żółtą kartkę, która wyklucza go z środowego spotkania. Oglądając grę Walii, można jednak odnieść wrażenie, że rywale drużyny Janasa innych opcji nie mają. Nieobecność Hartsona zmusi Walię do gry po ziemi, bo miejsce rosłego i statycznego napastnika Celticu Glasgow zajmie w ataku mały i szybki Robert Earnshaw. A taka gra nie leży Walijczykom.

Walia - Anglia 0:1 (0:0)

Bramka: Joe Cole (54).

Walia: Danny Coyne; David Partridge, Daniel Gabbidon, Richard Duffy, Robert Page (64-James Collins); Ryan Giggs, Sam Ricketts, Carl Fletcher, Carl Robinson (55-Jason Koumas), Simon Davies; John Hartson (69-Rob Earnshaw);

Anglia: Paul Robinson; Rio Ferdinand, Jamie Carragher, Luke Young, Ashley Cole; David Beckham, Frank Lampard, Shaun Wright-Phillips (68-Jermain Defoe), Steven Gerrard (84-Kieran Richardson); Wayne Rooney , Joe Cole (76-Owen Hargreaves)

Irlandia Płn. - Azerbejdżan 2:0 (0:0)

Bramki: Stuart Elliott (60), Warren Feeney (85-karny).