Rogowska i Pyrek walczą dziś o medale

Anna Rogowska i Monika Pyrek wystartują dziś w przełożonym ze środy finale skoku o tyczce. Obydwie mają szanse na medal mistrzostw świata. - Trzeba będzie zwalczyć strach przed kontuzją, jaką można odnieść przy tej koszmarnej pogodzie. Na szczęście dziewczyny nigdy nie przeżyły traumy, nie zrobiły sobie krzywdy w deszczu i wietrze - mówi ?Gazecie? trener Wiesław Kaliniczenko
Czy Polki mają szansę nawet na złoto? Chyba jednak poza zasięgiem będzie rekordzistka świata, niepokonana w tym roku Rosjanka Jelena Isinbajewa. Napisałem z wahaniem "chyba jednak", dlatego że pogoda w Helsinkach - zacinający z różnych kierunków deszcz, zmienny wiatr i temperatura zaledwie 14 st. Celsjusza - może zburzyć hierarchię w skoku o tyczce.

Sztorm, jaki przetoczył się nad Helsinkami we wtorek, a także niedobra prognoza pogody na środę (na kiedy planowano konkurs finałowy), spowodowały, że konkurs został przełożony na dziś na 17.10.

Radosław Leniarski: Czy rekordzistka Polski Anna Rogowska i Monika Pyrek utrzymują stan mobilizacji przedstartowej? To chyba niełatwe, gdy organizatorzy przekładają konkurs o dwa dni?

Wiaczesław Kaliniczenko, trener Moniki Pyrek: - Na razie wszyscy siedzą i się nudzą w wiosce, przeprowadzając tylko lekkie treningi. Dziewczyny czekają na konkurs i ten stan oczekiwania jest najgorszy. Już naprawdę chcielibyśmy, aby wreszcie konkurs się odbył. Wszyscy bez wyjątku są albo kompletnie załamani pogodą i tym, w jakich warunkach będą musieli walczyć ze sobą, albo wkurzeni. To dotyczy nie tylko naszych dziewczyn, ale pozostałych tyczkarek również, bo one rozmawiają ze sobą i wymieniają opinie na ten temat.

Ale chyba nie byliście bardzo zaskoczeni odwołaniem konkursu? We wtorek, dzień przed planowanym finałem, nad Helsinkami przetoczyła się nawałnica, a w środę w godzinach, kiedy miał się odbyć konkurs, wiał spory wiatr i padał deszcz.

- Dowiedzieliśmy się o odwołaniu w kuriozalnych okolicznościach. W środę, kiedy miał odbyć się konkurs, część dziewczyn pojechała na przedstartową rozgrzewkę zgodnie z pierwotnym planem. Ania [Rogowska] z Jackiem [Torlińskim, trenerem rekordzistki Polski] wybrali się autobusem o 14.40 na stadion już całkowicie przygotowani do zawodów, przygotowani do startu w tę wstrętną pogodę.

A Pan z Moniką?

- My też już byliśmy gotowi, ale w ostatnim momencie ostrzegł nas Jewgienij Trofimow, trener Jeleny Isinbajewej, że właśnie usłyszał, iż wkrótce ma zapaść decyzja, czy odwołają konkurs, czy nie. Zaczekałem - z myślą, że w razie czego pojedziemy następnym autobusem. I tuż przed jego odjazdem przyszła informacja, że konkurs został odwołany. Ania z Jackiem dowiedzieli się o tym dopiero na stadionie, podczas rozgrzewki, kiedy dojechały Czeszka Pavla Hamackova, Amerykanka Tracy O'Hara i jeszcze ktoś. No, po prostu ręce im opadły. Bo to przecież jest psychologicznie bardzo trudna sytuacja. Nastawiasz się na konkurs, mobilizujesz, psychicznie przygotowujesz, a tu balon pęka. Dużo trudniej jest jeszcze raz się nastawić na walkę na 110 procent.

Ale w piątek będziecie znów gotowi?

- W piątek będziemy wszystko robić tak, jak zrobilibyśmy w środę.

Co będzie decydujące w takim przekładanym konkursie w zmiennych warunkach?

- Decydująca będzie psychika, to nie słowo wytrych. Kto poradzi sobie najlepiej z mobilizacją, z obawą o uraz, ze strachem, będzie miał przewagę nad innymi. Bardzo ważne, czy na przykład któraś z dziewczyn nie miała urazu przy skakaniu podczas takiej pogody, czy nie spadła, nie zbiła sobie czegoś, nie złamała. Nastawienie do skoku w tych złych warunkach z traumatycznym wspomnieniem jest zupełnie inne. Nie ma pełnego zaangażowania w skok. Nie można mieć takich obciążeń albo mieć strasznie silną psychikę, aby zdusić w sobie obawę.

Czy nasze tyczkarki miały kiedyś wypadek w takiej pogodzie?

- Odpukać w niemalowane drewno - ani Monika, ani Ania nigdy nie miały takich przygód. Ostatnio Monika przy deszczu oddała pięć wspaniałych skoków.

Na jakiej wysokości rozstrzygnie się konkurs?

- Jeśli będzie padać i będzie wiał wiatr, to konkurs się może rozstrzygnąć na wysokości 4,70 i dużo do powiedzenia będzie miał przypadek. Jeśli nie będzie padać i nie będzie wiatru, to w konkursie może paść nawet rekord świata. Jedno jest pewne. Dziewczyny są wkurzone i bardzo chcą już skakać. Ale powiem panu, że być może najważniejsza będzie ta pierwsza pokonana wysokość. Moim zdaniem wiele dziewczyn już tej poprzeczki nie pokona.



Najlepsze wyniki najlepszych finalistek (w tym roku)

Z tej statystyki można wyczytać, że teoretycznie najlepsza trójka jest poza zasięgiem pozostałych dziewczyn, zaś Isinbajewa poza zasięgiem obydwu Polek

Isinbajewa 5,00 4,95 4,93 4,79

Rogowska 4,80 4,77 4,76 4,65

Pyrek4,704,654,654,65
Vanessa Boslak, Francja4,604,564,554,40
Tracy O'Hara, USA4,604,554,454,40
Jillian Schwartz, USA4,554,504,504,45
Dana Ellis, Kanada4,514,504,474,45
Pavla Hamackova, Czechy4,514,504,474,40
Carolin Hingst, Niemcy 4,504,454,45
Polnowa4,504,454,454,45