Środa w Helsinkach. Skolimowska w finale

Monika Pyrek i Anna Rogowska miały w środę walczyć o podium, ale wiało tak, że konkurs tyczkarek przełożono na piątek. Aurelia Trywiańska i Marcin Jędrusiński odpadli w półfinałach. Awans do finału rzutu młotem wywalczyła Kamila Skolimowska.
Wtorkowe oberwanie chmury, jakie miało miejsce nad Helsinkami, wstrzymało ruch promowy. Trochę przeraziło również gospodarzy mistrzostw. Nawet trudno o ulewie powiedzieć, że była załamaniem pogody. Lało i wcześniej, i później, wiało i wcześniej, i później. Również w środę, kiedy przez eliminacje do finału przechodziła Kamila Skolimowska, dla której są one zawsze zmorą. - To dlatego, że są tylko trzy rzuty i trzeba zaliczyć w nich te cholerne minimum - wyjaśniała swoje zdenerwowanie.

Aż dziesięć rywalek Skolimowskiej spaliło swoje pierwsze rzuty. Kilka nie wcelowało w światło siatki ochronnej wokół koła na rzutni. Kilka innych poślizgnęło się na mokrej nawierzchni. Trzy młociarki w ogóle nie zaliczyły udanej próby.

- Trener Piotr Zajcew nas [z Białorusinem trenuje również brązowy medalista MŚ Szymon Ziółkowski - red.] przygotował do takich warunków. Rzucaliśmy w Szczyrku, gdzie była sroga zima, rzucaliśmy w Chorwacji, gdzie padał deszcz i był jeszcze większy wiatr. Była taka wichura, że nam siatki się składały, a jak byliśmy w kole, to wiatr nas z niego wyrzucał. Rzucaliśmy w słońcu w Portugalii i w przeciętnych warunkach w Polsce. Żadna pogoda nie jest dla mnie zaskoczeniem - powiedziała Skolimowska.

Od razu wiadomo, że chyba podobnie ćwiczyła Tatiana Łysenko, nie wspominając o Kubance Yipsi Moreno, dwukrotnej mistrzyni świata, która łatwo w pierwszym rzucie machnęła 72,67 i wyszła ze stadionu.

Kubanka to dwukrotna mistrzyni świata, ale o Rosjance można powiedzieć, że w młocie wcześniej nie zaistniała. Na igrzyskach w Atenach miała dopiero 28. wynik.

Nagle tego lata dokonała się w niej czarodziejska odmiana. W końcu czerwca 21-letnia dziewczyna pobiła rekord Rosji (75,95 m), a trochę później - znów w Moskwie - Łysenko pobiła rekord świata Mihaeli Melinte o niemal cały metr (77,06 m)! - Nie wiem, jak to jest, że oni wszyscy rzucają pięć metrów dalej u siebie w Rosji albo na Białorusi - powiedział o swoich rywalach Szymon Ziółkowski, i tę wypowiedź można przenieść na młociarki. - Zrobiła na mnie wrażenie. W rzutach próbnych, co prawda, zobaczyłam, jak robiąc przy rzucie trzy obroty, omal się nie przewróciła. Pomyślałam wtedy, że to niemożliwe, aby to była nowa rekordzistka. W pierwszej próbie eliminacji rzuciła 71,14 m, więc jednak ma klasę. Ale spokojnie, zaczekajmy do finału - powiedziała Skolimowska, rozluźniona, zadowolona z siebie.

Ale nie ze swoich rzutów.

Pierwszy nie był najlepszy. - Trochę za szybko zaczęłam się kręcić, w pewnym momencie się zawahałam i już. Rzuciłam po trzech obrotach. Tymczasem trzy obroty nie zdarzają mi się na treningach już od dawna. Mają być cztery i koniec. Ale zawsze w chwilach zdenerwowania są, cholera, trzy.

Po drugim trener Zajcew się uśmiał na trybunach, a Kamila patrząc na niego. - Ten rzut był niedobry technicznie. Dwa obroty osobno i dwa następne osobno. A mimo to było ponad 70 m. Z tego się śmiał. Myślę, że jeśli w piątek spokojnie zacznę obroty, nie za szybko, łagodnie przyspieszę do czwartego obrotu, będę rozluźniona, mogę rzucić w okolicach rekordu Polski (74,27 m, pobity w lipcu w Madrycie).

Czy taki wynik da medal? Nie wiadomo, ale pewne jest, że Kamila może spokojnie przed finałem przeczytać teraz kartkę od rodziców. U Skolimowskich jest bowiem taki zwyczaj, że Kamila dostaje jedną kopertę z napisem "Eliminacje", a drugą z napisem "Finał". A w nich zawsze coś mobilizującego. Choć nie zawsze cenzuralnego.

Inne starty Polaków

Anna Jesień, która w lipcu na paryskim stadionie St. Denis pobiła rekord Polski 53,96 s, z łatwością weszła do półfinału 400 m ppł., wygrywając swój bieg. W Helsinkach czuje się tak samo jak przed rekordowym biegiem w Paryżu. Najlepszy czas miała Julia Pieczonkina, rekordzistka świata. Rosjanka, uznawana za najlepszą płotkarkę od kilku lat, ani razu nie wygrała jednak ważnej imprezy, a wszystkie najlepsze wyniki - 53,01, 53,05 i 53,31 - uzyskiwała w Tule. Do półfinału awansowały również Małgorzata Pskit (na mecie za Pieczonkiną) i Marta Chrust-Rożej.

Marcin Jędrusiński przybiegł ostatni w drugim półfinale biegu na 200 metrów (20,99 s). Cztery najlepsze czasy osiągnęli Amerykanie, wśród nich mistrz świata na 100 m i faworyt na 200 m Justin Gatlin. - I tak jestem zadowolony. Biegłem wśród 16 najszybszych - powiedział Jędrusiński.

Aurelia Trywiańska nie miała szczęścia w półfinale na 100 m ppł. Dla niej wiatr (3,3 m/s) był większą przeszkodą niż dla masywniejszych rywalek. - Zatrzymał mnie niemal w miejscu w środku biegu (czas 13,11 s).

Walczyli o medale

W walce o złoto na 400 metrów liczyły się mistrzyni olimpijska z Aten Tonique Wiliams-Darling i Sanya Richards z USA. 20-letnia Richards, podopieczna Clyda Harta, trenera słynnego Michaela Johnsona, bardzo udzielała się na ostatnich mityngach w Europie i zdaje się, że jej to nie posłużyło. Prowadziła jeszcze na 40 metrów przed metą. Wtedy ktoś wyłączył prąd w tym precyzyjnym urządzeniu do biegania, Richards straciła rytm i prowadzenie (na mecie 49,74 s). Tonique (czas 49,55 s) później powtórzyła około 50 razy "Thank You", do kogoś wysoko w zachmurzonym niebie. Obrończyni tytułu z Paryża Meksykanka Anna Guevara zdobyła brąz (49,81 s).

Rosjanki są potęgą w skoku w dal. W Atenach zdobyły wszystkie medale. Co prawda Tatiana Lebiediewa postanowiła poświęcić się trójskokowi, ale trzecia w Atenach - Tatiana Kotowa - była w Helsinkach w pełnej formie. Tymczasem jak Filip z konopii wyskoczyła Tianna Madison, 20-letnia studentka z Tennessee, która w piątej serii odebrała Kotowej złoto. Tianna w 2003 roku nie zaistniała w rankingach IAAF, na koniec 2004 roku była 86, w połowie 2005 roku 15. I została mistrzynią świata. Brąz zdobyła Eunice Barber, która stoczyła tytaniczny bój w siedmioboju z Caroliną Kluft. Brązowy medal dał jej skok na granicy spalonego, a pamiętajmy, jak bardzo krytykowała sędziów za podobny skok Kluft w siedmioboju.

W dziesięcioboju rekordzista świata i mistrz olimpijski Roman Sebrle przegrywał ze swoim rywalem z igrzysk Bryanem Clayem wszystkie szybkościowe konkurencje a na dodatek dostał potężne lanie w oszczepie, choć to jego mocna strona. Amerykanin, srebrny medalista z Aten, mógł sobie pozwolić na luksus i przybiegnięcie na metę 1500 metrów 24 sekundy za Czechem (nigdy nie został mistrzem świata, choć oprócz tego zdobył w 10-boju chyba wszystko) i jeszcze miał ponad 200 punktów zapasu.

Dla oszczepu przyszli Finowie na stadion w komplecie, i za każdym rzutem swojego rodaka krzyczeli wielkim głosem "Leć Adam Leć", przepraszam "Leć Oszczep Leć". Ale wygrał Estończyk Andrus Varnik. Najlepszy z Finów był czwarty.

W finale biegu na 1500 m zabrakło zmagającego się z tajemniczym wirusem Marokańczyka Hichama El Guerrouja. Ale i tak złoto, i srebro zdobyli Marokańczycy. Pierwszy na mecie był Rashid Ramzi, który jednakowoż reprezentuje teraz barwy Bahrajnu, a drugi Adil Kaouch.



Wyniki finałów

400 m kobiet:

1. Tonique Darling-Williams (Bahamy) 49,55

2. Sanya Richards (USA) 49,74

3. Ana Guevara (Meksyk) 49,81

4. Switłana Pospiełowa (Rosja) 50,11

5. DeeDee Trotter (USA) 51,14

6. Olesja Zykina (Rosja) 51,24

7. Monique Henderson (USA) 51,77

8. Amy Mbacke Thiam (Senegal) 52,22

1500 m mężczyzn:

1. Rashid Ramzi (Bahrajn) 3.37,88

2. Adil Kaouch (Maroko) 3.38,00

3. Rui Silva (Portugalia) 3.38,02

4. Iwan Heszko (Ukraina) 3.38,71

5. Arturo Casado (Hiszpania) 3.39,45

6. Juan Carlos Higuero (Hiszpania) 3.40,34

7. Alex Kipchirchir (Kenia) 3.40,43

8. Tarek Boukensa (Algieria) 3.41,01

9. Alan Webb (USA) 3.41,04

10. Daham Najim Bashir (Katar) 3.43,48

11. Reyes Estevez (Hiszpania) 3.46,65

12. Yassine Bensghir (Maroko) 3.50,19

Oszczep mężczyzn:

1. Andrus Vaernik (Estonia) 87,17

2. Andreas Thorkildssen (Norwegia) 86,18

3. Siergiej Makarow (Rosja) 83,54

4. Tero Pitkaemaeki (Finlandia) 81,27

5. Aleksander Iwanow (Rosja) 79,14

6. Eriks Rags (Łotwa) 78,77

7. Ainars Kovals (Łotwa) 77,61

8. Mark Frank (Niemcy) 77,56

9. Aki Parviainen (Finlandia) 74,86

10. Guillermo Martinez (Kuba) 72,68

11. Tomas Intas (Litwa) 70,11

12. Scott Russell (Kanada) 68,59

Skok w dal kobiet:

1. Tianna Madison (USA) 6,89

2. Tatiana Kotowa (Rosja) 6,79

3. Eunice Barber (Francja) 6,76

4. Yargelis Savigne (Kuba) 6,69

5. Anju Bobby George (India) 6,66

6. Oksana Udmurtowa (Rosja) 6,53

7. Grace Upshaw (USA) 6,51

8. Kelly Sotherton (W.Brytania) 6,42

9. Jackie Edwards (Bahamy) 6,42

10. Tuende Vaszi (Węgry) 6,32

11. Concepcion Montaner (Hiszpania) 6,32

12. Elva Goulbourne (Jamajka) 6,21

Dziesięciobój mężczyzn:

1. Andrus Vaernik (Estonia) 87,17

2. Andreas Thorkildssen (Norwegia) 86,18

3. Siergiej Makarow (Rosja) 83,54

4. Tero Pitkaemaeki (Finlandia) 81,27

5. Aleksander Iwanow (Rosja) 79,14

6. Eriks Rags (Łotwa) 78,77

7. Ainars Kovals (Łotwa) 77,61

8. Mark Frank (Niemcy) 77,56

9. Aki Parviainen (Finlandia) 74,86

10. Guillermo Martinez (Kuba) 72,68

11. Tomas Intas (Litwa) 70,11

12. Scott Russell (Kanada) 68,59