Kenijczycy biegną za chlebem - kłopot narodowy

Choć Katar i Bahrajn wysłały na mistrzostwa świata tylko 21 lekkoatletów, w tabeli medalowej wyprzedzą takie potęgi jak Niemcy i Wielka Brytania. Wyprzedzą, bo kupują do swoich reprezentacji najlepszych biegaczy z Afryki.
Wśród stu najlepszych maratończyków świata 48 pochodzi z Kenii. 23 z 25 najszybszych biegów na 3 km z przeszkodami wygrali Kenijczycy, a na 15 wtorkowych finalistów mistrzostw świata na tym dystansie było ich sześciu. Tyle że połowa biegała dla obcych.

Wędrówka biegaczy do bogatych emiratów to już narodowy problem Kenii. W ostatnim czasie aż 40 zawodników zmieniło obywatelstwo, przenosząc się głównie do Kataru i Bahrajnu. Minister sportu już w 2003 r. chciał wprowadzić ustawę zabraniającą ucieczek sportowcom, ale ustawa nie przeszła. - Postawcie tamę swoim pragnieniom i zostańcie - apelował prezydent Kenii Mwai Kibaki. Bezskutecznie.

Pierwszy był Wilson Kipketer, genialny rekordzista świata na 800 m, który w 1990 r. przeniósł się do Danii. Wicemistrz olimpijski na 1500 m Bernard Lagat został niedawno Amerykaninem. Najjaskrawszym przypadkiem ucieczki z ojczyzny jest jednak mistrz z biegu na 3000 m z przeszkodami Said Saif Shaheen z Kataru, czyli były Kenijczyk Stephen Cherono. Zmienił narodowość ponad dwa lata temu, zrywając więzy z rodziną i religią, bo rząd Kataru obiecał mu tysiąc dolarów dożywotniej miesięcznej pensji, ćwierć miliona za tytuł mistrza świata, darmowe przeloty i noclegi w pięciogwiazdkowych hotelach. Kiedy wygrał, okrył się flagą nowej ojczyzny, a Kenijczycy patrzyli na to z odrazą. - Dziś jesteś Kenijczykiem, a jutro Katarczykiem. To jakiś obłęd - grzmiał wiceszef Międzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej Istvan Gyulay. - Nie mam zamiaru umrzeć w nędzy - odpowiedział mu Shaheen.

Moses Kiptanui, któremu Shaheen odebrał rekord świata, nie opuścił Kenii. - Zdobyłem pięć medali, ale nie dostałem od rządu niczego. Jak biegacz kończy karierę, jest zapomniany. Mistrzowie z 1968 i 1972 r. żyją w nędzy, ale kogo to obchodzi - mówi Kiptanui. Blisko połowa dorosłych Kenijczyków jest bez pracy, ci, którzy pracują, mają pięć dolarów dniówki.

Pogoń za medalami i rekordami jest tak duża, że Katar i Bahrajn nie żądają już od afrykańskich biegaczy przejścia na islam i zmiany imienia na arabskie. Ale nie wszystkim to się podoba. Pochodząca z Etiopii Maryam Yusuf Jamal świetnie biega na 1500 m, ale oburzyła ortodoksyjnych muzułmanów podczas niedawnego mityngu w Oslo. Gołe ramiona, goły brzuch, króciutkie wycięte majtki, wszystko zgodne z modą stadionową... - Jej strój nie był tym, co chciałyby nosić kobiety w Bahrajnie - powiedział jednak islamski przywódca Hamad al Muhannadi.

Wtorkowy finał na 3000 metrów z przeszkodami wygrał Shaheen z wynikiem 8.13,31. Kolejne miejsca zajęli (także) Kenijczycy. Srebro wywalczył Ezekiel

Kemboi - 8.14,95, a brąz Brimin Kipruto - 8.15,30.

Wyniki biegu na 3000 m z przeszkodami mężczyzn:

1. Saif Saaeed Shaheen (Katar) 8.13,31

2. Ezekiel Kemboi (Kenia) 8.14,95

3. Brimin Kipruto (Kenia) 8.15,30

4. Brahim Boulami (Maroko) 8.15,32

5. Simon Vroemen (Holandia) 8.16,76

6. Antonio David Jimenez (Hiszpania) 8.17,69

7. Paul Kipsiele Koech (Kenia) 8.19,14

8. Bouabdellah Tahri (Francja) 8.19,96

9. Obaid Musa Amer (Katar) 8.20,22

10. Mustafa Mohamed (Szwecja) 8.20,26