Polskie siatkarki pokonały Serbię i Czarnogórę

Polska pokonała w Dreźnie Serbię i Czarnogórę 3:2 (15:25, 21:25, 25:11, 25:20, 15:13) w drugim meczu turnieju eliminacji mistrzostw świata siatkarek.
Trzy lata temu serbski trener Zoran Terzić przyjeżdżał do Piły z Crveną Zvezdą Belgrad, która wtedy była niemal tożsama z młodzieżówką Serbii, na mecze w europejskich pucharach. Nafta stłukła go wtedy strasznie 3:0. Terzić się nie przejmował. Trzymał te młode dziewczyny razem, stworzył z nich pierwszą reprezentację kraju. W eliminacjach mistrzostw świata przebijał się z najgłębszego dna - Serbki musiały startować w preeliminacjach z ekipami Albanii, Anglii czy Szkocji. Dotarły w końcu do Drezna. Tutaj wygrały z silna ekipą Niemiec, a w kolejnym meczu prowadziły już 2:0 z mistrzem Europy.

Przez te dwa sety Polki grały tragicznie. Na oczach licznej grupy przerażonych kibiców waliło się wszystko. Nie było dobrego odbioru zagrywki, nie było rozegrania, ataku ani bloku. Kompletna katastrofa.

A Serbki pokazywały wszystkie swe atuty. W końcu miały dwie silnie zagrywające i zbijające siatkarki - Elenę Nikolić (lat 22) z RC Cannes i Anję Spasojević (lat 21) z włoskiej Novary. Miały potężną, ważącą 90 kg Sanję Starović (lat 22) z włoskiej Vicenzy - siatkarkę o atomowym uderzeniu. Miały świetną rozgrywającą Maję Ognjenović (lat 21) z Crvenej Zvezdy, która niemal każdą piłkę wystawiała z wyskoku, co jest oznaką sporych umiejętności. Miały wreszcie rewelacyjną, malutka libero Marinę Vujović (lat 21), która gra w lidze rumuńskiej. Słowem - młody, wyrównany i dający się pokroić za siebie nawzajem zespół na czele z charyzmatyczną liderką Vesną Eitaković - wysoką blondynką z pięknym warkoczem. - One będą wkrótce znaczyć tyle, co serbscy siatkarze wśród mężczyzn - przepowiadał trener Niemczyk, który musiał znaleźć sposób na to, aby odwrócić losy meczu. I znalazł. Było nim pojawienie się na placu Mileny Rosner, siatkarki Nafty Piła.

Rosner w pierwszej swej akcji nadziała się na blok rywalek. Nie zraziła się jednak. Poprawiła przyjęcie zagrywki przez Polki w sposób tak znaczący, że zaważyło to na całej grze. Polska to bowiem zespół na tyle doświadczony, że z dobrze odebranej i rozegranej piłki jest w stanie wyprowadzić akcje nie do zatrzymania dla rywala. Nawet tak mało jeszcze doświadczona i wyraźnie bojąca się gry z resztą znakomitych koleżanek rozgrywająca Izabela Bełcik nie miała już teraz problemów. Do ataku ruszyła Małgorzata Glinka, z obejścia nacierała Maria Liktoras. Coraz lepiej grała Dorota Świeniewicz. No i sama Rosner kończyła masę akcji. Parkiet opuściła jedynie Katarzyna Skowrońska. - Zawiodła - skomentował Niemczyk. - Zabrakło nam jej ataków z drugiej linii.

Już pod koniec drugiej partii coraz bardziej nerwowy trener Terzić dokonał ... pierwszej zmiany w swym zespole. W trzeciej partii polski zespół zmiótł jednak Serbki z boiska w stosunku 25:11! Terzić ani razu nie poprosił o czas. - Po co? - stwierdził. - I tak pozostawało nam tylko czekać na szybki koniec tej egzekucji.

W czwartym secie o sukcesie Polski znów zaważyło dobre przyjęcie i blok, w którym brylowała zwłaszcza Agata Mróz. Gra obronna Polek była wręcz nieporównywalna z pierwszymi dwoma setami meczu. Okazało się ponadto, że gdy zespół gra dobrze, to i szczęście mu dopisuje.

Serbia broniła się długo, prowadziła jeszcze 14:13, ale musiała skapitulować. Wreszcie w tie-breaku zaskoczone siatkarki serbskie oddały Polsce pole od stanu 6:6. Mina Nikolić po wybronionym przez Polki ataku na 10:7 mówiła sama za siebie: "To się nie dzieje!".

Działo się jednak - zwycięstwo Polski, mimo stanu 0:2 i katastrofalnej postawy w pierwszych dwóch partiach, stało się faktem.

Bohaterka meczu - Milena Rosner - była trochę ... zawiana

- Bez dwóch zdań, wejście Mileny Rosner było kluczowym momentem meczu - stwierdził trener Andrzej Niemczyk. - Ona we wszystkich poprzednich imprezach była zawodniczką pierwszej szóstki. Tutaj posadziłem ją na ławce, bo Milenka była lekko ... zawiana. Stała gdzieś w otwartym oknie i zawiało ją. Nie mogła obracać głową, szyja jej zdrętwiała. Myślałem, że nie da rady. Że będzie hamulcowym.

- Czy ja wygrałam Polsce mecz? No bez przesady! - mówiła Rosner. - To chyba z tego, że. my przy 0:2 nie miałyśmy już nic do stracenia. No to poszłyśmy na całość z Serbkami, żeby się wreszcie obudzić. A im zabrakło chyba zdrowia i sił po tym meczu z Niemcami. Ja na razie nie mogę się dalej zgrywać z zespołem, bo muszę jechać na Uniwersjadę i grać tam jako libero. No chyba, że trener się zlituje... - Mowy nie ma - stwierdził Niemczyk. - Milena ma jechać na Uniwersjadę i ćwiczyć jako libero. Koniec i kropka.



dla Gazety

Zoran Terzić

trener Serbii i Czarnogóry

Gdyby ktoś przed meczem powiedziałby, że przegram z mistrzem Europy tylko 2:3, uznałbym, że nieźle mi poszło. Co mam jednak teraz powiedzieć? Chyba to, że dużo się dzisiaj od Polski nauczyliśmy. Nie mam w tym młodym zespole ani jednej tak doświadczonej zawodniczki, by w takim meczu jak ten mogła ona odmienić przebieg wypadków. Czas jednak pracuje na naszą korzyść i musimy kolekcjonować takie lekcje, jak ta. Myślę, że i tak moje dziewczęta nigdy w życiu nie zagrały jeszcze na takim poziomie, jak tu, w meczu z Polską.



Vesna Ćitaković

siatkarka Serbii i Czarnogóry

Jestem wściekła, bo miałyśmy taką szansę na historyczny sukces. Przecież grałyśmy dobrze!... Tak mi szkoda! Ten mecz jednak pokazał, jak wielką siłę stanowi dziś Polska.



Andrzej Niemczyk

trener Polski

Wszyscy nas traktują jak mistrzów Europy, a my jesteśmy daleko od tamtej mistrzowskiej formy. Taka forma, a moim zdaniem nawet lepsza, ma przyjść dopiero we wrześniu. Na razie zespół jest jeszcze niezgrany i ospały. Wielu zawodniczkom, np. Glince, brakuje atletycznego przygotowania. Nasze zawodniczki potrafią grać dużo, dużo lepiej. Ja cały czas poszukuję optymalnej szóstki, która wygrałaby mi mecz. Na Serbię wystawiłem taką, która poradziła sobie z Grecją. Okazało się, że następnego dnia grały już gorzej i musiałem trochę pokombinować. Ale tak to już jest z babami.



Polska - Serbia i Czarnogóra 3:2 (15:25, 21:25, 25:11, 25:20, 15:13)

Polska: Bełcik, Skowrońska, Pycia, Mróz, Świeniewicz, Glinka, Zenik (libero) oraz Liktoras, Mirek, Przybysz, Skorupa, Rosner

Serbia i Czarnogóra: Ognjenovic, Nikolic, Starovic, Krsmanovic, Citakovic, Spasojevic, Vujovic (libero) oraz Djerisilo, Molnar, Eric



Niemcy - Grecja 3:0 (25:18, 25:20, 25:14)



tabela



1. Polska2-046:2
2. Niemcy1-135:3
3. Serbia i Czarnogóra1-135:5
4. Grecja0-220:6